Zuzanna Dąbrowska: Gościem magazynu Z kraju i ze świata jest poseł Platformy Obywatelskiej Antoni Mężydło w studio w Toruniu. Dzień dobry.
Antoni Mężydło: Dzień dobry pani, dzień dobry państwu.
Wysłuchaliśmy relacji o obchodach trzeciej rocznicy katastrofy smoleńskiej i trudno się oprzeć wrażeniu, że cały czas można zaobserwować bardzo głębokie pęknięcie, także wśród tych, którzy chcą wyrazić swój żal, swoją żałobę po tamtej stracie.
Tak, rzeczywiście widać to i tutaj nadzieje premiera, które też były tutaj w tym felietonie pokazane, że kiedyś w przyszłości być może ta tragedia przestanie dzielić, są chyba dosyć płonne, tak przynajmniej z mojego punktu widzenia to wygląda, ze względu na to, że na początku, zaraz po tym wydarzeniu, po tej tragedii wydawało się, że ta tragedia będzie nas łączyć i rozwiąże również problemy te polsko-rosyjskie ze względu na to, że ta tragedia miała ogromny charakter taki symboliczny, ona się bardzo mocno wpisywała w historię Polski. Przecież to była tragedia w związku z rocznicą Katynia, zginęła cała elita, bardzo ważni ludzie polskiej polityki i tak naprawdę przy tych trudnościach, jeśli chodzi o prawdę katyńską, to wydawało się, że ta śmierć to będzie jakiś taki... położona na ołtarzu walki o prawdę. Symbolika ta taka martyrologiczno-romantyczna w polskiej tradycji wydawała się tutaj jak najbardziej uzasadniona i... Natomiast później popełniono wiele błędów. Ja myślę, że popełniono wiele błędów politycznych...
Kto popełnił błędy?
Ja myślę, że pierwszy błąd to był pochówek Lecha Kaczyńskiego na Wawelu ze względu na to, że widać było ogromny entuzjazm warszawiaków, którzy witali tutaj trumnę i Lecha Kaczyńskiego, i Marii Kaczyńskiej, wylegając na ulice. Czegoś takiego to nie mieliśmy od kilkudziesięciu lat w polskim życiu społecznym. I chyba naturalnym było pochowanie pary prezydenckiej w Warszawie. I myślę, że najwłaściwszym to była, tak wtedy się wydawało, że zostanie pochowany w katedrze św. Jana w Warszawie Lech Kaczyński. Natomiast tutaj zaplecze polityczne PiS-u forsowało inne rozwiązania, chciało nadać inną rangę. A efekt był taki, że jeszcze w tym samym roku kandydat na prezydenta Warszawy przegrał wybory z Hanną Gronkiewicz-Waltz, co wydawało się wtedy niemożliwe. Później popełniono wiele innych błędów, między innymi kandydowanie Jarosława Kaczyńskiego, który był w ogromnej żałobie po zmarłym bracie, na prezydenta. To też był kolejny błąd. Później następne błędy. I po tych błędach próbowano to naprawić i wtedy był problem tego krzyża na Krakowskim Przedmieściu i tak dalej i od tego się zaczęło.
A po stronie rządu...
No, niestety, tych straconych szans... I rząd był wtedy w ogromnej...
...były jakieś błędy?
Ja myślę, pani redaktor, że rząd był w ogromnej defensywie. Widać było, że... szczególnie wydać było to po zachowaniu premiera Donalda Tuska. Donald Tusk był bardzo wyciszony, był raczej współczujący wszystkim rodakom, a szczególnie rodzinom zmarłych. Tutaj nikt nie miał zastrzeżeń do zachowań premiera Donalda Tuska. Pamiętam doskonale tamten moment, bo ja to przeżywałem też osobiście ze względu na to, że zginęło tam wielu moich przyjaciół i znajomych, więc to zachowanie premiera było bardzo naturalne. Kiedy prezydent Komorowski zachowywał się, powiedzmy, sprawnie organizacyjnie, no bo zabrał ze względu na te obowiązki jako na marszałka Sejmu wtedy spadły, bo był drugą osobą i on przejmował obowiązki prezydenta Rzeczypospolitej po Lechu Kaczyńskim, no to wydawało się... niektórzy to oceniali negatywnie. Więc ja myślę, że wtedy Platforma Obywatelska nie miała wyjścia, nawet pamiętam były takie sformułowania i to nawet w obozie pisowskim, jak i Platformy Obywatelskiej, że Lech Kaczyński po raz kolejny pomógł Jarosławowi Kaczyńskiemu w powrocie do władzy, no bo pierwsze to było... minister sprawiedliwości, kiedy stał się bardzo popularnym i właściwie na historii tego ministerstwa powstało Prawo i Sprawiedliwość już po Porozumieniu Centrum i tutaj też wydawało się, że nie ma innej sytuacji, że nie ma innego wyjścia. Natomiast te błędy polityczne, a szczególnie niecierpliwość zaplecza pisowskiego, ale tam byli... bardzo aktywni to byli ci, którzy przychodzili z PiS-u, tam był Adam Bielan bardzo aktywny, Paweł Kowal, bo przecież o nich się mówi jako o tych osobach, którzy forsowali właśnie pochówek Lecha Kaczyńskiego na Wawelu. Ja wcale nie twierdzę, że to nie jest właściwe miejsce dla pochówku, ja uważam, że godność akurat Lecha Kaczyńskiego też go do tego w jakiś sposób upoważnia, że to jest właściwe miejsce, natomiast...
Chciałam jeszcze, panie pośle...
...uważam, że politycznie było lepszym rozwiązaniem dla PiS-u i dla Polski i dla stosunków nawet polsko-rosyjskich, gdyby to harmonijnie w sposób naturalny wszystko się rozwiązało, to ja myślę, że tutaj była ogromna... ogromny handicap był dla Prawa i Sprawiedliwości. I ja uważam, że głównym...
Chciałam jeszcze zapytać na koniec o stosunki polsko-rosyjskie, o których pan wspomniał. Ciągle pojawiają się nowe elementy. Dzisiaj jest sprawa pomnika na miejscu tragedii, wypowiada się gubernator mówiąc o tym, że mieszkańcy Smoleńska woleliby upamiętnić najpierw żołnierzy radzieckich, nasz ambasador się upomina o miejsce pod pomnik, gazety piszą dość złośliwe artykuły, wraku cały czas nie otrzymaliśmy i nie wiadomo, kiedy otrzymamy. Czy ta katastrofa... Dlaczego ta katastrofa, zamiast spróbować jakąś wspólnotę losów tutaj narysować, wspólnotę działań przynajmniej, doprowadza do takiego rozdźwięku w stosunkach z Rosją?
Pani redaktor, no przecież wiadomo było, że zaraz po tragedii społeczeństwo rosyjskie bardzo współczuło i było... no, miało empatię do społeczeństwa polskiego. Ja myślę, że gdyby nie została ta kwestia, kwestia tej katastrofy nie została upolityczniona, to myślę, że również te kwestie z pomnikiem, z pamięcią, zarówno katyńską, jak i... prawdą katyńską, jak i pamięcią o tych zmarłych w katastrofie smoleńskiej, byłyby pierwszorzędne w stosunkach polsko-rosyjskich i tu nie byłoby żadnych wątpliwości, władze by też nie mogły ze względu na nastroje społeczne, natomiast później, kiedy to zostało upolitycznione, a upolitycznione... ja mogę pani powiedzieć, jak zostało upolitycznione. Tak jakby kwestie katyńskie, kwestia prawdy katyńskiej była mniej warta od tego, co... od działalności Lecha Kaczyńskiego w Gruzji, no bo przecież jeżeli ta tragedia stała się w związku... i tą wartością, która tutaj by w jakiś sposób symbolizowała tą tragedię smoleńską, była prawda katyńska, to chyba dla zarówno narodu polskiego, jak i dla empatii rosyjskiej i narodu rosyjskiego była chyba kwestia ważniejsza niż to, co Lech Kaczyński zrobił dla Gruzji. Natomiast Prawo i Sprawiedliwość w pewnym sensie uważało, że to jest zamach, bo było za co Lecha Kaczyńskiego zamordować ze względu na to, że naraził się Rosjanom w Gruzji. Ja myślę, że...
Ale raport MAK-u też się nie przyczynił do tego, żeby te stosunki były lepsze.
Pani redaktor, no bo już wtedy widać było, to już był okres, kiedy powstawał ten raport MAK-u, wtedy, kiedy już ta sprawa dzieliła Polaków i Rosjanie, jak zwykle, oni o Polsce nie zapomnieli, to nie jest tak, że oni opuścili już swoje dawne państwa demoludów, a zajmują się... ich strefa wpływów ograniczyła się np. do dawnego Związku Radzieckiego. Nie, Rosjanie nigdy ze względu na swoją imperialistyczną politykę nigdy nie wycofają się do kwestii rosyjskich, a kwestie rosyjskie...
Panie pośle, musimy już kończyć. Bardzo dziękuję za tę rozmowę w trzecią rocznicę katastrofy smoleńskiej. Gościem magazynu był poseł Platformy Obywatelskiej Antoni Mężydło.
Dziękuję bardzo.
(J.M.)