X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Nauka

Grzyby na ludzkim ciele doczekały się swojej mapy

23.05.2013
0 0 0
Grzyby na ludzkim ciele doczekały się swojej mapy
Okazuje się, że to cały mikroświat o wielkiej różnorodności genetycznej.
Grzyby na ludzkim cele doczekały się swojej mapy 
Okazuje się, że grzyby na ludzkim ciele - pleniące się od stóp do głów - to cały mikroświat o wielkiej różnorodności genetycznej. 
Jak wynika z analiz, okolice tułowia i ramion zamieszkują grzyby z jednego rodzaju Malassezia. Pięta, paznokcie palucha i skóra pomiędzy palcami stóp to z kolei wielce podzielone królestwo, zamieszkiwane przez bardzo liczne gatunki i rodzaje. Każdy z nas posiada grzybich lokatorów. Grzybice powoduje zachwianie subtelnej równowagi pomiędzy nimi.
Skóra to rodzaj naturalnej bariery, która chroni organizm przed patogenami. Skóra jest w ciągłym kontakcie z bakteriami i grzybami, a wiele z nich po prostu na niej zamieszkuje. Jak dotąd, wszelkie badania skupiały się na bakteriach. Po raz pierwszy przyjrzano się grzybom. 
Badacze z amerykańskich instytucji National Human Genome Research Institute (NHGRI) oraz National Cancer Institute (NCI), poddali analizie skórę 10 zdrowych osób. Pobrano próbki z 14 miejsc ciała. Następnie zbadano DNA występujących tam grzybów. Znaleźli ponad 130 grzybich gatunków należących do bardzo wielu rodzajów, na przykład Malassezia, Penicillium i Aspergillus. 
- Grzyby zamieszkują skomplikowane nisze, nawet na ciele człowieka - mówi Heidi Kong, jedna z autorek badań. - Poznając różnorodność grzybich ekosystemów, możemy tworzyć lepsze kuracje na choroby skóry, w tym schorzenia skórne związane z rakiem.
Grzyby z rodzaju Malassezia, który może powodować łupież, znajdowano zwykle w 11 różnych miejscach tułowia, skąd pobierano próbki, na przykład we wnętrzu łokcia, na dłoniach, w przestrzeni między brwiowej, z tyłu głowy, w nozdrzach i na ramionach. 
Na klatce piersiowej i brzuchu także były grzyby, ale w mniejszej różnorodności (od 2 do 10 gatunków).
Z kolei stopy posiadały grzyby wielu rodzajów - między innymi Malassezia¸ Aspergillus, Cryptococcus, Rhodotorula i Epicoccum, średnio 80 gatunków.
20 proc. badanych posiadało oznaki lekkiej grzybicy stóp. Z innych badań wynika, że problem może dotyczyć nawet 60 proc. zdrowej populacji.
Badacze poddali analizie także bakterie. Podobnie jak w poprzednich badaniach mikroorganizmów występujących na ludzkiej skórze, okazało się, że największa różnorodność bakteryjna występuje na ramionach. 
Wyniki badań opublikowano na łamach Nature. 

Jak wynika z analiz, okolice tułowia i ramion zamieszkują grzyby z jednego rodzaju, Malassezia. Pięta, paznokcie palucha i skóra pomiędzy palcami stóp to z kolei wielce podzielone królestwo, zamieszkiwane przez bardzo liczne gatunki i rodzaje. Każdy z nas posiada lokatorów. Grzybica jest powodowana przez zachwianie subtelnej równowagi pomiędzy nimi.

Skóra to rodzaj naturalnej bariery, która chroni organizm przed patogenami. Jest ona w ciągłym kontakcie z bakteriami i grzybami, a wiele z nich po prostu na niej zamieszkuje. Jak dotąd, wszelkie badania skupiały się na bakteriach. Teraz, po raz pierwszy, przyjrzano się grzybom.

Badacze z amerykańskich instytucji National Human Genome Research Institute (NHGRI) oraz National Cancer Institute (NCI), poddali analizie skórę 10 zdrowych osób. Pobrano próbki z 14 miejsc ciała. Następnie zbadano DNA występujących tam grzybów. Znaleźli ponad 130 gatunków należących do bardzo wielu rodzajów, na przykład Malassezia, Penicillium i Aspergillus. 

"Grzyby zamieszkują skomplikowane nisze, nawet na ciele człowieka." - mówi Heidi Kong, jedna z autorek badań. - "Poznając różnorodność grzybich ekosystemów, możemy tworzyć lepsze kuracje na choroby skóry, w tym schorzenia skórne związane z rakiem" - podkreśla.

Grzyby z rodzaju Malassezia, które mogą powodować łupież, znajdowano zwykle w 11 różnych miejscach tułowia, skąd pobierano próbki; na przykład we wnętrzu łokcia, na dłoniach, w przestrzeni międzybrwiowej, z tyłu głowy, w nozdrzach i na ramionach. Na klatce piersiowej i brzuchu także były grzyby, ale w mniejszej różnorodności (od 2 do 10 gatunków). Z kolei stopy posiadały wielu rodzajów - między innymi Malassezia¸ Aspergillus, Cryptococcus, Rhodotorula i Epicoccum, średnio 80 gatunków.

20 procent badanych posiadało oznaki lekkiej grzybicy stóp. Z innych badań wynika, że problem może dotyczyć nawet 60 procent zdrowej populacji.

Badacze poddali analizie także bakterie. Podobnie jak w poprzednich badaniach mikroorganizmów występujących na ludzkiej skórze, okazało się, że największa różnorodność bakteryjna występuje na ramionach. Wyniki badań opublikowano na łamach "Nature".

(ew/ScienceDaily/Yahoo)

Zobacz więcej na temat: biologia medycyna nauka
0 0 0
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Wyhodowali sztuczne ucho. Rosło trzy miesiące

22.02.2013
0 0 0
Wyhodowali sztuczne ucho. Rosło trzy miesiące
Foto: Glow Images/East News
Wygląda i zachowuje się jak prawdziwe ucho, a na pewno bardziej niż ucho hodowane w poprzednim doświadczeniu...
Badacze z Cornell wyhodowali sztuczne ucho. I działa 
W laboratorium rosło trzy miesiące. Wygląda i zachowuje się jak prawdziwe ucho, a na pewno bardziej niż ucho hodowane w poprzednim doświadczeniu. 
Bioinżynierowie z Cornell University stworzyli ten organ, aby mógł służyć dzieciom, które rodzą się z anocją, czyli wrodzonym braku małżowin usznych. W przyszłości ten organ można byłoby drukować dla nich za pomocą drukarki 3D.
Dzieci z anocją posiadają ucho wewnętrzne, ale brakuje im struktur zewnętrznych - dlatego maja problemy ze słyszeniem. Zwykle schorzenie to leczy się operacyjnie i tworzy małżowiny z tkanek pobranych z klatki piersiowej pacjenta. Ma to, oczywiście, wiele niepożądanych skutków.
Naukowcy od dawna chcą wynaleźć inny sposób rekonstrukcji uszu. Poprzednie próby były jednak nieudane; komórki obumierały lub ulegały deformacji. 
Badacze z Cornell uznali, że użyteczna może okazać się drukarka 3D. Ucho powstałe przy jej użyciu jest giętkie i bardziej wytrzymałe. Za pomocą techniki druku trójwymiarowego można także lepiej dopasować kształt ucha do anatomii pacjenta. 
Naukowcy wykonali laserowy model ucha dla 5-leniej dziewczynki, a następnie z 250 mln komórek krowy i gęstego kolagenu ze szczurzych ogonów wydrukowali odpowiedni kształt ucha. Cały proces trwał kilka dni. Następnie wszczepili implant szczurowi. Ucho zachowywało się bardziej jak ucho niż jakikolwiek wcześniejszy implant tego typu.
Ucho musiałoby być wszczepiane dzieciom w wieku 5-6 lat. Nie wiadomo jeszcze, czy ucho rosłoby razem z pacjentem. Nie jest to wykluczone. Pierwsze testy z ludzkimi pacjentami mogą się odbyć w ciągu kilku lat.

Bioinżynierowie z Cornell University stworzyli ten organ, aby mógł służyć dzieciom, które rodzą się z anocją, czyli wrodzonym braku małżowin usznych. W przyszłości ten organ można byłoby drukować dla nich za pomocą drukarki 3D.

Dzieci z anocją posiadają ucho wewnętrzne, ale brakuje im struktur zewnętrznych - dlatego maja problemy ze słyszeniem. Zwykle schorzenie to leczy się operacyjnie i tworzy małżowiny z tkanek chrzęstnych pobranych z klatki piersiowej pacjenta. Ma to, oczywiście, wiele niepożądanych skutków.

Naukowcy od dawna chcą wynaleźć inny sposób rekonstrukcji uszu. Poprzednie próby były jednak nieudane; komórki obumierały lub ulegały deformacji. 

Badacze z Cornell uznali, że użyteczna może okazać się drukarka 3D. Ucho powstałe przy jej użyciu jest giętkie i bardziej wytrzymałe. Za pomocą techniki druku trójwymiarowego można także lepiej dopasować kształt ucha do anatomii pacjenta. 

Naukowcy wykonali laserowy model ucha dla 5-leniej dziewczynki, a następnie z 250 mln komórek krowy i gęstego kolagenu ze szczurzych ogonów wydrukowali odpowiedni kształt ucha. Cały proces trwał kilka dni. Następnie wszczepili implant szczurowi. Ucho zachowywało się bardziej jak ucho niż jakikolwiek wcześniejszy implant tego typu.

Ucho musiałoby być wszczepiane dzieciom w wieku 5-6 lat. Nie wiadomo jeszcze, czy ucho rosłoby razem z pacjentem. Nie jest to wykluczone. Pierwsze testy z ludzkimi pacjentami mogą się odbyć w ciągu kilku lat.

Zobacz, jak powstaje ucho:

 

(ew/PopSci)

Marta Kwasnicka
Zobacz więcej na temat: biologia medycyna nauka
0 0 0

Czytaj także

Twoje serce i płuca również wąchają

08.04.2013
0 0 0
Twoje serce i płuca również wąchają
Foto: Glow Images/East News
Badania wykazały, że niektóre organy wewnętrzne także czują zapachy jedzenia i napojów.
Twoje serce i płuca również wąchają 
Badania wykazały, że niektóre organy wewnętrzne także czują zapachy jedzenia i napojów.
Receptory węchowe, które miały występować tylko w nosie, znajdują się także w innych częściach ciała, wynika z badań przedstawionych podczas spotkania National Meeting & Exposition of the American Chemical Society w Nowym Orleanie.
- Tylko niewielki fragment czynników zapachowych jest wychwytywany przez receptory w nosie i na języku - mówi główny autor badań Peter Schieberle. Pozostałe molekuły zapachowe wędrują dalej, trafiają do krwi i organów wewnętrznych. - Dlatego od kilku lat badaliśmy tezę, że mogą one mieć do odegrania funkcje także wewnątrz ludzkiego ciała - dodaje Schieberle. 
Schieberle i jego koledzy skupili się na aminach, których działanie jest dość mocne. Aminy przenoszą aromaty takich środków spożywczych jak kakao,mięso, mleko i ser. Badacze poddali działaniu tych związków komórki ludzkiej krwi, aby sprawdzić czy i jak zareagują. 
Okazało się, że komórki krwi podążały za tym, co im ładnie pachniało, na przykład za aminami związanymi z czekoladą. - Muszą mieć receptory węchowe - konkluduje Schieberle. 
Dalsze badania wykazały, że węch posiadają także organy wewnętrzne,  np. płuca czy serce. Nie wiadomo jeszcze, czy i jak uczestniczą w procesie węchowym. Prawdopodobnie za ogólne wrażenie powodowane przez jedzenie odpowiadają jednak wszystkie receptory, także te we krwi i sercu. 

Receptory węchowe, które miały występować tylko w nosie, znajdują się także w innych częściach ciała - wynika z badań przedstawionych podczas spotkania National Meeting & Exposition of the American Chemical Society w Nowym Orleanie.

- Tylko niewielki fragment czynników zapachowych jest wychwytywany przez receptory w nosie i na języku - mówi główny autor badań Peter Schieberle. Pozostałe molekuły zapachowe wędrują dalej, trafiają do krwi i organów wewnętrznych. - Dlatego od kilku lat badaliśmy tezę, że mogą one mieć do odegrania funkcje także wewnątrz ludzkiego ciała - dodaje Schieberle.

Schieberle i jego koledzy skupili się na aminach, których działanie jest dość mocne. Aminy przenoszą aromaty takich środków spożywczych, jak kakao, mięso, mleko i ser. Badacze poddali działaniu tych związków komórki ludzkiej krwi, by sprawdzić czy i jak zareagują. Okazało się, że komórki podążały za tym, co im "ładnie pachniało", na przykład za aminami związanymi z czekoladą. - Muszą mieć receptory węchowe - konkluduje Schieberle. 

Dalsze badania wykazały, że węch posiadają także organy wewnętrzne, np. płuca i serce. Nie wiadomo jeszcze, czy i jak uczestniczą w procesie węchowym. Prawdopodobnie za ogólne wrażenie powodowane przez jedzenie odpowiadają jednak wszystkie receptory, także te we krwi i sercu

(ew/Discovery.com)

Marta Kwasnicka
Zobacz więcej na temat: biologia medycyna nauka
0 0 0

Czytaj także

Depresja? Twoje geny zakłóciły zegar biologiczny

14.05.2013
0 0 0
Depresja
DepresjaFoto: Glow Images/East News
Kłopoty ze snem to jeden ze znaków ostrzegawczych dotyczących depresji. Okazuje się, że problem tkwi głęboko, w zepsutym zegarze biologicznym.
Depresja? Twoje geny zakłóciły zegar biologiczny 
Kłopoty ze snem to jeden ze znaków ostrzegawczych dotyczących depresji. Okazuje się, że problem tkwi głęboko, w zepsutym zegarze biologicznym. 
Ze wcześniejszych badań wiadomo, że komórki ciała, nawet te w skórze, utrzymują regularny dobowy rytm. - Zawsze przypuszczano, że w mózgu musi być jakiś zegar, ale nikt nigdy tego nie udowodnił - mówi Huda Akil z University of Michigan. Dopiero jej zespołowi udało się to zrobić.
Akil i jej koledzy przebadali 12 000 genów z mózgów zmarłych o dokłądnie ustalonej godzinie zgonu. Geny te pochodziły z sześciu różnych rejonów mózgu. 
Mózgi musiały należeć do osób, które zmarły nagłą śmiercią - na zawał serca lub w wypadku. Powolna śmierć stopniowo zmienia skład chemiczny mózgu, przez co badania zespołu Akil byłyby utrudnione. Nagła śmierć zatrzymuje mózg w pół kroku, niemal go zamraża. - Możemy uchwycić moment - mówi Akil.
Zespół odtworzył zatem pracę genów podczas całego cyklu dobowego mózgu ludzkiego. Na tej podstawie badacze mogli potem odtworzyć dokładną godzinę śmierci danej osoby, o ile zmarła nagłą śmiercią. Wyjątkiem były osoby z depresją. 
Kiedy badacze obejrzeli mózgi osób, które zmarły nagłą śmiercią i były w stanie zdiagnozowanej depresji, okazało się, że ich geny nie „pilnowały” dokładnie zegara biologicznego. - Wyglądało to tak, jakby znajdowały się w innej strefie czasowej - mówi Akil. 
Odkrycie daje nadzieję na nowy typ antydepresantów, które pomagałyby przestawić zegar w mózgu. 

Ze wcześniejszych badań wiadomo, że komórki ciała, nawet te w skórze, utrzymują regularny dobowy rytm. - Zawsze przypuszczano, że w mózgu musi być jakiś zegar, ale nikt nigdy tego nie udowodnił - mówi Huda Akil z University of Michigan. Dopiero jej zespołowi udało się to zrobić.

Akil i jej koledzy przebadali 12 000 genów z mózgów zmarłych o dokładnie ustalonej godzinie zgonu. Geny te pochodziły z sześciu różnych rejonów mózgu. 

Mózgi musiały należeć do osób, które zmarły nagłą śmiercią - na zawał serca lub w wypadku. Powolna śmierć stopniowo zmienia skład chemiczny mózgu, przez co badania zespołu Akil byłyby utrudnione. Nagła śmierć zatrzymuje mózg w pół kroku, niemal go zamraża. - Mogliśmy uchwycić konkretny moment - mówi Akil.

Zespół odtworzył zatem pracę genów podczas całego cyklu dobowego mózgu ludzkiego. Na tej podstawie badacze mogli potem ustalić dokładną godzinę śmierci danej osoby, o ile zmarła nagłą śmiercią. Wyjątkiem były osoby z depresją. Kiedy badacze obejrzeli mózgi osób, które zmarły nagłą śmiercią i były w stanie zdiagnozowanej depresji, okazało się, że ich geny nie „pilnowały” dokładnie zegara biologicznego. - Wyglądało to tak, jakby znajdowały się w innej strefie czasowej - mówi Akil. 

Odkrycie daje nadzieję na nowy typ antydepresantów, które pomagałyby przestawić zegar w mózgu. 

(ew/NewScientist)

Marta Kwasnicka
0 0 0