Zuzanna Dąbrowska: W Piotrkowie Trybunalskim w biurze poselskim poseł Elżbieta Radziszewska, Platforma Obywatelska. Dzień dobry.
Elżbieta Radziszewska: Dzień dobry, pani redaktor, dzień dobry państwu.
Podczas posiedzenia specjalnego nadzwyczajnego posiedzenia Komisji Zdrowia w zeszłym tygodniu pani miała zgłosić właśnie taką propozycję, która dotyczy wprowadzenia pewnej odpłatności za przywoływanie karetki pogotowia, miało to brzmieć w taki sposób, że być może trzeba będzie wprowadzić opłaty dla pacjentów, którzy idą na szpitalny oddział ratunkowy lub wzywają karetki pogotowia zamiast iść do lekarza podstawowej opieki nocnej lub nocnej pomocy medycznej. Pani poseł, spodziewała się pani, że te słowa, ta propozycja wywołają taką lawinę komentarzy?
Nie, nie spodziewałam się, dlatego że absolutnie niczego takiego nie proponowałam i nie proponuję. Fakt, który podał tę wiadomość, wcale ze mną nie rozmawiał, bo ja się nie domagam dzisiaj opłat ani za pogotowie, ani za pobyt na SOR-ze. Gazeta nadużyła moich słów, jakie wypowiedziałam właśnie na posiedzeniu sejmowej Komisji Zdrowia. A dzisiaj ratownictwo jest...
To co pani powiedziała dokładnie?
...i będzie finansowane z budżetu państwa, jest i będzie dla wszystkich bezpłatne niezależnie, czy pacjent jest ubezpieczony, ale musi działać skutecznie, bo ważne jest, by pacjent w stanie zagrożenia zdrowia w tej pierwszej godzinie swojej ostrej choroby uzyskał fachową pomoc, żeby karetka dojechała na czas, a co powiedziałam? Powiedziałam w dłuższej wypowiedzi na Komisji Zdrowia, że dzisiejszą sytuację trzeba, którą mamy, przeanalizować i wyciągnąć z niej wnioski, bo nie można nie zauważać tej rzeczywistości, która się dzieje wokół nas. Zresztą już państwo wspominaliście, że w raporcie NIK-u dotyczącym wizyt pacjentów na szpitalnych oddziałach ratunkowych wynika, że są takie miejsca w kraju, w których 80% zgłoszeń to są zgłoszenia błahe i niezasadne, a to oznacza, że taki pacjent, tam, gdzie te 80% jest niezasadnych zgłoszeń, nie wie, gdzie ma uzyskać świąteczną i nocną pomoc...
Zuzanna Dąbrowska: Ale pani poseł...
...która jest w ramach podstawowej opieki zdrowotnej, nie ma lekarz dostępu...
Dlaczego są te wezwania?
Zaraz, nie, nie ma... No więc właśnie mówię...
Czy dlatego, że ludzie są niepoinformowani?
Właśnie to oznacza, że w tej swojej miejscowości pacjent nie korzysta z podstawowej opieki zdrowotnej, trzeba zapytać, dlaczego, nie wie, gdzie może uzyskać taką pomoc tą nocną i świąteczną w ramach POZ, też pytanie, dlaczego, w związku z tym być może, że ma utrudniony dostęp do diagnostyki, trzeba zapytać, dlaczego w tym konkretnym przypadku. I dla niego jedynym wyjściem jest pójście w nocy czy wieczorem na szpitalny oddział ratunkowy, chociaż tam nie powinien się znaleźć. Jeżeli będziemy wiedzieć, dlaczego tak się dzieje, że pacjenci trafiają do najdroższego typu opieki ze sprawami błahymi, to będziemy wiedzieć, jak daną sytuację wyleczyć. Być może kiedyś, jeżeli ten system opieki ambulatoryjnej, podstawowej z nocną i świąteczną pomocą opieki specjalistycznej ambulatoryjnej będzie działał sprawnie, to trzeba się zastanowić, co zrobić, żeby wtedy tych tylko, którzy są wygodni i idą do SOR-u albo po prostu cwaniaczą i idą do SOR-u, żeby wyeliminować, bo proszę pójść na którykolwiek SOR, obojętnie, czy to jest szpital w mieście powiatowym, czy to jest szpital w Warszawie, jak pani pójdzie na SOR, siedzi kilkadziesiąt osób z różnymi schorzeniami, gdzie pani własną mamę...
Tak, i nikt nie patrzy, jakie to są schorzenia, żeby wyselekcjonować tych, którym potrzebna jest pomoc natychmiast.
An o właśnie. I wiezie pani i czeka czterdziesta pierwsza w kolejce i w międzyczasie mama umiera, będąc na szpitalnym oddziale. Lekarze zdenerwowani, bo mają kilkadziesiąt osób na godzinę do przyjęcia, przecież to jest patologiczne...
Ale to nie jest wina pacjentów, pani poseł...
Ale oczywiście, że nie.
To jest wina niezorganizowania pracy SOR-u.
Tak, ale jest pytanie, dlaczego ci pacjenci trafiają na SOR. Ja proponuję analizę stanu rzeczy na dzisiaj, naprawienie sytuacji, a wtedy dopiero za wiele lat zastanowić się, jak zmienić sytuację, jeżeli ktoś by nadużywał tego SOR-u, mimo że ma możliwość skorzystania z innej, bardziej dostępnej pomocy medycznej. Zresztą ja uważam, że...
Ta dyskusja...
...nocna pomoc w ramach POZ-u powinna jednak być skonsolidowana SOR-em, tak jak to w niektórych miejscach w Polsce jest...
Czyli żeby w jednym miejscu był oddział ratunkowy i nocna pomoc, tak?
Czyli żeby była w jednym miejscu. Więc ja w ogóle prosiłam, żeby w trakcie tejże komisji... więc ja mówię, że to był fragment, jedno zdanie z mojej długiej wypowiedzi, żeby sprawdzić, jak dostępna jest w Polsce ta nocna/świąteczna pomoc w ramach POZ-u, dlaczego pacjenci tam nie trafiają, a poza tym przeanalizować sytuację, dlaczego tak często bywa, że zawodzi człowiek i okazuje się najsłabszym elementem systemu, bo dyskusję zaczęliśmy po Skierniewicach, gdzie zdarzyło się straszne, tragiczne wydarzenie – zmarła mała dziewczynka. Dyspozytor w pogotowiu nie wysłał karetki do dziecka, lekarz tej świątecznej pomocy odmówił przyjazdu, dziecko trafiło do szpitala i zmarło.
Karetka się zepsuła jeszcze do tego.
Ale dwa dni później w tymże samym szpitalu w Skierniewicach okazało się, że pacjentka będąca na oddziale ortopedii miała duszność, trzeba ją było przewieźć na oddział obok 200 metrów i okazało się, że w szpitalu wzywano karetkę z Łodzi, która jechała 70 km z Łodzi do Skierniewic i pacjentka zmarła. Już wiemy, że podjęto decyzję, została zwolniona pani dyrektor szpitala i dyrektor łódzkiego pogotowia, bo przecież to jest człowiek...
Ale dlaczego dyrektor podejmuje taką decyzję kosmicznie, zupełnie nieuzasadnioną?
Ano widzi pani, więc to nie wina systemu, tylko wina ludzi, więc trzeba system przejrzeć, żeby nie pozwalał...
A system na to pozwala.
Ano właśnie, więc trzeba przejrzeć system, dokładną zrobić analizę, żeby system nie pozwalał lub pozwalał jak najrzadziej, żeby człowiek nie robił takich rzeczy. Ten przykład nocnej pomocy w Skierniewicach okazało się, żeby były zakontraktowane porady udzielane wtedy nocą, wieczorem i nocą czy w święta przez trzech lekarzy i trzy pielęgniarki. A na dyżurze był jeden lekarz bez specjalizacji i jedna pielęgniarka. Czyli doszło do nadużycia, bo zabrakło pieniędzy...
Pani poseł, a chciałam zapytać o dzieci...
Więc ja mówię, pani redaktor, żeby zamknąć tę sprawę, najpierw trzeba dokładnie przeanalizować... Ja nie proponuję teraz wprowadzania żadnych opłat i straszenia pacjentów. Jeżeli dla kogoś fakt, który wybiera jedno zdanie z kontekstu kilkudziesięciu zdań i wokół tego robi się burza, no to ja gratuluję, ale cieszę się, że jednak ta dyskusja jest...
Ale może ta dyskusja jest potrzebna.
Więc od dyskusji jeszcze nikt nie umarł, ja nie chcę straszyć pacjentów, ale jeżeli ktoś następny umrze na SOR-ze, na szpitalnym oddziale ratunkowym, bo jest 83. w kolejce w rejwachu, to być może ta dyskusja się do czegoś przyda, żeby tych pacjentów na tym SOR-ze było jak najmniej i ci, którzy naprawdę potrzebują w nagłym przypadku pomocy, żeby ratować im życie, żeby karetka po nich pojechała...
A czy powinno być więcej SOR-ów specjalnie dla dzieci? Jest na razie 7 w całej Polsce takich specjalnych oddziałów ratunkowych dla dzieci.
Ja uważam, że na każdym SOR-ze powinien być pediatra, bo jak pani zapyta każdego lekarza, zwłaszcza lekarza pediatrę, to on mówi, że dzieckiem, zwłaszcza w stanach nagłych, powinien się opiekować tylko pediatra. Zresztą ja się cieszę z tej ministerialnej propozycji. Pan minister Arłukowicz zapowiedział zmianę opieki pediatrycznej nad dziećmi. Ja uważam, że nareszcie, że jednak w POZ-cie powinien być pediatra, jednak w tej nocnej świątecznej pomocy powinien być pediatra i w szpitalnym oddziale ratunkowym za każdym razem powinien być pediatra, bo tak jak tutaj w tych wypowiedziach przed rozmową ze mną, z dzieckiem to jest tak, że teraz jest stan dobry, a za godzinę dziecko jest umierające, w związku z tym fachowa pediatryczna...
I objawy są inne czasem jak u dorosłych.
Oczywiście, dziecko to nie dorosły. Zresztą dorosłym mówimy o kilkudziesięciu miligramach tabletek czy leku, o całej tabletce, a u dzieci mówimy o miligramach na kilogram...
Dziękuję bardzo...
...zupełnie inne dawkowanie leku i inna reakcja. Ja mam nadzieję, że jednak słuchają nas również lekarze i pielęgniarki i jednak będą dokładać wszelkich starań, żeby pacjenci uzyskiwali tą pomoc zwłaszcza w sytuacji zagrożenia życia.
Dziękuję bardzo, pani poseł...
Dziękuję bardzo.
Na pewno będziemy wracać do tego tematu.
(J.M.)