
Europejscy przywódcy mają jedną zaletę: nie zaskakują. Zaletę z punktu widzenia analityków, choć niekoniecznie rynków finansowych.

W Grecji rozpoczęło się już niekontrolowane wyjście ze strefy euro - ostrzega Ryszard Petru przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich.

Środowy szczyt Unii Europejskiej oficjalnie ma dotyczyć wzrostu gospodarczego, a nieoficjalnie - Grecji i euroobligacji. Niedomagają też niektóre inne kraje.

Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju zażądała od Hiszpanii zamknięcia nierentownych banków.

Niemcy nie zmienią swojego stanowiska w sprawie euroobligacji. Anonimowi przedstawiciele rządu w Berlinie dają do zrozumienia, że nie ugną się pod presją Francji.

Kryzys strefy wspólnej waluty euro jest poważnym zagrożeniem dla światowej gospodarki. Takie wnioski płyną z prognoz stawianych przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju - OECD.

Kryzysowe straty hiszpańskich banków mogą sięgnąć 218-260 mld euro, zaś cały sektor może potrzebować pomocy w wysokości 60 mld euro.

Niemiecki wiceminister finansów Steffen Kampeter powiedział w poniedziałek, że euroobligacje to "błędna recepta na obecne czasy", bo osłabiłyby presję na reformy europejskich gospodarek.

W wyniku marcowej redukcji, grecki dług publiczny zmalał o blisko 24 procent.

Francja zwiększa presję na Niemcy w sprawie emisji wspólnych europejskich obligacji. Jak donosi dziennik „Sueddeutsche Zeitung”, prezydent Francois Hollande poruszy ten temat podczas zaplanowanego na środę nieformalnego szczytu Unii Europejskiej.