Czwórka

Gra "Carcassone" – złośliwość jest nieunikniona

18.02.2013 17:16
Wydana w 2001 roku gra "Carcassone” to zabawa, w której trzeba być wrednym, o czym przekonują na antenie Czwórki Kuba Marcinowicz i Kamil Jasieński.
Gra Carcassone  złośliwość jest nieunikniona
Foto: Katarzyna Kucharska
Posłuchaj
06'18 Jak się gra w "Carcassone"?
więcej
Obejrzyj
Testowanie gry "Carcassone"

Są dwa poziomy gry "Carcassone" – podstawowy i poziom o nazwie "Carcassone Big Box".

– To dwa kartony, niewielki i bardzo duży. Do tego większego dołączone są różne dodatki, czyli np. umieszczone na płytkach rysunki miast, łąk i dróg – wyjaśnia Kamil Jasieński. – Zabawa polega po prostu na budowaniu średniowiecznych osad. To, co już się wybudowało, można rozszerzać, a przy tym stosować przeróżne kombinacje, które pozwolą pokrzyżować szyki przeciwnikom. Rozgrywki w "Carcassone" bywają irytujące.

Jak zgodnie doszli do wniosku nasi dziennikarze, rozgrywki w "Carcassone" bywają irytujące. – Już rok po powstaniu ogłoszono ją Grą Roku – opowiada Kuba Marcinowicz. – Dziś jest to klasyk wśród gier planszowych, choć nawet nie składa się z plansz, tylko z płytek, przy pomocy których dopiero tworzymy całą grę…

Ponieważ jest to gra bardzo prosta, chętnie sięgają po nią gracze zarówno bardziej zaawansowani, jak i początkujący. W rozgrywkach w "Carcassone" może brać udział cała rodzina. Dowiedz się więcej o tej grze, słuchając całej "Rzogrywki" z "Czwartego wymiaru", albo obejrzyj zmagania naszych dziennikarzy z tą grą na wideo, po kliknięciu w ikonę kamery.

Dziennikarze
Dziennikarze Czwórki i gra "Carcassone"
(mk)
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Poznań'56

Czytaj także

Test gry: "Kupcy i korsarze" - poznaj zasady i zostań piratem

W tej grze sam wybierasz sobie rolę, możesz być kupcem lub piratem. Jeśli liczysz na kradzieże i rozboje wybierz rolę pirata.
Posłuchaj
06'22 Test gry: "Kupcy i korsarze"
więcej
Obejrzyj
Test gry: "Kupcy i korsarze"

"Kupcy i korsarze" to bardzo bogata gra. W kwadratowym pudełku, które do studia przyniósł Kamil Jasieński, znalazła się wielka plansza i masę dodatków: skrzynie na skarby, dukaty, które wyglądają jak prawdziwe, całe floty statków - dużych i małych, karty gry i mini instrukcja dla każdego zawodnika.

Ta gra ma bardzo dużo elementów, ale też bardzo dużo zasad. - W "Kupcach i korsarzach" możemy się wcielić w tytułowe role, i pływać statkami na mapie Karaibów - wyjaśnia Piotr Widerski z wydawnictwa Rebel. - Mamy dużo możliwości ruchu - możemy kraść i rabować, a w roli kupca czeka nas spokojniejsza rozgrywka - dodaje.
Gra jest bardzo estetycznie wykonana, ma klimatyczne kostki z trupimi czachami."Kupcy i korsarze" spokojnie zajmą nam 180 minut, do gry potrzeba od 2 do 4 osób, które będą walczyły o zdobycie 10 punktów chwały.

Błażej Kubacki, grybezpradu.pl potwierdza, że zasady są raczej skomplikowane. Ale warto je poznać żeby zostać piratem, wykonywać misje, ratujemy córkę, możemy też się ganiać z marynarką brytyjską. Czy warto zagrać? - posłuchaj audycji "Czwarty wymiar" lub zobacz załączony plik wideo.

Kuba
Kuba Marcinowicz i Kamil Jasieński

Czytaj także

rozGRYwka: "Rummikub" - nie ma lepszego klasyka

Jeśli na zbliżające się święta szukacie rozrywki dla całej rodziny, to "Rummikub" jest świetną propozycją - nawet dziadkowie się wciagną w tę grę.
Posłuchaj
04'19 Test gry: "Rummikub"
więcej
Obejrzyj
Test gry: "Rummikub"

Kamil Jasieński do czwórkowego studia przyniósł grę klasyczną, w wersji oryginalnej - "Rummikub". Na pewno każdy z nas już ją gdzieś widział. Jeśli nie ma jej w domu, to u któregoś z wujków, na półce leży.

Gra ma cechy gry logicznej i łamigłówki. Zasady są podobne do karcianej gry remik. Reguły są proste i w związku z tym są ogromnym atutem rozgrywki.

- Lepszego klasyka niż "Rummikub" nie ma - mówi Kuba Marcinowicz. - Nie wolno przestraszyć się cyfr "Rummikuba", nie mają nic wspólnego z matematyką  - nie trzeba tu nic dodawać, odejmować, liczyć. Kostki trzeba tylko poukładać w odpowiedniej kolejności - dodaje.

Na początku gry każdy z graczy otrzymuje 14 płytek. Gra polega na wykładaniu odpowiednich układów. Ważne, żeby zaczynając grę wyłożyć układ o wartości 30 punktów - wtedy można zacząć "mieszać" i wtedy rozpoczyna się prawdziwa zabawa - więcej na ten temat dowiesz się z "rozGRYwki" w "Stacji Kultura".

/


(pj)

Czytaj także

"Portret pamięciowy": ile zdążysz zapamiętać w pół minuty?

To gra dla kilku graczy, wymagająca znakomitej pamięci, oraz umiejętności… rysowania.
Posłuchaj
10'48 Testowanie gry "Portret pamięciowy"
więcej
Obejrzyj
Dziennikarze Czwórki testują "Portret pamięciowy"

Każdy z graczy dostaje kartę z postacią. Zapamiętać trzeba jak najwięcej elementów: głowę, ocz, nos, uszy, usta i dodatki, czyli np. muchę, albo czapkę. Za każdą dobrze przerysowany z pamięci element przysługuje graczowi jeden punkt. Dodatkowo ten, kto pierwszy skończy rysować otrzymuje jeden punkt bonusowy.

I choć na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, żeto gra dla dzieci, okazuje się, że nawet najbardziej wytrawni gracze mogą się przy niej świetnie bawić.

Więcej gier planszowych znajdziesz w boksie: W co warto grać <<<

- Nie mam kompletnie talentu do rysowania - mówi Paweł Ostrowski, fan gier. – A w tej grze trzeba przenieść na papier mnóstwo elementów. Dlatego, jak porównuje się później, kto, co i jak narysował, jest naprawdę zabawnie.

Podstawowy wariant gry pozwala nam patrzeć na naszą postać przez trzydzieści sekund. Dlatego starsi gracze nie będą mieli problemu z zapamiętaniem kolejnych elementów.

Dowiedz się więcej o grze, słuchając rozmowy z audycji "Czwarty wymiar", a także obejrzyj zmagania naszych dziennikarzy ze studia Czwórki, po kliknięciu w załączony plik wideo.

Kuba
Kuba Marcinowicz i Kamil Jasieński testują "Portret pamięciowy"

(kd)

Czytaj także

rozGRYwka: "Timeline" - gimnastyka dla szarych komórek

- To jeden z najfajnieszych sposobów na nauczanie się czegoś poprzez grę. Gra jest przyjemna dla tych, którzy lubią pogimnastykować swoje szare komórki - mówi czwórkowy znawca gier.
Posłuchaj
06'40 Test gry: "Timeline"
więcej
Obejrzyj
Test gry: "Timeline"

Elementy naukowe, wynalazki, odkrycia i daty odnajdziemy w grze "Timeline". Można powiedzieć, że jest to gra edukacyjna, w której idealnie wyważone są proporcje między zabawą, a tym czego możemy się  z tej gry nauczyć.

W pudełku odnajdziemy karty, a na nich różne daty historyczne: od wyginięcia dinozaurów po II wojnę światową. Naszym zadaniem jest odpowiednie umieszczanie kart na wyobrażonej osi czasu.

- Cały czar tej gry polega na tym, że jest krótka i ma bardzo proste zasady. Partia trwa od 15 do 30 minut. Polega na skojarzeniach - mówi Błażej Kubacki z grybezpradu.pl.

Podczas gry okazuje się, że wiele rzeczy mniej więcej wiemy, potrafimy umiejscowić je w czasie. Gra daje nam możliwość przypomnienia sobie dat konkretnych wydarzeń.

Jest niestety też jedna wada gry "Timeline" - po zagraniu kilkunastu partii karty nam się opatrzą. Nie zmienia to faktu, że to przyjemnie edukująca rozgrywka.

Kamil Jasieński przekonuje, że gra świetnie sprawdza się w dużej grupie osób. Maciej Kasprzyk podkreśla, że najlepsza zabawa jest, gdy gra się rozkręca, a na stole, na naszej osi czasu, leży coraz więcej kart.

/


Więcej o grze "Timeline" dowiesz się słuchając załączonej audycji Kuby Marcinowicza "Czwarty Wymiar" lub oglądając załączony plik wideo.

(pj)