Logo Polskiego Radia
polskieradio.pl
Izabella Mazurek 12.05.2011

Wybaczamy i prosimy o wybaczenie

List biskupów polskich do biskupów niemieckich i obchody tysiąclecia chrztu Polski stały się areną walki komunistów o duszę Polaków, walki kolejny raz przegranej. Historia przyznała rację polskim biskupom i Prymasowi Tysiąclecia.

W listopadzie 1965 r. w trakcie sesji Soboru Watykańskiego polscy biskupi wystosowali do wszystkich Episkopatów listy, w których zapraszali do udziału w obchodach Millenium Chrztu Polski. Wśród 56 dokumentów znalazło się także zaproszenie dla duchownych niemieckich, oficjalnie nazwane "Orędziem biskupów polskich do ich niemieckich braci w chrystusowym urzędzie pasterskim".

Listy te wiązały się z całym szeregiem wystąpień i rozmów dyplomatycznych prymasa Wyszyńskiego na sesji Soboru związanych z zaproszeniem papieża Pawła VI do Polski. Pielgrzymka papieska miała uświetnić obchody millenijne i planowano ją na 3 maja 1966.

Wybaczamy i prosimy o wybaczenie

List do biskupów niemieckich był jednak szczególny. Zawierał analizę tysiącletnich stosunków polsko-niemieckich i kończył się słynnym zdaniem o przebaczeniu wzajemnych krzywd i  prośbą o przebaczenie. List wywołał burzę władz komunistycznych. Pomysłodawcą jego był arcybiskup wrocławski Bolesław Kominek. Jedną z najważniejszych kwestii poruszonych w liście, konsultowanych zresztą z duchownymi i intelektualistami niemieckimi, była sprawa zachodniej granicy Polski, nie uznawanej przez Niemcy zachodnie.

Polscy biskupi pisali między innymi:

"Obciążenie obustronnych stosunków ciągle jeszcze jest wielkie, a potęguje je tak zwane "gorące żelazo" tego sąsiedztwa. Polska granica na Odrze i Nysie jest, jak to dobrze rozumiemy, dla Niemców nad wyraz gorzkim owocem ostatniej wojny, masowego zniszczenia, podobnie jak jest nim cierpienie milionów uchodźców i przesiedleńców niemieckich. (Stało się to na międzyaliancki rozkaz zwycięskich mocarstw, wydany w Poczdamie 1945 r.). Większa część ludności opuściła te tereny ze strachu przed rosyjskim frontem i uciekła na Zachód. Dla naszej Ojczyzny, która wyszła z tego masowego mordowania nie jako zwycięskie, lecz krańcowo wyczerpane państwo, jest to sprawa egzystencji (nie zaś kwestia większego "obszaru życiowego")."

Jeszcze przed powrotem biskupów do Polski, 5 grudnia 1965 r. duchowni niemieccy odpowiedzieli na list, przyjmując zaproszenie  na uroczystości, jednakże nie rozstrzygając kwestii zachodniej granicy Polski.

Nagonka władz na prymasa

Tymczasem w kraju władze komunistyczne rozpętały olbrzymią nagonkę propagandową przeciwko episkopatowi i personalnie przeciw prymasowi Wyszyńskiemu. W artykułach prasowych zarzucano polskim duchownym samowolę i podejmowanie własnej, nieuprawnionej inicjatywy dotyczącej polskiej polityki zagranicznej. Oczywiście wściekłość władz dotyczyła podstawowego aspektu oficjalnej polityki zagranicznej komunistów.

Władysław Gomułka cały czas twierdził, że jedynym gwarantem polskiej granicy na zachodzie jest Związek Radziecki. Polscy biskupi złamali tą zasadę. Propaganda komunistyczna posunęła się nawet do fałszerstw. W grudniowym numerze tygodnika "Forum" opublikowano list biskupów z niemiecką odpowiedzią. W Orędziu znalazło się ponad 200 zniekształceń. Jednocześnie próbowano poróżnić sygnatariuszy listu.

Wykorzystując fakt, że biskup Karol Wojtyła pozostał w Rzymie do 21 grudnia 1965 r., chciano skłócić go z prymasem Wyszyńskim. Ataki na Kościół nie ograniczały się jedynie do zabiegów propagandowych. Władze wstrzymały paszport prymasowi, argumentując, że Wyszyński wykorzystał swój pobyt za granicą do szkalowania państwa polskiego.

Obchody tysiąclecia chrztu Polski stały się areną walki komunistów o duszę Polaków, walki kolejny raz przegranej. Historia przyznała rację polskim biskupom i Prymasowi Tysiąclecia.

Grzegorz Sołtysiak