Trójka

Urszula Augustyn: w walce z dopalaczami ważna jest edukacja

08.01.2015 09:00
- Katalog substancji szkodliwych w przepisach o dopalaczach powinien być otwarty - mówiła w Trójce Urszula Augustyn. W walce o bezpieczeństwo w szkołach pełnomocnik rządu chce postawić na nauczanie, także nauczycieli i rodziców.
Urszula Augustyn
Urszula AugustynFoto: Salon polityczny Trójki
Posłuchaj
13'58 Urszula Augustyn,pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa w szkołach, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej, m.in. o dopalaczach, monitoringu w szkole (Salon polityczny Trójki)
więcej
Obejrzyj
Urszula Augustyn: w walce z dopalaczami ważna jest edukacja

Jak czytamy na stronie internetowej premier, Urszula Augustyn ma być odpowiedzialna za bezpieczeństwo w szkołach i rozwiązywanie problemów takich jak dopalacze. Pełnomocniczka rządu tłumaczyła w Trójce, że pewnych kwestii  "nie da się rozwiązać jednym czarodziejskim ruchem". Argumentowała, że w kwestii bezpieczeństwa nie ma stanu, w którym można powiedzieć, że już od tej pory będziemy zawsze bezpieczni.

Pytana o efekty działań premiera Donalda Tuska w walce z dopalaczami, Urszula Augustyn mówiła, że "był sukces". - Rozwiązania ustawowe spowodowały, że przez pewien czas problem był rozwiązany.  Dopalacze były bardzo trudno dostępne - stwierdziła. Dodała jednak, że działanie to było skuteczne w danym momencie, ale z czasem sytuacja się zmieniła, i okazało się, że należy podjąć kolejne działania. Pytana, jaki jest jej pomysł na walkę z dopalaczami w szkołach, odparła, że najważniejsza jest edukacja, także wśród dorosłych, rodziców i nauczycieli.

Sekretarz stanu w MEN powiedziała, że dopalacze to tylko wycinek tego, czym należy się zajmować, jeśli chodzi o bezpieczeństwo uczniów.  Inne wymienione przez nią problemy to narkotyki, przemoc, cyberprzemoc. - Jednym z najważniejszych rozwiązań jest mądra edukacja - powiedziała Augustyn.

Na pytanie, czy będą nowe przepisy dotyczące dopalaczy, posłanka odpowiedziała, że tylko wówczas, gdy będzie to konieczne. Poprzednie prawo okazało się nieskuteczne "tylko dlatego, że katalog (szkodliwych związków) został zamknięty". - Katalog powinien pozostać otwarty (…) Jednak nie ma możliwości takiego zapisania prawa, by przewidzieć, co się wydarzy za rok, za kilka tygodni (…). Pojawiają się nowe substancje - zastrzegła Urszula Augustyn.

Monitoring wizyjny w szkołach

Sekretarz stanu MEN przyznała, że ma przygotować "program" dotyczący monitoringu wizyjnego w szkołach. - Moim zdaniem ustawa nie jest potrzebna. Jeśli w trakcie prac okaże się, że konieczna jest nowelizacja czy nowy zapis w ustawie, zrobimy to. Jednak nie będziemy pisać ustawy o bezpiecznej szkole, to nie ma sensu - powiedziała pełnomocniczka rządu.

Więcej interesujących dyskusji znaleźć można na stronach audycji "Salon polityczny Trójki", "Komentatorzy", "Puls Trójki" i "Śniadanie w Trójce".

W Polsce nie ma ustawy o monitoringu wizyjnym. Wspominali o tym przedstawiciele Najwyższej Izby Kontroli, generalny inspektor danych osobowych i rzecznik praw obywatelskich. Urszula Augustyn powiedziała, że w wielu szkołach monitoring już jest. Przyznała, że jest to temat dyskutowany, a czasem kontrowersyjny. - I nie jest to lek na całe zło - zaznaczyła polityk PO.

Raport NIK sprzed kilku miesięcy sugeruje, że najbardziej powszechny problem to fakt, że kadra pedagogiczna nie jest przygotowana do rozpoznawania zachowań problemowych wśród uczniów, szczególnie w sytuacji zagrożenia uzależnieniem.

***

Tytuł audycji: Salon polityczny Trójki

Prowadził: Marcin Zaborski

Gość: Urszula Augustyn (wiceprzewodnicząca klubu Platformy Obywatelskiej, pełnomocnik rządu ds. bezpieczeństwa w szkołach, sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej)

Data emisji : 8.01.2015

Godzina emisji : 8.13

(agkm,iwo)

Komitet Obrony Robotników

Czytaj także

114 substancji wykorzystywanych w dopalaczach stanie się narkotykami

02.10.2014 20:41
- Ich posiadanie i obrót będą ścigane jako przestępstwo - poinformował wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki.
Zdjęcie ilustracyjne
Zdjęcie ilustracyjneFoto: Schorle/Wikipedia

Jak powiedział Igor Radziewicz-Winnicki, w czwartek projekt noweli ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia był przedmiotem obrad komitetu stałego Rady Ministrów. Teraz zostanie skierowany na najbliższą Radę Ministrów.
- 114 dopalaczy, zgodnie z projektem, stanie się z dnia na dzień narkotykami. Będą podlegały nadzorowi policji i ściganiu tak jak narkotyki, będzie to przestępstwo - wyjaśnił wiceminister zdrowia.

Za wprowadzanie do obrotu szkodliwych substancji i narażanie w ten sposób życia i zdrowia wielu osób na niebezpieczeństwo grozi kara do ośmiu lat więzienia.
Wiceminister zapowiedział, że znacznie uproszczona zostanie procedura ścigania nieuczciwych sprzedawców, którzy wprowadzają do obrotu dopalacze. Będą możliwe kontrole bez zapowiedzi. - Nie ma zgody na to, aby siedem dni wcześniej zapowiadać kontrolę tego, czy ktoś ma dopalacze. To jest kuriozum - stwierdził.

Dodatkowo poszerzona ma zostać definicja dopalaczy. - Łatwiejsze będzie określanie tego, co jest dopalaczem, a co nim nie jest. Stwierdzać to będzie specjalnie powołana przy ministrze rada ekspercka, która będzie badała i rekomendowała, co już wpisać na listę narkotyków, a co uznać za dopalacz - wytłumaczył.
Jak oznajmił, walka z dopalaczami to jest "ciągły wyścig z chemikami, ponieważ co chwilę powstają nowe cząsteczki, więc trzeba znaleźć je, zidentyfikować, opisać, stwierdzić, jakie mają działanie i upewnić się, że można je ścigać w sposób bezpieczny dla innych gałęzi życia".

- Trudność polega na tym, że to jest obszar przenikania się substancji, które są ważne dla działalności gospodarczej, dla przemysłu (...) Bardzo duża cześć tzw. dopalaczy to są substraty stosowane w przemyśle np. chemicznym, lakierniczym, więc nie można zabronić użytkowania danej substancji, bo ona ma bardzo wiele zastosowań - przyznał.
Dopalacze, które masowo pojawiły się na rynku przed kilkoma laty, sprzedawano w specjalnych sklepach, korzystając z luk w prawie. W listopadzie 2010 roku Sejm uchwalił ustawę, która zdelegalizowała ich sprzedaż w Polsce. Służby sanitarne przeprowadziły akcję, w wyniku której zamknięto prawie 1,4 tys. sklepów oferujących te substancje. Kary za handel dopalaczami nakładane są w trybie administracyjnym. Ustawa o przeciwdziałaniu narkomanii przewiduje od 20 tys. do 1 mln zł.
Zobacz galerię: DZIEŃ NA ZDJĘCIACH>>>
PAP, kk

Czytaj także

Iwona Sulik: będą dwie pełnomocniczki rządu w ministerstwach

22.12.2014 10:13
Jak poinformowała rzecznik rządu Iwona Sulik, premier podjęła decyzję dotyczącą powołania dwóch pełnomocniczek rządu. Dodała, że powodzenie ich misji leży w interesie Polaków.
Rzecznik rządu Iwona Sulik
Rzecznik rządu Iwona SulikFoto: PR
Posłuchaj
14'07 Rzecznik rządu Iwona Sulik o nowych pełnomocniczkach rządu (Salon polityczny Trójki)
więcej
Obejrzyj
Iwona Sulik: będą dwie pełnomocniczki rządu

Beata Libera-Małecka zostanie pełnomocnikiem rządu ds. ustawy dotyczącej zdrowia publicznego, a Urszula Augustyn - pełnomocnikiem ds. ustawy o bezpieczeństwie w szkołach. Kolejnych decyzji na razie nie podjęto, ale są prowadzone rozmowy. Media wskazują, że pełnomocniczki miałyby pojawić się także w innych resortach, między innymi w resorcie infrastruktury.

Jak wyjaśniła Sulik, pełnomocniczki będą podlegały rządowi, ale kompetencje do ich powoływania i odwoływania należą tylko do premiera. Nowe osoby w ministerstwach mają realizować konkretne zadania, przy których będą współpracować z ministrami. - Minister i pełnomocnik muszą współdziałać dla realizacji określonych celów - wyjaśniła

Rzeczniczka rządu wyjaśniała, że Beata Libera-Małecka zajmie się wyłącznie ustawą o zdrowiu publicznym, która dla służby zdrowia jest tym, czym konstytucja dla Rzeczypospolitej. - Nie ma trudniejszej ustawy do przeprowadzenia - powiedziała Sulik. Dodała też, że fundamenty tej ustawy stworzyła Ewa Kopacz, gdy była ministrem zdrowia.

Podkreśliła, że minister musi wywiązać się ze wszystkich obowiązków, które nakłada na niego konstytucja, a niektóre sprawy wymagają szczególnej uwagi i skupienia się wyłącznie na nich. Rzeczniczka stwierdziła, że w interesie Polaków jest powodzenie misji pełnomocniczek rządu.

Więcej interesujących dyskusji znaleźć można na stronach audycji "Salon polityczny Trójki", "Komentatorzy", "Puls Trójki" i "Śniadanie w Trójce".

Iwona Sulik mówiła również o kontraktach na wykonywanie usług medycznych. Powiedziała, że minister zdrowia Bartosz Arłukowicz zapewnia, że będą one podpisane do końca roku. Dodała, że podpisano już większość umów ze szpitalami i przychodniami, a jeśli chodzi o kontrakty z placówkami podstawowej opieki zdrowotnej, to trwają jeszcze rozmowy z Porozumieniem Zielonogórskim. Rzecznik rządu poinformowała, że podpisano już 50 proc. umów.

Sulik odniosła się też do kwestii wprowadzenia pakietu onkologicznego. Lekarzom nie podoba się, że nie przeprowadzono żadnego pilotażu przed wdrożeniem tak poważnego projektu. Rzeczniczka wyjaśniła, że chodziło tu o czas, a pilotaż mógłby spowodować opóźnienie realizacji projektu. - Pacjenci onkologiczni nie mogą czekać - wyjaśniła.

***
Tytuł audycji:
Salon polityczny Trójki
Prowadził: Marcin Zaborski
Gość: Iwona Sulik (rzeczniczka rządu)
Data emisji: 22.12.2014
Godzina emisji: 8.13

(bk,iwo)

Czytaj także

Ewa Kopacz: będę podejmować decyzje personalne niezależnie od fali krytyki

23.12.2014 18:05
To właściwe osoby na właściwym miejscu. Rolą opozycji nie jest decydowanie o tym, kto wchodzi w skład Rady Ministrów - tak premier Ewa Kopacz odpowiedziała na krytykę wobec decyzji o powołaniu nowych pełnomocniczek rządu.
Premier Ewa Kopacz podczas konferencji prasowej, po wtorkowym posiedzeniu rządu w Warszawie
Premier Ewa Kopacz podczas konferencji prasowej, po wtorkowym posiedzeniu rządu w WarszawieFoto: PAP/Tomasz Gzell
Posłuchaj
00'18 Premier Ewa Kopacz: zmian personalnych będę dokonywać niezależnie od fali krytyki (IAR)
00'22 Premier Ewa Kopacz: jeśli ktokolwiek z opozycji chce pełnić funkcję kadrowego, to nie tędy droga (IAR)
więcej

Urszula Augustyn będzie się zajmować wdrażaniem ustawy o bezpieczeństwie w szkołach, a Beata Małecka-Libera - ustawą dotyczącą zdrowia publicznego.
Opozycja ostro krytykowała decyzję o powołaniu pełnomocniczek. Ewa Kopacz przypomniała na konferencji prasowej, że to ona odpowiada za skład rządu. - Jeśli ktokolwiek z opozycji dzisiaj chce pełnić funkcję kadrowego, to nie tędy droga. W rządzie, to nie jest przyjemność, to nie jest czas na przyjaźnie, to nie jest czas na spotkania towarzyskie, to jest ciężka praca - zaznaczyła.
Ewa Kopacz podkreśliła, że jeśli pełnomocniczki się nie sprawdzą, to nie będzie się wahać z wyciągnięciem konsekwencji wobec nich. Jak jednak zapowiedziała, ewentualne decyzje personalne będzie podejmować "niezależnie od fali krytyki". Premier zaapelowała też do opozycji, by jej przedstawiciele powstrzymali się z osądami "do momentu, kiedy będzie można ocenić pracę tych pań".
W czasie konferencji Ewa Kopacz kilkukrotnie zapewniała, że nowe pełnomocniczki to osoby kompetentne, doświadczone i dobrze przygotowane do swojej funkcji.

- Swoją drogą, jest mi przykro, bo pamiętam swoje początki. I też nie łatwo mi było jako kobiecie zajmować stanowiska, które ponoć historycznie jest przypisane tylko i wyłącznie męskiej stronie polityki. Ja dzisiaj nie rozróżniam, czy ktoś chodzi w spodniach czy w spódnicy. Rozróżniam za to tych którzy, potrafią pewne rzeczy zrobić od tych, którzy się do tego nie nadają - powiedział Kopacz. Dodała, że niezależnie od płci, minister w jej rządzie "będzie rozliczany tylko i wyłącznie z tego, co zostało mu zlecone, i jak to wykonuje".
- Jest mi trochę przykro, bo można by powiedzieć, że dzisiaj kobietom jest trudniej. Ja się nie chcę użalać, bo każdy kto bierze taką funkcję na siebie, wie, że przed nim ciężkim praca i będę ostatnią, która się będzie użalać - powiedziała szefowa rządu. Oceniła, że Małecka-Libera i Augustyn będą ostatnimi osobami, które kiedykolwiek "przyjdą i będą się użalały na swój los". - One wiedzą dokładnie, że je czeka ciężka praca i będą ją wykonywać - powiedziała premier.

W poniedziałek w radiowej Trójce rzecznik rządu Iwona Sulik wyjaśniała, że Beata Libera-Małecka zajmie się wyłącznie ustawą o zdrowiu publicznym, która dla służby zdrowia jest tym, czym konstytucja dla Rzeczypospolitej. - Nie ma trudniejszej ustawy do przeprowadzenia - powiedziała Sulik. Podkreśliła, że minister musi wywiązać się ze wszystkich obowiązków, które nakłada na niego konstytucja, a niektóre sprawy wymagają szczególnej uwagi i skupienia się wyłącznie na nich. Rzeczniczka stwierdziła, że w interesie Polaków jest powodzenie misji pełnomocniczek rządu.

PAP, IAR, bk