Paweł Wojewódka: W naszym studiu pan poseł Ryszard Kalisz... no właśnie, zastanawiam się. Poseł niezależny?
Ryszard Kalisz: Tak, tak, ja wystąpię z klubu poselskiego SLD, bo jeżeli partia mnie wyrzuciła, to trudno, żebym był członkiem klubu.
Ja przypominam sobie lata 90. i wtedy za wzór można było pokazywać Sojusz Lewicy Demokratycznej, jaki to jest zjednoczony, silny, jednomyślny i wszystkie takie wewnętrzne problemy załatwiano wewnętrznie. No, okazuje się, że po iluś tam latach istnienia wrócono do złych nawyków.
To jest głębszy problem, to jest bardzo dużo głębszy problem. Ja postaram się go w skrócie opisać. Po pierwsze ja dziękuję wszystkim moim koleżankom, kolegom w SLD za tyle lat współpracy, naprawdę pozostawię sobie tę współpracę w bardzo wdzięcznej i satysfakcjonującej pamięci. Ale wracając do analizy socjologicznej, mieliśmy w Polsce podział właśnie wtedy, kiedy SLD mogło być taką partią i było taką partią w istocie, podział na partię postkomunistyczną i na partię... na ugrupowania postkomunistyczne i ugrupowania postsolidarnościowe. I ten podział, ten spór był kreatywny. Unia Europejska, NATO, Konstytucja, plan Balcerowicza i tak dalej, można by mnożyć. Taki podział trwał do roku 2005. Ten podział w roku 2005 się skończył, bo skończyła się tego rodzaju sytuacja społeczna i polityczna, że ten podział był kreatywny.
Przestano dzielić Polaków?
Nie, nie o to chodzi. Ten podział, taki podział...
Ten podział.
...a powstał nowy podział, który stał się podziałem niekreatywnym, podziałem destrukcyjnym, pomiędzy, mówiąc umownie, na PO i PiS, lemingi i mohery, który jest podziałem wykluczającym, kto kogo do ziemi. Elementem tego podziału była też niestety katastrofa smoleńska.
Ale co, efektem tego podziału, takim negatywnym efektem jest wyrzucenie pana z partii?
Ja chcę powiedzieć. I ten... I dzisiaj ten podział na PO i PiS się już kończy, powstała nowa sytuacja podobna jak w latach... w 68 roku w Europie Zachodniej, 23 lata po zakończeniu drugiej wojny światowej, nowe pokolenie, nie rozumie tamtych kompromisów, sytuacji i tak dalej, mamy 23 lata po Okrągłym Stole. I dzisiaj SLD nie może już być partią postkomunistyczną, dlatego że nie ma zapotrzebowania poza żelaznym elektoratem, a on wynosi 7% według badań, sześć-siedem, na tego rodzaju partię. I ja właśnie chciałem zmienić tę partię na partię dynamiczną, na partię nowoczesnej lewicy, która by mogła zaistnieć i stworzyć nowy podział w Polsce na nowo zdefiniowaną lewicę, gdzie SLD mogłoby istnieć i wygrywać wybory, mieć trzydzieści kilka procent, i nowo zdefiniowaną prawicę, (...) wyraźnie destrukcja w Platformie Obywatelskiej, procesy ciekawe zresztą, ale też destrukcyjne w PiS-ie. No i za to, że niejako wyprzedziłem Leszka Millera, który tego nie rozumie, Gawkowskiego, który niestety też tego nie rozumie, choć ma trzydzieści kilka lat, i wielu innych osób, Napieralskiego...
Trudno nazwać go postkomunistą.
...który tego nie rozumie. I wie pan, i to spowodowało, że oni... a im jest ciepełko teraz, bardzo ładnie teraz, piętnasto-, dziesięcioprocentowa partia, myślą, że zawsze będzie. I to spowodowało, że postanowili mnie wyrzucić, a jedyną przyczyną, jak się okazało w uzasadnieniu sądu, jest moja przyjaźń z Aleksandrem Kwaśniewskim. I widzicie państwo, za co się teraz wyrzuca z partii? [śmiech]
No, może nie do końca, bo...
Jak to nie do końca?
...może i nie tak do końca...
Pytanie było: Czy pan będzie z Aleksandrem Kwaśniewskim, czy z SLD? Ja mówię: No, to jest pytanie dla mnie w ogóle uwłaczające, ja będę dla lewicy zawsze. No to wyrzucamy.
No i wyrzucono. No i tak się zastanawiam, co dalej zrobi teraz wielce szanowny mecenas.
A powiem jeszcze w kwietniu.
Wróci pan do zawodu?
Jeszcze na razie nie zamierzam, chociaż mam wiele propozycji, natomiast jeszcze w kwietniu przedstawię taką wstępną zresztą koncepcję polityczną mojej działalności i zresztą nie tylko mojej, atrakcyjną wielu osób. Myślę, że atrakcyjną dla dużej części polskiego społeczeństwa, która dzisiaj nie jest... nie ma na kogo głosować, bo nie jest ksenofobiczna, to nie głosuje na PiS, a Platforma przestała być w ogóle jakąkolwiek atrakcją poza przeciwwagą dla PiS-u, żeby PiS nie wygrał, w związku z tym poszukuje czegoś, co będzie emocjonalnie realizowało jej wartości i interesy dla klasy średniej, wykluczonych też czy dla osób, które są w różnego rodzaju stosunkach pracy usługowych i tak dalej. Tak że wydaje mi się, że... ja to czuję, że dzisiaj dla dużej części zresztą społeczności wielkomiejskiej, małych miasteczek, średnich miast jest potrzeba tej propozycji. Zresztą chcę zaproponować zupełnie inną formułę partii politycznej, bo ludzie dzisiaj są zniesmaczeni też partiami wodzowskimi.
Jedno wiemy – będzie partia polityczna Ryszarda Kalisza.
Ale nie wiadomo, czy teraz.
No w kwietniu.
Nie, w kwietniu nie będzie żadnej partii politycznej, będzie koncepcja, panie redaktorze, koncepcja.
No dobrze, to wobec tego od koncepcji przejdźmy do rzeczy, które zaistniały. W przedziwnych czasach żyjemy, gdzie dwóch liderów, znane postacie z Sojuszu Lewicy Demokratycznej – Leszek Miller i Józef Oleksy – pokłócili się o Lecha Wałęsę.
Nie no, niestety, z przykrością oglądałem ten obrazek dziesięć minut temu, jak Miller miał uśmieszek na ustach, a Oleksy stał przygnębiony obok niego i taki trochę, jak wszyscy widzieli państwo pewnie ci, co oglądali, zgnieciony trochę. Miller po prostu... Józef Oleksy całe serce wkłada w organizację kongresu lewicy, jedności lewicy, pracuje nad nim od bardzo dawna. Ja również na prośbę Józefa Oleksego przygotowałem taką koncepcję, zarys punktów i tak dalej, już nie mogę dalej, bo mnie wyrzucił Miller i Napieralski. No i wczoraj bez wiedzy zupełnie, bez wiedzy, a wszystko, co dotyczyło kongresu miało być z udziałem Józefa Oleksego, Miller jedzie do Gdańska, oczywiście żeby przyćmić moje wyrzucenie, między nami mówiąc, i zaprasza Wałęsę, i Józef Oleksy jest wściekły. Nie wiem dzisiaj na czym polegała ich rozmowa, ale szczerze mówiąc ten obrazek nie był dla mnie ładny, bo widać było, że Miller z uśmieszkiem stoi takim. No ale dobrze, no, niech będzie Józef Oleksy, on naprawdę... niech dalej organizuje ten kongres jedności, on włożył... to jest jego dzieło, jego dziecko, włożył w to całe swoje serce.
No dobrze, przejdźmy wobec tego do sprawy, która pewnie bliska sercu pana jest, a mianowicie do tego, że premier Donald Tusk stwierdził, że należy pomyśleć już koncepcyjnie bardziej o zmianie polskiej Konstytucji, chociażby ze względu na przyjęcie euro.
Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. My nad tym myśleliśmy już od bardzo dawna. Przecież...
Jako Sojusz Lewicy Demokratycznej.
Nie, mówię ja i moi współpracownicy w ramach Sojuszu Lewicy Demokratycznej, teraz jak już mnie tam nie ma, to nie wiem, jak to będzie. Przecież dla wejścia... znaczy w momencie, to trzeba jasno powiedzieć, czyli po zakończeniu okresu przystosowawczego ERM II w momencie wejścia euro w Polsce, wprowadzenia euro w Polsce trzeba zmienić artykuł 227 ust. 2 Konstytucji, który stanowi, że bankiem emis... znaczy że walutą Polski jest złoty i bankiem emisyjnym jest Narodowy Bank Polski i ten Narodowy Bank Polski dba o kondycję polskiego złotego. Siłą rzeczy wprowadzenie euro powodowałoby, że ten przepis jakby nie oddawałby istoty rzeczy, byłby sprzeczny z istniejącą rzeczywistością, a jak wiemy, cały porządek prawny musi być zgodny z Konstytucją i dlatego ten przepis trzeba zmienić i to jest naturalne, oczywiste. Do tej pory nie udało się tego przepisu zmienić, dlatego że nie ma większości konstytucyjnej do zmiany i dlatego też myślę, że pan premier Tusk powinien pomyśleć, jak tą większość zrobić, bo na razie widzę, że traci. Bo PiS nie chce, PiS jest antyeuropejski i dlatego wielokrotnie mówiłem, że trzeba po wyborach parlamentarnych do polskiego parlamentu w roku 2015 ukształtować taką większość, która zmieni Konstytucję w tym zakresie i nie tylko w tym zresztą, bo Konstytucja już wymaga zmiany, a my, twórcy Konstytucji, powiedzieliśmy, że trzeba przejrzeć ją po 10 latach, a w tej chwili już mija lat... minęło 15, a w tym roku 16.
No tak, ale tu jeszcze pan premier powiedział, że Konstytucję zmienić w związku z dylematami dotyczącymi wolności uprawnień obywateli w Internecie, to też jest pewna nauczka.
Ale to premier coś usłyszy i mówi. Oczywiście trzeba to zrobić, jestem za, ale trzeba zmienić chociażby artykuł 125, żeby dla ważności referendum ogólnokrajowego nie trzeba było... dla wyniku wiążącego nie trzeba byłoby udziału połowy uprawnionych, bo przez to, że taki wynik jest trudny do osiągnięcia, to nikt referendum już nie zarządza, a jak się zarządza, to wiadomo, że połowy nie pójdzie, tak że 125 trzeba zmienić, można się zastanowić nad przepisem, który uniemożliwi rządy mniejszościowe, czyli dania kompetencji panu prezydentowi, aby zgłosił wniosek o wotum nieufności dla całego rządu. Kilka jest takich zmian. Ja jestem w stanie panu premierowi służyć, mogę przedstawić co najmniej 10 niezbędnych zmian w Konstytucji, które są potrzebne dla zwiększenia efektywności funkcjonowania państwa.
I na koniec, panie pośle, no to kiedy się dowiemy o tych pana planach tak naprawdę? Którego dnia kwietnia?
A to jeszcze nie wiem, ja w tej chwili pracuję... znaczy moje... Wie pan, dla mnie to też jest zaskoczenie, przecież ja nie mogłem przewidzieć, że mnie wyrzucą.
No, mógł pan domniemywać.
Nie, bo nie ma żadnych podstaw prawnych. Ja jednak myślałem, że tam będzie prawo decydowało. Tak że moi współpracownicy pracują, pracują, w kwietniu obiecali mi, do końca kwietnia będziemy mieli wszystko i ja też będę do tego przygotowany i zrobię ładną konferencję, na którą wszystkich państwa zapraszam.
Ryszard Kalisz, poseł niezależny, bezpartyjny.
Poseł Rzeczypospolitej. I z Ziemi Warszawskiej, Warszawa-miasto. [śmiech]
Dziękuję bardzo.
Dziękuję bardzo.
(J.M.)