Pod koniec 2013 roku, demonstracją na kijowskim majdanie przeciwko odłożeniu przez prezydenta Wiktora Janukowycza podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską, rozpoczęła się rewolucja na Ukrainie. Obecnie większość mieszkańców Ukrainy jest zdania, że rewolucja w ich kraju niewiele zmieniła. Politycy pozostali tacy sami, nadal wszechobecna jest korupcja i nie ma nadziei na zmiany. Są też opinie, że małymi krokami kraj dostosowuje się do wymogów Unii Europejskiej. Przyczyn złej sytuacji Ukrainy jest wiele, m.in. cały czas trwa wojna z Rosją na Wschodzie kraju, prowadzona głównie przez ukraińskich ochotników, a poza tym kraj przeżywa kryzys ekonomiczny. Ukraińcy zarzucają prezydentowi Petro Poroszence, że robi interesy z Rosją. Nie widzą, że reformy są wprowadzane powoli, a ich efekt może być odczuwalny po dłuższym czasie. Obywatele Ukrainy mają już świadomość, że ich kraj nie będzie szybko w Unii Europejskiej, jednak mit Unii i Europy wciąż jest żywy i większość społeczeństwa jest za wstąpieniem do UE i do NATO.
Rozmowa z Bogdanem Oleksiukiem, analitykiem z Instytutu Polityki Otwartej i Romanem Kabaczijem, ekspertem z Instytut Informacji Masowej.