To, co przedwojenne. Zapomniane losy polskiego ziemiaństwa

Ostatnia aktualizacja: 10.10.2020 07:00
– To, co przedwojenne, kiedyś wydawało się lepsze. Dobrze jest odwołać się do czegoś, co jest lepsze, ułożone, szlachetniejsze, dobrze wykształcone – mówił autor audycji "Trójkowy chuligan literacki" Mateusz Matyszkowicz. Właśnie w takim przedwojennym świecie możemy zanurzyć się dzięki książce "Przedwojenni. Zawsze był jakiś dwór. Historie ziemian" Anny Mieszczanek.
Przedwojenni. Zawsze był jakiś dwór. Historie ziemian Anna Mieszczanek
"Przedwojenni. Zawsze był jakiś dwór. Historie ziemian" Anna MieszczanekFoto: mat. promocyjne
Posłuchaj
03:00 2020_10_10-06-45-31_Trojkowy_chuligan_literacki.mp3 Opowiedziana na nowo historia o polskim ziemiaństwie (Trójkowy chuligan literacki)

"Przedwojenni. Zawsze był jakiś dwór. Historie ziemian" to codzienne historie ziemiańskich rodzin z początku XX wieku, w których przegląda się historia Polski i Europy.

Maryńcia Małachowska uciekła z dworu w Prochorowej pod Odessą, kiedy wybuchła rewolucja w Rosji. Później handlowała w Warszawie kapeluszami, szytymi według paryskich wzorów. Maryla Walewska z Kowali nie chciała robić kariery w stolicy, jak radził dziadek, znany adwokat. Hodowała za to kurczaki i narcyzy, bo dobrze sprzedawały się w Radomiu i pozwalały rozwijać gospodarstwo. Janina Żółtowska z Bolcienik początkowo fascynowała się losem swojej prababki, Maryli Wereszczakówny, ale później bardziej interesowały ją wieści z konferencji pokojowej w Wersalu, na której znajomy męża, Roman Dmowski składał – razem z Paderewskim – podpis pod traktatem kończącym wojnę.

Zygmunt Pusłowski w pałacu w Czarkowych stworzył przystań dla młodopolskiej bohemy. Kolekcjonował starodruki, a obrazy zamawiał u Malczewskiego i Boznańskiej. Zofia Dłużewska-Kańska prowadziła w wolnej Polsce pierwszy bar mleczny, a kiedy wybuchła II wojna światowa karmiła w Dłużewie setki wrześniowych uchodźców z Warszawy, wśród których znalazła się też Zofia Nałkowska. Aleksander Mazaraki z Żelaznej, ostatni prezes Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego, ukrywał po Powstaniu Warszawskim schorowaną już Marię Rodziewiczównę. W Szczorsach, majątku ziemskim nad Niemnem, pracował jako korepetytor młody Jeremi Przybora…

Grupa osób we dworze ziemiańskim. Drugi z prawej rotmistrz Wojska Polskiego Edward Dunin-Markiewicz   Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe Grupa osób we dworze ziemiańskim. Drugi z prawej rotmistrz Wojska Polskiego Edward Dunin-Markiewicz Foto: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Dzieje przedwojennych ziemiańskich rodzin zostały utrwalone także w polskiej kinematografii – jednym z dowodów na to jest film "Noce i dnie" Jerzego Antczaka z 1975 roku, który w 2015 roku został uznany przez uczestników festiwalu w Gdyni za najważniejszy film 40-lecia. Obraz jest adaptacją powieści Marii Dąbrowskiej pod tym samym tytułem.

– Film "Noce i dnie" był pomostem łączącym ludzi powojennych z przedwojennymi. Sama Maria Dąbrowska pochodziła z rodziny jak najbardziej szlachetnej, lecz zubożałej w wyniku powstania styczniowego. Wychowana w domu administratora majątków ziemskich, zapisała w "Nocach i dniach" doświadczenie całego pokolenia polskich ziemian, którzy dzięki tej książce nadal żyją w naszej pamięci – podsumował autor Mateusz Matyszkowicz.

"Noce i dnie "/"Nights and Days"/WFDiF - Studio Filmowe Kadr

***

Tytuł audycji: Trójkowy chuligan literacki 
Prowadzi: Mateusz Matyszkowicz
Data emisji: 3.10.2020
Godzina emisji: 6.52

materiału prasowe/kr

Czytaj także

Wspomnienie po polskim Wilnie

Ostatnia aktualizacja: 19.09.2020 07:00
– "Ostatnie lata polskiego Wilna" to przewodnik po mieście, którego już nie ma. Nie jest to jednak przewodnik prawdziwy, bo to miasto nie przestało być do końca polskie – mówi Mateusz Matyszkowicz.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Andrzej Dobosz krótko, ale treściwie. "Dni powszednie niepospolitych ludzi i 99 innych felietonów"

Ostatnia aktualizacja: 26.09.2020 07:00
Andrzeja Dobosza znają wszyscy miłośnicy kultowego filmu "Rejs", gdzie zagrał pamiętnego Filozofa. Miłośnicy literatury zaś znają go m.in. ze zbioru "Dni powszednie niepospolitych ludzi i 99 innych felietonów". 
rozwiń zwiń

Czytaj także

"Panny z «Wesela»", czyli powrót do Bronowic

Ostatnia aktualizacja: 03.10.2020 07:00
– Dostęp do polskości, którą opisuje w swojej książce Monika Śliwińska, jest ograniczony i być może dlatego gorzej rozumiemy takie utwory jak "Wesele" Wyspiańskiego, a przez to i samych siebie – mówi Mateusz Matyszkowicz.
rozwiń zwiń