Logo Polskiego Radia
polskieradio.pl
Mariusz Filar 22.05.2011

Ojcowie polskiego Kościoła

"Masz wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie". Jan Paweł II wykonawcą duchowego testamentu prymasa Wyszyńskiego.
Ojcowie polskiego KościołaFot. Instytut Prymasa Stefana Wyszyńskiego

Latem 1958 roku prymas Wyszyński przekazał ks. Karolowi Wojtyle informację o mianowaniu go biskupem pomocniczym w Krakowie. Tak zaczęła się ich wspólna droga w nowe tysiąclecie Kościoła w Polsce, choć przyszły papież chyba nie do końca zdawał sobie z tego sprawę – po odebraniu dobrej nowiny czym prędzej wrócił na kajaki do przyjaciół. Wiele lat później prymas Wyszyński po powrocie z konklawe, na którym wybrano Karola Wojtyłę papieżem, miał powiedzieć: "Piotr miał łódź i Karol miał łódź". Kto wie – może to była aluzja do owych wydarzeń sprzed dwudziestu lat…

Niektórzy twierdzą, że właśnie owego lata 1958 roku prymas wybrał Karola Wojtyłę na swojego następcę. Ich drogi przeplatały się od tego czasu nieustannie, a właściwie była to jedna droga, która prowadziła do jedności i odnowy Kościoła.

Podczas obchodów milenijnych w Gnieźnie prymas Wyszyński powiedział do arcybiskupa Wojtyły: "No i teraz przy jednym dyszlu dwóch nas stoi i nic nas nie rozdzieli!". Ich wspólna droga trwała blisko 20 lat.

Tak jak kiedyś kard. Adam Sapieha, tak teraz prymas Wyszyński, stał się mentorem Karola Wojtyły. Prymas dokonał swego rodzaju podziału - on miał zajmować się sprawami krajowymi, a metropolita krakowski miał reprezentować polski Kościół za granicą - uczyć się i przygotowywać do nowej roli - prymasa. Wojtyła odegrał sporą rolę w polepszeniu stosunków z Kościołem niemieckim, odbył również szereg podróży apostolskich. Paradoksalnie owo "bywanie" w świecie wpłynęło niewątpliwie na losy przyszłego papieża i jego wybór na Stolicę Piotrową.

Przyjaźnią kapłanów nie zachwiała nigdy różnica wieku ani paszkwilanckie działania bezpieki. Byli jak ojciec i syn, jak mistrz i uczeń. Gdy nadeszła chwila wyboru Karol Wojtyła zwrócił się o poradę do prymasa. "Jeśli wybiorą, proszę przyjąć. Masz wprowadzić Kościół w trzecie tysiąclecie", powiedział Wyszyński, choć wiedział, że w ten sposób jego plany i marzenia co do sukcesji w polskim Kościele legły w gruzach. Były jednak sprawy ważniejsze - Polak miał zostać papieżem. Prymas miał wpływ na wybór jego imienia.

Cześć i szacunek okazali sobie na oczach całego świata 22 października 1978 roku w Watykanie. Gdy prymas Wyszyński oddawał, wspólnie z innymi kardynałami, hołd nowo wybranemu papieżowi, zgodnie z ceremoniałem, uklęknął i ucałował dłoń Ojca Świetego, Jan Paweł II odwzajemnił gest, kompletnie wbrew ceremoniałowi. Przyjaciele długo trwali w objęciach. Niespełna rok później prymas Stefan Wyszyński powitał na polskiej ziemi papieża Polaka Jana Pawła II.

Ostatni raz ich losy splotły się w maju 1981 roku. Ciężko chory prymas w swoim ostatnim wystąpieniu prosił wiernych w Polsce o zastąpienie modlitw w jego intencji modłami o życie i zdrowie ciężko rannego w zamachu Jana Pawła II.

"Kiedy dowiedział się o zamachu (…) jakby kurczowo uczepił się życia, nie chciał odejść, dopóki nie miał pewności… – wspomina kard. Stanisław Dziwisz w książce "Świadectwo". – I dlatego przez trzy tygodnie trwał w nieznośnej agonii. Zamknął oczy dopiero wtedy, gdy potwierdzono mu, że życie papieża nie jest już w niebezpieczeństwie."

Było to 28 maja 1981 roku.

Jan Paweł II wypełnił życzenie prymasa – wprowadził Kościół w trzecie tysiąclecie.