Trójka

To już druga kampania Kamińskiego w PO. Graś nie zaprzecza

17.03.2014 08:45
Michał Kamiński w 2011 roku miał kontakt z Jackiem Protasiewiczem, który koordynował kampanię wyborczą Platformy Obywatelskiej. Być może korzystano z jego pomysłów – mówił w Trójce Paweł Graś.
Paweł Graś
Paweł GraśFoto: Salon polityczny Trójki
Posłuchaj
13'38 Sekretarz generalny PO Paweł Graś o sytuacji na Ukrainie, o polityce wschodniej i o starcie Michała Kamińskiego w wyborach do Parlamentu Europejskiego z listy PO (Salon polityczny Trójki)
Obejrzyj
To już druga kampania Kamińskiego w PO. Graś nie zaprzecza (Salon polityczny Trójki)

Listę lubelską PO otworzy były spin-doktor PiS Michał Kamiński. Paweł Graś, sekretarz generalny PO mówił w Trójce, że Michał Kamiński zna dobrze zasady pracy kampanijnej i sztabowej w PiS i ta wiedza zostanie wykorzystana w walce przedwyborczej. Jego zdaniem, tego właśnie boją się politycy Prawa i Sprawiedliwości. Graś zapewniał, że Kamiński nie będzie ”faktycznym” szefem sztabu, bo tę funkcję pełni Tadeusz Zwiefka. Pytany o to, czy Kamiński pomagał Platformie podczas kampanii w 2011 roku, Graś nie zaprzeczył. - Już wtedy miał kontakt z Jackiem Protasiewiczem, który był zaangażowany w tę kampanię. Być może było tak, że z jakichś rad czy pomysłów korzystał. Myślę, że w tej kampanii będzie podobnie  - powiedział Graś.

Szef PiS Jarosław Kaczyński stwierdził w jednym z ostatnich wywiadów, że PO jest ”formacją wielkiej pomyłki” – chodzi o stosunek do prezydenta Rosji Władimira Putina. Paweł Graś tłumaczył w ”Salonie politycznym Trójki”, że nie popełniono błędów, a Polska stała się w Europie ekspertem do spraw wschodu, z jej zdaniem liczą się europejscy liderzy. Dodał, że wypowiedź szefa PiS traktuje jako zapowiedź ”kruchego pokoju” między rządzącymi i opozycją, w związku z sytuacją na Ukrainie.

Agresja Rosji na Ukrainie

Czy sankcje powstrzymają marsz Rosji na Ukrainie? - Wszyscy zadają sobie pytanie, co dalej, czy Rosja zatrzyma się na Krymie, czy też to co się dzieje w miastach na pd.-wsch. Ukrainie będzie miało swój dalszy ciąg – mówił w Trójce Paweł Graś.

Według gościa Trójki, Zachód ma do wyboru dwie drogi: pierwsza to postępujące sankcje, a druga to akcja militarna. – Wszyscy są zgodni, że ani Europa, ani NATO do wojny z Rosją o Krym czy wschodnią Ukrainę nie są gotowe. Trzeba więc wykorzystać wszystkie możliwości (w zakresie prawa międzynarodowego) – powiedział Paweł Graś.

Gość Trójki podkreślał, że sankcje są ważne, ale kluczem jest uruchomienie przez Zachód środków, które wzmocnią państwo ukraińskie.

Czytaj także: Paweł Graś na temat sankcji i sytuacji na Ukrainie >>>

Rozmawiała Beata Michniewicz.

agkm

Czytaj także

Graś o starcie Kamińskiego z list PO: to trudny, kontrowersyjny pomysł

14.03.2014 14:10
Jak wyjaśnił sekretarz generalny Platformy, Michał Kamiński będzie walczył na Lubelszczyźnie o elektorat prawicowy.
Michał Kamiński
Michał KamińskiFoto: Ryszard Hołubowicz/lublin.com.pl/Wikimedia Commons/CC

Paweł Graś zapytany w RMF FM, czy PO nie przekroczyła granic śmieszności układając listy kandydatów do Parlamentu Europejskiego, odpowiedział, że uważa, że nie. Uwagę, że na pierwszym miejscu listy na Lubelszczyźnie znalazł się człowiek Lecha Kaczyńskiego, który przez lata był twarzą PiS skomentował następująco: "To jest oczywiście trudny pomysł, to jest oczywiście kontrowersyjny pomysł".

- Ale panie redaktorze, czyż nie jest powiedziane: "Zaprawdę więcej radości z jednego nawróconego grzesznika, który się opamiętał, niż z 99 sprawiedliwych, którzy się nie opamiętali"? - zacytował.
Dodał, że od pewnego czasu jego partia obserwowała "ewolucję Michała Kamińskiego". - Korzystaliśmy z jego wiedzy w przypadku kryzysu ukraińskiego. On ma bardzo duże doświadczenie, kontakty i wiedzę na temat tego, co dzieje się za wschodnią granicą. Zarówno, jeśli chodzi np. o Litwę, o Białoruś i Ukrainę - powiedział.
Graś zauważył, że Platforma na Lubelszczyźnie "nie ma najwyższych notowań". - Tam walczymy o elektorat prawicowy, o elektorat konserwatywny (...) Jestem, co do tego przekonany, że [Kamiński] będzie walczył, będzie gryzł ziemię, żeby ten mandat zdobyć. Takiego walczącego człowieka potrzebujemy - ocenił.
Zdaniem rzecznika PiS Adama Hofmana, listy PO do PE "przedstawiają obraz nędzy i rozpaczy, która ma twarz Michała Kamińskiego". - Jak patrzę na listy Platformy, złożone z celebrytów, odpadów z Prawa i Sprawiedliwości, to myślę, że nie będziemy mieć problemów w eurowyborach. To, co u nas się nie mieści i nie funkcjonuje, ląduje w Platformie Obywatelskiej, podlane sosem z celebrytów - na tle naszych list, polityków doświadczonych, poważnych - nie ma żadnej konkurencji - podkreślił.
W maju Polacy wybiorą 51 posłów do Parlamentu Europejskiego, którzy będą ubiegać się o mandat z 13 okręgów wyborczych.
Michał Kamiński
W Prawie i Sprawiedliwości Kamiński był jednym ze "spin-doktorów" odpowiedzialnych za politykę medialną partii. W latach 2007-2009 pełnił funkcję sekretarza stanu w kancelarii prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
Wystąpił z PiS w listopadzie 2010 roku i przyłączył się do ugrupowania Polska Jest Najważniejsza. Po rozwiązaniu PJN w grudniu 2013 roku pozostał bezpartyjny. W Parlamencie Europejskim zasiada już drugą kadencję - w wyborach 2004 i 2009 roku dostał się tam jako kandydat PiS.
Kamiński powiedział w czwartek TVP Info, że był przekonany, iż zamknął już w swoim życiu etap europarlamentu i nie miał zamiaru kandydować w tegorocznych wyborach do PE. Jak dodał, zdecydował się dołączyć do "drużyny PO", bo dostał taką propozycję, i - jak stwierdził - "to ogromny prestiż dostać taką propozycję od partii rządzącej".
Zapewnił, że jego decyzja nie wynika z personalnych ambicji. Według niego obecna sytuacja w Polsce i Europie "wymaga tego, by przygotować drużynę, która dobrze będzie reprezentować nasze interesy; musi to być grupa ludzi dobrze znających się na polityce wschodniej".
x-news.pl, TVN24
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>
RMF FM, IAR, PAP, kk

Czytaj także

Kamiński kandyduje z list PO. Zwiefka: od dawna chwalił rząd i premiera

14.03.2014 17:40
Tadeusz Zwiefka, szef sztabu wyborczego Platformy w wyborach do Parlamentu Europejskiego uważa, że doświadczenie Michała Kamińskiego w Europarlamencie bardzo przyda się w PO.
Tadeusz Zwiefka, eurodeputowany PO i szef sztabu wyborczego Platformy w wyborach do Parlamentu Europejskiego
Tadeusz Zwiefka, eurodeputowany PO i szef sztabu wyborczego Platformy w wyborach do Parlamentu Europejskiego Foto: PAP/Grzegorz Jakubowski
Posłuchaj
10'17 Tadeusz Zwiefka, szef sztabu wyborczego Platformy w wyborach do PE o kandydowaniu Michała Kamińskiego z list PO (Popołudnie z Jedynką)

- Byłbym tym zdumiony może jeszcze pół roku temu, może rok temu, chociaż nie aż tak bardzo. Znamy oczywiście wypowiedzi Michała Kamińskiego z przeszłości, kiedy był jeszcze członkiem innej partii politycznej, ale ja Michała Kamińskiego znam od wielu lat - powiedział w radiowej Jedynce Tadeusz Zwiefka.

- Obserwuję jak Michał podchodzi do polityki, w jaki sposób umie analizować, to co się dzieje i dla nas istotnie jest to, w jaki sposób ewoluowało jego podejście do Platformy, do premiera, do działań jakie nasz rząd podejmuje - dodał.

Jak podkreślił, od dłuższego czasu Kamiński w sposób pozytywny wypowiada się o działaniach premiera i rządu. Zaznaczył, że wieloletnie doświadczenie w Parlamencie Europejskim będzie cenne dla Platformy.

Tadeusz Zwiefka został wybrany na szef sztabu wyborczego Platformy w wyborach do PE po tym, jak z funkcji tej zrezygnował Jacek Protasiewicz. Podjął on tę decyzję po incydencie, w jakim brał udział na lotnisku we Frankfurcie. Według Zwiefki nie oznacza to, że jego poprzednik zniknie z życia politycznego.

- Znam dobrze przebieg tej sytuacji, wiem że w tej chwili podjęte zostały kroki prawne. Nie sądzę aby to był koniec kariery politycznej Jacka Protasiewicza - powiedział. Podkreślił, że nadal pełni on bardzo ważną funkcję szefa dolnośląskiej Platformy i tam skieruje swą aktywność

Gość Jedynki przyznał, że jego nowe stanowisko to duże wyzwanie.

- To niezwykle odpowiedzialna funkcja, ponieważ prowadzenie kampanii, nadzorowanie wszystkich jej elementów, oczywiście z założeniem, że jest to kampania zwycięska, to niezwykle trudna, odpowiedzialna, ale też przynosząca niezwykłą satysfakcję praca - powiedział eurodeputowany.

Dodał, że praca sztabu z jednej strony polega na umocnieniu pozycji PO, a z drugiej chodzi o przekonanie, że wybory do Parlamentu Europejskiego są równie ważne, jak te krajowe. Przypomniał, że to w Brukseli tworzone są prawa dla całej Unii i stamtąd płyną do Polski dotacje.

bk/ag

>>>Zapis całej rozmowy

Czytaj także

Emocje w PO: ostatnie zmiany na listach do europarlamentu

16.03.2014 10:41
Listy będą zatwierdzone ostatecznie 22 marca przez Radę Krajową, wcześniej zajmie się nimi zarząd partii Najwięcej kontrowersji wśród polityków budzi obecnie lista dolnośląska i "jedynka" w Lublinie dla Michała Kamińskiego, ale spore niespodzianki są i w innych regionach.
Parlament Europejski w Strasburgu. Sala obrad plenarnych
Parlament Europejski w Strasburgu. Sala obrad plenarnychFoto: Parlament Europejski

PO ma jeszcze tydzień na zmiany na listach wyborczych do PE - 22 marca zatwierdzi je Rada Krajowa. Ustalono, że listę lubelską otworzy b. spin-doktor PiS Michał Kamiński, a dolnośląską - minister kultury Bogdan Zdrojewski (po rezygnacji Jacka Protasiewicza).
Nie obywa się bez emocji - z kandydowania zrezygnował m.in. uznawany za "pewniaka" na liście wielkopolskiej europoseł Filip Kaczmarek, który liczył na "jedynkę", a nie dalsze miejsce, jakie mu zaoferowano. Wiadomo już, że przynajmniej cztery eurolisty PO - warszawską, mazowiecką, wielkopolską i podkarpacką - otworzą kobiety.
Najprawdopodobniej we wtorek zbierze się zarząd krajowy PO, który naniesie ostatnie poprawki na listy wyborcze, w sobotę ich ostateczny kształt zatwierdzi Rada Krajowa partii. W mijającym tygodniu 10-osobowe składy list aprobowały rady regionów, ale bez ustalania kolejności kandydatów, bo to kompetencja władz krajowych.

Dolny Śląsk
Największe kontrowersje towarzyszyły ustalaniu listy dolnośląskiej: z kandydowania zrezygnował szef regionu Jacek Protasiewicz po incydencie na frankfurckim lotnisku, gdzie pokłócił się z niemieckimi celnikami i policjantami. Tamtejsza prokuratura wszczęła postępowanie przeciwko europosłowi. Rolę dolnośląskiej lokomotywy wyborczej przejął od Protasiewicza minister kultury Bogdan Zdrojewski, a z "dwójką" na startować europosłanka z Opolszczyzny Danuta Jazłowiecka.
Na dolnośląskiej liście nie znalazł się natomiast europoseł PO Piotr Borys, który twierdzi, że to kara za to, że próbować wyjaśnić sprawę kupowania głosów podczas regionalnego zjazdu partii; to wtedy szefem dolnośląskiej Platformy został Protasiewicz (kilkunastoma głosami pokonał Grzegorza Schetynę). Borys złożył do prokuratury zawiadomienie w sprawie podejrzenia korupcji politycznej. Kilka dni po zjeździe w mediach ujawniono bowiem nagrania, w których lokalni działacze przekonują innych, by głosowali na Protasiewicza. Prokuratura nie dopatrzyła się jednak znamion popełnienia przestępstwa i nie rozpoczęła śledztwa. - Borys oderwał się od rzeczywistości - twierdzi Protasiewicz, a Borys zapowiada, że odwoła się do premiera Donalda Tuska.

Spin-doktor w Lublinie
Największą niespodzianką ostatnich dni jest "jedynka" w Lublinie dla Michała Kamińskiego, co zaskoczyło nie tylko obserwatorów sceny politycznej, ale też wielu znaczących polityków Platformy. Platforma jest otwarta także dla tych, którzy w przeszłości uważali się za jej przeciwników - zadeklarował premier Donald Tusk, a Kamiński (wcześniej ZChN, AWS, PiS i PJN) zrewanżował się stwierdzeniem, że ważne jest, aby Polską rządziła "odpowiedzialna formacja polityczna". W nieoficjalnych rozmowach niektórzy politycy PO oceniają jednak, że Kamiński jest dla Platformy wizerunkowym "strzałem w kolano", ponadto z wewnętrznych sondaży partyjnych wynika, że PO nie ma większych szans na mandat na Lubelszczyźnie.

(TVN24/x-news)


Listę dla Podlasia oraz Warmii i Mazur otworzy była minister nauki Barbara Kudrycka, a "dwójką" ma być Paweł Papke - poseł PO, były siatkarz polskiej reprezentacji. Ze startu zrezygnował natomiast europoseł Krzysztof Lisek nieprawomocnie skazany przed miesiącem na karę w zawieszeniu za przestępstwa gospodarcze.
W okręgu małopolsko-świętokrzyskim liderem listy ma być europosłanka Róża Thun, a dwójką - były trener reprezentacji Polski w piłce ręcznej Bogdan Wenta. Na Śląsku numerem jeden będzie były premier Jerzy Buzek, a oprócz niego wystartują m.in. również pozostali europosłowie z województwa: Małgorzata Handzlik, Bogdan Marcinkiewicz i Jan Olbrycht. Regionalne struktury rekomendowały ponadto m.in. b. minister edukacji posłankę Krystynę Szumilas oraz posła Marka Plurę.
Podkarpacką listę otworzy najprawdopodobniej obecna europosłanka z Podkarpacia Elżbieta Łukacijewska, a o głosy powalczy również troje posłów na Sejm: Krystyna Skowrońska, Mirosław Pluta i Piotr Tomański.
"Jedynką" w okręgu kujawsko-pomorskim zostanie były minister finansów Jacek Rostowski - początkowo przymierzany do startu w Warszawie; na drugim miejscu listy znajdzie się pływaczka Otylia Jędrzejczak; na trójce - Tadeusz Zwiefka (po rezygnacji Protasiewicza wybrany szefem sztabu PO).
Na Pomorzu listę otworzy unijny komisarz ds. budżetu i programowania finansowego Janusz Lewandowski, z "dwójką" wystartuje sygnatariuszka Porozumień Sierpniowych, Henryka Krzywonos-Strycharska, a z ostatniego miejsca zwyczajowo kandydować chce Jarosław Wałęsa. "Moi wyborcy wiedzą, gdzie mnie szukać i to jest bardzo komfortowe miejsce, bo nikt się o nie nie bije" - tłumaczy.
Listę łódzką otworzy Jacek Saryusz-Wolski. Wielkopolską - pełnomocniczka rządu ds. równego traktowania Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, a według źródeł PAP we władzach PO, na kolejnych miejscach znajdą się były wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld oraz marszałek województwa wielkopolskiego Marek Woźniak.
Lubusko-zachodniopomorską listę Platformy otworzy szef sejmowej komisji finansów Dariusz Rosati, choć długo był typowany do startu z Warszawy. Sam Rosati przyznaje, że jego dotychczasowe związki z Zachodnim Pomorzem "były sporadyczne". - Niemniej jednak zadeklarowałem gotowość pracy na rzecz regionu, Polski i Platformy Obywatelskiej podczas prac w Parlamencie Europejskim, wykorzystując całą swoją wiedzę i doświadczenie - deklaruje b. minister spraw zagranicznych.
Do PE nie będzie startował obecny eurodeputowany PO ze Szczecina Sławomir Nitras. Parlamentarzysta - jak wynika z informacji PAP - wyraził gotowość walki o reelekcję (jest w PE od 2009 r.), ale nie uzyskał wymaganego poparcia lokalnych struktur partii.
Warszawską listę PO otworzy była unijna komisarz Danuta Huebner. Władze krajowe postanowiły, że na drugim miejscu znajdzie się b. minister administracji Michał Boni (wcześniej na to miejsce typowano Rosatiego). Z ostatniego miejsca na liście stołecznej wystartuje najprawdopodobniej wiceszef PZPN, były piłkarz reprezentacji Roman Kosecki. Na Mazowszu lokomotywą wyborczą PO ma być była pełnomocnik ds. walki z korupcją Julia Pitera, a o głosy powalczą tam również wojewoda Jacek Kozłowski oraz europosłanka Jolanta Hibner.
W ostatnich wyborach do PE w 2009 r. PO zdobyła 25 mandatów, czyli połowę polskiej puli, ale wówczas poparcie dla partii Donalda Tuska sięgało 50 proc.
PAP/agkm