Szpitale w Burundi: cierpienie w skrajnej biedzie

Ostatnia aktualizacja: 12.12.2013 18:02
W Burundi nie ma nowoczesnej aparatury, a opieka medyczna stoi na bardzo niskim poziomie. Bieda to konsekwencja wojny i dużego zaludnienia. Problemem są AIDS i niedożywienie, dlatego wielu ludzi trafia do szpitali. Niektóre z nich prowadzą w Burundi polskie misjonarki.
Audio
  • Szpitale w Burundi: cierpienie w skrajnej biedzie (Zapraszamy do Trójki - popołudnie)
Szpital w Burundi
Szpital w BurundiFoto: I.Woźniak/PR

- Pacjenci przychodzą z wiosek oddalonych nawet o kilkadziesiąt kilometrów, za opiekę płacą symbolicznie, ci najbiedniejsi nie płacą nic - opowiada siostra Dolores, która pracuje w jednym ze szpitali. Według niej jest dużo przypadków malarii, zapaleń płuc. Ludzie cierpią także na bóle reumatyczne z powodu trwającej pory deszczowej.

"Dwie Mzungu na Czarnym Lądzie, czyli Trójka w Burundi" >>>

W Burundi wiele osób mieszka w rejonach malarycznych. Do szpitali przychodzą wtedy, gdy malaria jest w zaawansowanym stadium. Ogromnym problemem jest także AIDS. Każda kobieta w ciąży musi zrobić test. Takie badanie sugeruje się też młodzieży przed ślubem. Średnia długość życia w Burundi to 50 lat.

Zapraszamy do wysłuchania całego materiału, który przygotowały Izabela Woźniak i Roma Leszczyńska.

Czytaj także

Adopcja na odległość. Jedyna szansa dzieci z Burundi

Ostatnia aktualizacja: 11.12.2013 08:27
To jedyny kraj na świecie, w którym nie ma kolei czy siedzib wielkich koncernów. Jedno z najbardziej zaludnionych państw na świecie i zarazem jedno z najbiedniejszych. To państwo zmaga się z epidemią AIDS i analfabetyzmem.
rozwiń zwiń

Czytaj także

W Burundi kobiety nie spacerują

Ostatnia aktualizacja: 12.12.2013 10:52
Mieszkają w domach z gliny, wstają o 5 rano, by przynieść wodę z rzeki oddalonej o dwa kilometry, po drodze zbierają gałęzie do gotowania strawy na palenisku, a potem czeka je jeszcze praca z motyką w polu z dzieckiem na plecach - tak wygląda "zwykły dzień" przeciętnej burundyjskiej kobiety.
rozwiń zwiń