Tramwaj zwany Koterbską

Ostatnia aktualizacja: 03.02.2021 14:30
Jeden z najnowszych wrocławskich tramwajów będzie miał na burcie nazwisko "Koterbska", dla uhonorowania zmarłej niedawno Marii Koterbskiej. Piosenkarka rozsławiła Wrocław, śpiewając "mkną po szynach niebieskie tramwaje...".
Maria Koterbska
Maria KoterbskaFoto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Posłuchaj
14:53 2021_02_03-14-14-59_PR3_Reportaz.mp3 Wrocławska piosenka Marii Koterbskiej (Reportaż w Trójce)

 


Niebieskie tramwaje są jednym z symboli Wrocławia. Jednak przez pierwsze lata po II wojnie światowej miały one kolor kremowy. Skąd zatem ta niebieska barwa?

Jedna z legend głosi, że produkująca je niemiecka fabryka miała po prostu nadmiar farby w tym kolorze. Krążyła też historia o tym, że był to kaprys dyrektora zakładów remontujących wagony, który chciał, aby Wrocław odróżniał się od Warszawy z jej czerwonymi tramwajami. Mówiono też, że był to ukłon w stronę pochodzących ze Lwowa motorniczych.

Najbardziej prawdopodobna jest jednak wersja, zgodnie z którą o niebieskim kolorze wrocławskich tramwajów zdecydowali szefowie Zakładów Komunikacyjnych, pochodzący z Krakowa – a tam przecież dominował taki właśnie kolor pojazdów. Decyzja zapadła tuż przed otwarciem Wystawy Ziem Odzyskanych w 1948 roku. Przyjeżdżający do Wrocławia goście witani byli sloganem: "Niebieski tramwaj zawiezie cię na wystawę!".

Bezbrzeżne uwielbienie i bezcenna wieprzowina

Rozsławiająca stolicę Dolnego Śląska piosenka Marii Koterbskiej powstała w maju 1953 roku, a jej tekst pisany był tuż przed tym, jak wokalistka weszła na scenę, by zaśpiewać ją po raz pierwszy. Autorka słów, Eugenia Wnukowska, szlifowała ostatnie linijki w pociągu, w drodze do Wrocławia, a już na miejscu, na prośbę piosenkarki, dopisała dodatkową zwrotkę. Podczas koncertu w Hali Ludowej Koterbska musiała posiłkować się kartką, ale mimo to utwór wzbudził niesłychany aplauz publiczności, która domagała się wielokrotnych bisów.

Impuls do napisania piosenki dał Józef Majchrzak z wrocławskiej rozgłośni Polskiego Radia, który zadzwonił do Wnukowskiej i jej męża, kompozytora Jerzego Haralda, z prośbą o stworzenie utworu opiewającego Wrocław.

– Mama mówi: "Jak ja miałabym napisać piosenkę o Wrocławiu, jeżeli ja tam nie byłam?" – wspomina Krystyna Liersz-Żelasko, córka Haralda i Wnukowskiej. Przez kolejne dwie godziny Majchrzak odmalowywał przez telefon uroki swojego miasta – na tyle skutecznie, że słuchając piosenki, ma się poczucie, jakby spacerowało się po wrocławskich ulicach.

Za napisanie "Wrocławskiej piosenki" jej autorzy nie wzięli honorarium, zostali jednak nagrodzeni uwielbieniem ze strony mieszkańców miasta, którzy odwdzięczali się, jak mogli – na przykład paczką z mięsem ze świniobicia przesłaną przez jednego z fanów.

Kosmiczna kariera i nowe życie

Piosenka Marii Koterbskiej zyskała dosłownie kosmiczną popularność. Jedyny polski kosmonauta, Mirosław Hermaszewski, zabrał ją z sobą na pokład statku Sojuz-30, którym wyruszył w podróż na orbitę okołoziemską. Szukając jakiejś melodii, która doda mu otuchy, najpierw rozważał ABBĘ, ostatecznie jednak jego wybór padł na utwór o jego rodzinnym Wrocławiu.

– Boże, jakie to było fantastyczne! Lecąc tam gdzieś, wysoko, zbliżając się do Europy, włączam melodię o niebieskich tramwajach i wypatruję: Półwysep Apeniński, za chwilę Alpy i Polska, Wrocław. To było wzruszające – wspomina Hermaszewski.

Nowe życie "Wrocławskiej piosence" dał kilka lat temu zespół Me, Myself And I, poproszony o to przez prezydenta miasta, Rafała Dutkiewicza. Grupa starała się zachować pogodnego ducha i pozytywną energię oryginału. Jej lider Michał Majeran zdaje sobie sprawę, że piosenka powstawała w niełatwych czasach.

– Ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, że w tamtych czasach za granie muzyki innej niż oficjalnie promowana, czyli tak zwanych "produkcyjniaków" mających zachęcać do odbudowy kraju, można było zapłacić nie tylko więzieniem, ale i życiem. To były lata 50., okres stalinizmu. Granie muzyki jazzowej było bardzo ryzykowne. Myślę, że Jerzy Harald musiał przyjąć takie zlecenie, a z drugiej strony musiał się jakoś obronić artystycznie, czyli napisać to tak, żeby móc potem spojrzeć w lustro. Myślę, że mu się to udało.

Pierwsza dama wrocławskiego MPK

Tuż po 95 urodzinach Maria Koterbska doczekała się za swą piosenkę osobistych podziękowań od prezesa wrocławskiego MPK, Krzysztofa Balawejdera, który ze wzruszeniem wspomina swoje spotkanie z piosenkarką.

– Z jednej strony wielka gwiazda, dama, a z drugiej bardzo zwykła, przyjazna, serdeczna starsza pani – opowiada prezes.

Maria Koterbska już od jakiegoś czasu była honorowym pracownikiem wrocławskiego MPK. Teraz po mieście będzie dodatkowo jeździł tramwaj nazwany jej nazwiskiem.

– Wspaniale! Jadę Koterbską dwa przystanki, potem przesiadam się na Gołasa, później na Holoubka, a na koniec Koterbską wracam do domu. To jest piękny pomysł, ja jestem naprawdę wzruszony i bardzo dumny – mówi syn piosenkarki, aktor Roman Frankl.

***

Tytuł reportażu: "Wrocławska piosenka"
Autor reportażu: Magda Skawińska
Data emisji: 03.02.2021
Godzina emisji: 14.15

kc/kr

Czytaj także

Balet ponad wszystko. Spełniać swoje marzenia

Ostatnia aktualizacja: 31.12.2020 14:30
– Uczyłam go od podstaw, bo zobaczyłam w nim potencjał. Wysoki, przystojny, szczupły i o długich nogach. To dla tancerza wielkie atuty – mówi Barbara Kamińska o Pawle Wdówce. 
rozwiń zwiń

Czytaj także

Kolędujące wskrzeszanie tradycji - posłuchaj reportażu

Ostatnia aktualizacja: 06.01.2021 14:45
W Warszawie i wszystkich dużych miastach tradycyjny zwyczaj chodzenia po kolędzie już właściwie całkowicie zanikł. I w zasadzie trudno się temu dziwić: ludzie odgradzają się od świata i siebie nawzajem płotami, bramkami. Jak w takich warunkach kolędnicy mają śpiewać: do domofonu?
rozwiń zwiń

Czytaj także

Muzyka wśród zgiełku. Historie ulicznych muzyków

Ostatnia aktualizacja: 12.01.2021 15:03
Część artystów świadomie decyduje się rozpocząć swoją karierę od grania na ulicy. Wielu z nich nie chce współpracować z wytwórniami muzycznymi, bo cenią sobie niezależność i bliski kontakt z ludźmi. Jak mówią, to uczy pokory: cieszy, gdy się podoba i zachęca, by grać dalej.
rozwiń zwiń