Czwórka

Seks nastolatków - edukacja seksualna jest potrzebna?

24.03.2013 20:42
Zabawa w "butelkę", czy "pociąg", to nic innego, jak eksperymentalne, seksualne, doświadczenia gimnazjalistów. Perwersyjne zachowania, sexting, niechciane ciąże - dzieci rozpoczynają życie seksualne coraz wcześniej i coraz odważniej zgłębiają obszar erotyki. Czy powinno się z tym walczyć?
Seks nastolatków - edukacja seksualna jest potrzebna?
Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
02'17 Wychowanie seksualne nastolatków jest potrzebne? - sonda (4 do 4/Czwórka)
21'17 Grzegorz Południewski i Magdalena Szymalak o seksualności nastolatków (4 do 4 /Czwórka)
więcej

W ciągu kilku ostatnich lat liczba przestępstw seksualnych wśród młodzieży wzrosła o ponad (uwaga!) 300 proc., a moda na tzw. sponsoring wcale nie maleje. Czy to oznacza, że przedmiot "Edukacja seksualna" w szkole jest potrzebny, a nawet niezbędny, czy może lepiej zacząć naukę w... domowym zaciszu?

Zdaniem Izabeli Jąderek z Fundacji Promocji Zdrowia Seksualnego młodzież zupełnie nie wie, jak buduje się relacje międzyludzkie i tworzy poczucie bezpieczeństwa z drugą osobą. – Oni seks traktują mechanicznie – mówi ekspertka. – Tu nie ma miejsca na komunikację, a „pierwszy raz” to coś, co trzeba zrobić, by nie pozostawać dziewicą, czy prawiczkiem.

Jednak niechciane ciąże są tylko jednym z problemów, z jakimi borykają się coraz młodsi ludzie. – To wina braku edukacji i dostępu do specjalistów – mówi Magdalena Szymalak z Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton. – Polskie przepisy nie pozwalają 15-latkom, którzy legalnie mogą przecież uprawiać seks, na to, żeby sami decydowali o pójściu do ginekologa, by porozmawiać o antykoncepcji i dostać receptę na pigułki.

Według Grzegorza Południewskiego, ginekologa i eksperta portalu Pigułka.com, edukacja seksualna nie powinna odbywać się wyłącznie w domu. – W wielu przypadkach rodzice wiedzą bowiem o seksie znacznie mniej od swoich dzieci – uważa gość Czwórki. – Seksualność człowieka dorosłego składa się z mnóstwa przypadków i doświadczeń życiowych. Dlatego to, co wynoszą z domu nasze dzieci to także zbiór przypadkowych doświadczeń. Nie chciałbym, by rodzice o tym przypadkowym zbitku doświadczeń mówili dzieciom, bo to może być traumatyzujące.

Grzegorz
Grzegorz Południewski i Magdalena Szymalak wraz z Krzysztofem Grzybowskim/fot. W Kusiński

Czy należy traktować nastolatki jak osoby seksualnie dojrzałe, wysyłać do lekarzy, kazać się badać? A może w szkołach, już w gimnazjach, powinny być automaty na prezerwatywy? Dlaczego nastolatki czerpią wiedzę o seksie z internetu i czy rodzice nie powinni częściej rozmawiać z nimi na "te" tematy? By dowiedzieć się więcej, posłuchaj nagrań z audycji "4 do 4".

Na audycję zapraszamy codziennie, od poniedziałku do piątku, już po godz. 13.

(kd)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Komitet Obrony Robotników

Czytaj także

Facet u psychologa, czyli kryzys męskości

17.03.2013 18:00
Około 40 proc. kobiet i mężczyzn w Polsce jest zdania, że nastąpił tzw. kryzys męskości – wynika ze statystyk. Nie jest on już utożsamiany tylko z zbyt dużą dbałością o sferę fizyczną mężczyzn, ale także z brakiem rywalizacji i osiągnięć.
Karolina Sulej i Tomasz Stawiszyński w Czwórce
Karolina Sulej i Tomasz Stawiszyński w CzwórceFoto: Wojciech Kusiński
Posłuchaj
02'39 Czy zapanował kryzys męskości? – sonda wśród słuchaczy Czwórki
05'07 Depresja u mężczyzn. Czy istnieje, i czym się objawia? – materiał reporterski (4 do 4/Czwórka)
22'31 Rozmowa z Tomaszem Stawiszyńskim i Karoliną Sulej (4 do 4/Czwórka)
więcej

/

Zdania słuchaczy Czwórki są podzielone. – Męskość to odwaga w każdej dziedzinie życia – pisze jeden z nich. – To opiekuńczość i odpowiedzialność – wtóruje mu inny. – Skoro kobiety stają się coraz bardziej męskie, faceci nie czują potrzeby, by wywiązywać się z utrzymywania tzw. "męskiej postawy" – pisze do nas Michalina. – Uważam, że to wszystko wina kobiet.

Zdaniem ekspertów jednak, "męskość" to słowo, które jest "wytrychem" i z każdym dniem oznacza coraz mniej. – Następuje dekompozycja i dekonstrukcja tradycyjnych obrazów mężczyzny i kobiety, a jednym z elementów tego zjawiska jest coraz bardziej zunifikowany styl ubierania się – mówi Tomasz Stawiszyński, publicysta i filozof z "Krytyki Politycznej" . – W latach 50. mężczyźni chodzili właściwie głównie w garniturach, a teraz po samym ubiorze nierzadko ciężko jest odróżnić płeć danego człowieka.

Kobiety tymczasem za niemęskie zachowanie uważają m.in. obarczanie ich obowiązkami, które dotychczas przypisane były mężczyznom, a także niezdrowy egoizm i koncentrowanie się głównie na sobie.

- Kobiety dużo rzeczy już "przegadały", mają za sobą dyskusje o tym, jak im źle i co mogłyby zmienić w swoim życiu, mnóstwo materiałów na ten temat jest także w poradnikach – mówi Karolina Sulej, socjolog Kultury z "Kultury Politycznej" . – Wydaje się więc, że kobiety mają z tym problem. Mężczyźni zaś nie wiedzą jeszcze jak o tym rozmawiać i trochę się wstydzą. A tymczasem to w ich przypadku równie palący problem, jak w przypadku kobiet.

Co ciekawe, to mężczyzna zwykle stawiany jest w roli sprawcy przemocy. Statystyki zaś już od kilku lat pokazują, że coraz częściej mężczyźni bywają ofiarami przemocy ze strony kobiet.

Pojawiają się także pomysły, by pójść za przykładem kobiet i podobnie jak one, organizować swoje spotkania – zwołać np. Kongres Mężczyzn. Dlaczego i o jakim kryzysie męskości mówimy? Jakie są jego przyczyny? Czy i jeśli tak, to z jakimi problemami najczęściej mężczyźni zwracają się do psychoterapeuty?

Więcej dowiesz się, słuchając nagrań z audycji "4 do 4" .

(kd)

Zobacz więcej na temat: Czwórka psychologia

Czytaj także

Książka Eichelbergera i Pawłowicz - "kult młodości to ściema"

19.03.2013 13:00
Psychoterapia, praca nad sobą, polityczna poprawność, wiele dają, ale też mieszają nam w głowach. Żeby nie trafić do raju na niby i odnaleźć harmonię ze światem warto sięgnąć po najnowszą książkę Wojciecha Eichelbergera oraz Beaty Pawłowicz.
Beata Pawłowicz i Justyna Dżbik w Czwórce
Beata Pawłowicz i Justyna Dżbik w CzwórceFoto: Wojciech Kusiński
Posłuchaj
11'44 Jak nie trafić do raju na niby? Rozmowa z Beatą Pawłowicz (Czwórka)
więcej

"Życie w micie, czyli jak nie trafić do raju na niby i odnaleźć harmonię ze światem" to w głównej mierze książka o stereotypach, za którą stoją: ceniony psycholog, psychoterapeuta i trener oraz poetka i dziennikarka związana z magazynem "Zwierciadło".

- Ideą tej książki jest uświadomienie i pokazanie czytelnikom, że stereotypy istnieją i są wokół nas - opowiada Beata Pawłowicz. - Mity, na których skupiliśmy się w naszej publikacji są negatywne i dotyczą kultury konsumpcyjnej. Czyli tego, czym nas karmią kolorowe magazyny, telewizje śniadaniowe, plotkarskie portale oraz popularne seriale. Wszechobecność kultu młodości i szczęścia powoduje, że gonimy za nimi nie patrząc na koszty, które przyjdzie nam w tym wyścigu ponieść. My chcemy namówić czytelnika, żeby wyhamował i spojrzał na te kwestie z zupełnie innej strony.

Na "Życie w mice..." składa się 14 rozdziałów, każdy poświęcony innemu stereotypowi.

- Oprócz rozmów z Wojtkiem w książce znajdują się opowieści o ludziach, z którymi jako dziennikarka zetknęłam się na zawodowej drodze - wyjaśnia rozmówczyni Justyny Dżbik. - Zaobserwowałam na przykład, że mężczyźni nawzajem nie uczą siebie honoru. Kiedyś było nie do pomyślenia, żeby facet, który dla innej kobiety zostawił żonę z trójką dzieci znalazł akceptację u swojego ojca czy teścia. Tymczasem dziś to normalne, że panowie nadal utrzymują ze sobą kontakt, a czasami nawet razem idą "w miasto".

Jakie jeszcze stereotypy rządzą naszym życiem i co zrobić, żeby im nie ulec dowiesz się słuchając nagrania z "Poranka OnLine" oraz czytając książkę Beaty Pawłowicz i Wojciecha Eichelbergera.

kul  

Czytaj także

Alkohol, narkotyki... Dlaczego ludzie nie radzą sobie z nałogami?

21.03.2013 08:00
Wydaje ci się, że palisz papierosy, pijesz alkohol, albo jesz słodycze, bo lubisz i w każdej chwili możesz z tego zrezygnować? Być może się mylisz. Jesteś w szponach nałogu i nawet o tym nie wiesz. Co zrobić, by się uwolnić?
Alkohol, narkotyki... Dlaczego ludzie nie radzą sobie z nałogami?
Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
03'43 Dlaczego piję, czy to już nałóg i jak przestać? - materiał reporterski (4 do 4/Czwórka)
więcej

Pokusom ulegamy wszyscy, ale nie wszyscy mamy odwagę, by się do tego przyznać. Tymczasem to właśnie pokusy prowadzą do silnych, czasem nawet śmiertelnych w skutkach uzależnień. Choć łatwo jest w nie popaść, bardzo trudno jest się potem z tej pułapki wydostać, bo pokusy, którym się oddajemy są znacznie silniejsze niż nasz rozum.

– Uzależnienia są specyficzną chorobą – mówi Krzysztof Tylski, psychoterapeuta z osrodka Polana. – Mechanizmy, które współgrają z uzależnieniem utrudniają rozpoznanie, że złe rzeczy, które dzieją się w naszym życiu, mają miejsce właśnie przez uzależnienie, np. gdy nadużywamy alkoholu, czy bierzemy narkotyki.

Zdaniem eksperta właściwie nie istnieje granica, po której możemy uznać, że jesteśmy już uzależnieni, albo już wyszliśmy z nałogu. – To przeważnie proces płynny – mówi Tylski. – A mechanizm "iluzji i zaprzeczeń", który uruchamiamy, bardzo łatwo odwraca uwagę uzależnionego od prawdziwych przyczyn jego niepowodzeń, bo sprawia, że człowiek "szuka dziury w całym" zamiast skupić się na przykład na zaprzestaniu picia.

Dlaczego pijemy, albo ćpamy? Zdaniem eksperta wpływa na to wiele czynników. – Możemy być predestynowani genetycznie, czyli na przykład mieć syndrom "mocnej głowy". Wówczas, gdy pijemy, nie ponosimy dużych kosztów tego, co robimy, więc pijemy dalej – mówi Tylski. – Kolejnymi czynnikami, ułatwiającymi popadanie w nałóg są rodzina i środowisko. Bo łatwiej jest pić tam, gdzie piją wszyscy pozostali.

Co skłania nas do rzucenia nałogu? Jakich bodźców potrzebujemy, by rzeczywiście, skutecznie wyzwolić się ze szponów narkotyków bądź alkoholu? Dowiedz się więcej słuchając materiału reporterskiego z "4 do 4".

Na audycję zapraszamy codziennie, od poniedziałku do piątku, już od godziny 13.

(kd)

Czytaj także

Dowcipy o papieżu, gejach i Eskimosach - czy wszystko nam wolno?

20.03.2013 13:00
Żarty z Ukrainek na antenie jednej z rozgłośni radiowych, dowcipy o papieżu, czy żartobliwa w założeniu kampania reklamowa z udziałem Lenina – to wszystko już było i dla autorów nie skończyło się dobrze. Czy istnieją granice dobrego żartu? A może po prostu my, Polacy, nie mamy poczucia humoru?
Dowcipy o papieżu, gejach i Eskimosach - czy wszystko nam wolno?
Foto: Glow Images/East News
Posłuchaj
26'14 Sławomir Wojtkowski i Krzysztof Dziubak o humorze Polaków (4 do 4/Czwórka)
05'37 Z czego nie wypada się śmiać? (4 do 4/Czwórka)
więcej

Zdaniem Rafała Rutkowskiego z teatru Montownia definicja "dobrego żartu" nie istnieje. - Rozmowa o granicach humoru to to samo co rozmowa o wyższości Wielkiej Nocy nad Bożym Narodzeniem – uważa Rutkowski. – Bo nie ma czegoś takiego jak "granica humoru". Dobry żart jest wtedy, kiedy ludzie się śmieją, po prostu.

Poszczególne grupy społeczne, zdaniem eksperta, śmieją się z różnych rzeczy, a obrażają za inne. I to generuje problemy. – Jedni śmieją się z gejów, inni z ateistów, jeszcze inni z katolików, a reszta ze skinheadów lub świętego Mikołaja, czy Eskimosów – mówi Rutkowski. – Poczucie humoru wynika z tysiąca uwarunkowań, m.in. środowiska, w którym dorastaliśmy i polega na różnych skojarzeniach, które teraz mamy.

Dobry żart jest wtedy, kiedy ludzie się śmieją, po prostu.

Zdaniem Sławomira Wojtkowskiego z Warszawskiej Szkoły Reklamy, Polacy mają poczucie humoru, a na szczęście, tylko część narodu to tzw. mruki. – Są jednak także badania, w których kilkanaście procent społeczeństwa przyznaje się do tego, że nie lubi się śmiać, a żadne żarty ich nie bawią – mówi gość Czwórki.

Być może Polacy po prostu nie nauczyli się jeszcze śmiać i nie zdażyliśmy dowiedzieć się, co tak naprawdę nas śmieszy. – Brytyjczycy wypracowali przez lata swój humor, mają Monthy Pythona, Amerykanie również mają swoje stand upy, improwizacje i inne formy, a my wciąż wracamy do Kabaretu Starszych Panów, który być może śmieszył dawniej, ale dziś jest już odrobinę archaiczny – tłumaczy Krzysztof Dziubak, Teatr Improwizowany "Klancyk".

To, że nie śmiejemy się zbyt często to także, zdaniem ekspertów zasługa mediów, które karmią nas niezbyt wyrafinowanym dowcipem. By dowiedzieć się więcej o poczuciu humoru w Polsce i na świecie, o granicach żartów i dobrego smaku, posłuchaj nagrań z audycji "4 do 4".

(kd)

Zobacz więcej na temat: Czwórka psychologia