Pacjenci tracą na konflikcie lekarzy z resortem zdrowia

Ostatnia aktualizacja: 03.01.2015 10:34
Ani minister zdrowia, ani lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego, ale pacjenci są tymi, którzy najbardziej tracą - do takiego wniosku doszli politycy goszczący w "Śniadaniu w Trójce".
Audio
Nieczynna przychodnia lekarska w Piotrkowie Trybunalskim
Nieczynna przychodnia lekarska w Piotrkowie TrybunalskimFoto: PAP/Grzegorz Michałowski

Fiasko rozmów dotyczących kontraktów na 2015 rok doprowadziło do tego, że 20 proc. przychodni zostało zamkniętch. Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz mówił, że lekarze z Porozumienia Zielonogórskiego mieli zbyt wygórowane oczekiwania finansowe. Z kolei liderzy tej organizacji twierdzą, że resort od początku dążył do tego, by nie osiągnąć porozumienia.

Tomasz Nałęcz, doradca prezydenta, przypomniał, że od kilkunastu lat pod koniec roku dochodzi do trudnych negocjacji między kolejnymi ministrami zdrowia a lekarzami. - Ministrowie się zmieniają, nie zmienia się Porozumienie Zielonogórskie. Spór trwa. Ci, którzy są zdrowi ,mogą życzyć tym, którzy chorują, by lekarze dogadali się z ministrem - mówił Nałęcz. Jego zdaniem najbardziej tracą pacjenci.

Nałęcz uważa, że interwencja szefowej rządu, o której mówi opozycja, na niewiele by się zdała. - Sprawa jest w gestii ministra Arłukowicza. Wiadomo, że chodzi o pieniądze, premier nie weźmie skądś miliardów złotych, żeby doprowadzić do porozumienia - dodał.

Andrzej Halicki, minister administracji i cyfryzacji, przekonywał, że sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby przedstawiciele Porozumienia Zielonogórskiego nie zdecydowali się na zamknięcie gabinetów. - Obywatelom należy się bezpieczeństwo i gwarancja leczenia. Zamykanie gabinetów i podkreślanie, że jesteśmy nie do zastąpienia, jest dowodem na to, że coś tu jest nie tak - podkreślił polityk PO.

Mariusz Błaszczak, szef klubu parlamentarnego PiS ,uważa z kolei, że "problem bierze się z tego, że lekarze zostali zamienieni w przedsiębiorców". - Dziś Arłukowicz walczy o przetrwanie, lekarze - biznesmeni walczą o pieniądze, a pacjenci walczą o życie. Interwencja ze strony premier musi być - przekonywał poseł Prawa i Sprawiedliwości. Jego zdaniem nie wystarczy jednak do doprowadzenie do porozumienia miedzy lekarzami a rządem, "konieczna jest zmiana systemowa".

Adam Struzik z PSL uważa, że głównym problemem systemu ochrony zdrowia jest brak pieniędzy. Jak mówił, "cała reforma ochrony zdrowia dotknięta jest grzechem pierworodnym, czyli grzechem zbyt małej ilości środków". - Minister Arłukowicz podjął się misji niemożliwej. Nie da się za te same pieniądze podnieść jakości świadczeń i skrócić kolejek. Niestety klasa polityczna boi się powiedzieć wprost, że bez podniesienia składki o 2 procent nie da się zabezpieczyć usług zdrowotnych na przyzwoitym poziomie - powiedział.

- Ale kto ma większość w Sejmie? Kto decyduje o tym? Chyba koalicja PO-PSL - przerwał Struzikowi szef klubu PiS. Mariusz Błaszczak przekonywał, że koalicja "wielokrotnie pokazywała, że może wszystko przegłosować".

- Można mieć większość, ale ta większość może nie mieć przekonania, że to jest słuszna droga - dopowiadał polityk PSL.

Andrzej Rozenek polemikę między Błaszczakiem a Struzikiem podsumował krótko: - Jak rządzący sobie z czymś nie radzą, to chcą sięgać do naszych kieszeni i podwyższać składki.

Zdaniem posła Twojego Ruchu spór między lekarzami a resortem zdrowia to najlepszy dowód na nieudolność obecnej ekipy. Jak przekonywał, w ostatnim czasie przybyło pieniędzy w NFZ, których rząd nie potrafi wydać we właściwy sposób. Rozenek mówił, że na całej sytuacji najbardziej cierpią pacjenci. - Większość tych, którzy nie dostali się do przychodni, nie poszła do szpitala, tylko czeka cierpliwie, aż sprawa się wyjaśni - mówił. Według niego "to nie minister Arłukowicz rozpętał piekło", ale rządy SLD, które jako pierwsze uległy szantażowi lekarzy.

Jerzy Wenderlich (SLD) odpierał te zarzuty. Jak mówił, nie można czynić zarzutów byłemu ministrowi, że podjął się negocjacji z lekarzami. - Pacjenci tęsknią dziś za tym, co było 10 lat temu - przekonywał. Jego zdaniem negocjacje Arłukowicza z lekarzami powinny rozpocząć się jesienią, a nie tuż przed Nowym Rokiem. - Tu nie powinno być stawiania pod ścianą, powinna być zapobiegliwość, powinna być perspektywa czasu - podkreślił.

Więcej interesujących dyskusji znaleźć można na stronach audycji "Salon polityczny Trójki", "Komentatorzy" "Puls Trójki" i "Śniadanie w Trójce".

Wenderlich mówił, że w obecnej sytuacji sprawą powinna zainteresować się prokuratura. - Dziwię się prokuratorowi generalnemu Andrzejowi Seremetowi, że w takiej sprawie nie podjął postępowania przeciwko ministrowie Arłowiczowi, bo to jest narażenie życia i zdrowia pacjentów - przekonywał.

Jarosław Gowin z Polski Razem uważa, że ta sprawa pokazuje, że w rządzie brakuje lidera. Według niego znaczący jest fakt, że w sprawie nie zabiera głosu premier Ewa Kopacz. Gowin mówił, że "źródłem nieszczęść jest pseudokomercjalizacja".

Goście radiowej Trójki mówili także o sytuacji Polaków w Donbasie oraz o 100 dniach rządów Ewy Kopacz.

***

Tytuł audycji: Śniadanie w Trójce

Prowadziła: Beata Michniewicz

Goście: Jarosław Gowin (Polska Razem), Tomasz Nałęcz (Kancelaria Prezydenta RP), Andrzej Halicki (PO), Mariusz Błaszczak (PiS), Adam Struzik (PSL), Andrzej Rozenek (Twój Ruch), Jerzy Wenderlich (SLD)

Data emisji: 3.01.2015

Godzina emisji: 9.09

(asop,iwo)

Czytaj także

Kolejna ostatnia szansa dla lekarzy. Tylko na warunkach ministra

Ostatnia aktualizacja: 02.01.2015 21:30
Minister zerwał negocjacje i teraz nas zastrasza - twierdzą lekarze Porozumienia Zielonogórskiego. Przekonują, że wciąż są gotowi do rozmów i proszą o pomoc premier Ewę Kopacz. Rozmawiać z protestującymi resort nie zamierza. Bartosz Arłukowicz realizuje inny plan.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Rzecznik Praw Pacjenta: zamknięte przychodnie powinny udostępnić dokumentację

Ostatnia aktualizacja: 03.01.2015 10:38
- Lekarze, którzy nie udostępnią pacjentom dokumentacji medycznej łamią prawo - twierdzi Rzecznik Praw Pacjenta Krystyna Barbara Kozłowska. Spór między Porozumieniem Zielonogórskim a resortem zdrowia sprawił, że część przychodni nie została otwarta.
rozwiń zwiń