Kampania przed brytyjskim referendum w sprawie członkostwa w Unii Europejskiej wchodzi w decydującą fazę. Były konserwatywny premier Wielkiej Brytanii John Major zaprotestował przeciw kłamstwom rozpowszechnianym przez zwolenników Brexitu. Według niego, zwolennicy wyjścia kraju z UE kłamią np. w kwestii imigracji i wpływu obecności W. Brytanii w UE na imigrację. Obie strony używają argumentów ekonomicznych. Dane podawane przez obie strony sporu są trudne do zweryfikowania, ponieważ trudno powiedzieć co będzie się działo z Unią Europejską oraz Wielką Brytanią po ewentualnym Brexicie albo po pozostaniu Brytyjczyków w UE. Obydwie strony straszą się wzajemnie swoimi argumentami. Jest to gra na emocjach, dzięki którym można zdobyć większe poparcie. Kampania staje się coraz bardziej agresywna. W grę wchodzą również kwestie polityczne. Premier David Cameron jest za pozostaniem w UE, jego kontrkandydat Boris Johnson przyjął inną koncepcją polityczną, został zwolennikiem wyjścia, co ewentualnie może mu przynieść przywództwo w partii. Na kampanię referendalną należy patrzeć jak na rozgrywkę partyjną poszczególnych liderów. Jedynie świat biznesu opowiada się za pozostaniem Brytyjczyków w Unii.
Rozmowa z dr Wojciechem Lewandowskim z Grupy Badawczej Britannia UW.