X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Dwójka

Dominik Połoński chce więcej

26.11.2013
Dominik Połoński
Dominik PołońskiFoto: dominikpolonski.com
- To ekstremista dokonujący wielkich rzeczy zarówno w muzyce, jak i w życiu prywatnym - mówił w Dwójce Bartosz Panek o bohaterze swojego reportażu "Chcę więcej", Dominiku Połońskim, jedynym na świecie artyście, który gra na wiolonczeli tylko prawą ręką.
Posłuchaj
58'08 Rozmowa z Bartoszem Pankiem oraz jego reportaż "Chcę więcej" o Dominiku Połońskim (Opowieści po zmroku/Dwójka)

"Chcę więcej" jest reportażem Bartosza Panka, dziennikarza Programu 2 Polskiego Radia, zrealizowanym dzięki konkursowi stypendialnego im. Jacka Stwory. W tym roku laureatką konkursu została inna dziennikarka Dwójki - Aleksandra Łapkiewicz. Nagrodzeni dostają od Polskiego Radia szczególny prezent - możliwość zrealizowania reportażu marzeń. Dla Bartosza Panka takim reportażem jest właśnie audycja o Dominiku Połońskim.

- Ten prezent to nie tylko mniejsze lub większe pieniądze na realizację reportażu, na zgranie go w dobrych warunkach z mądrymi ludźmi, to nie tylko pomoc opiekuna artystycznego i komisji złożonej z pięciu wybitnych twórców radiowych - powiedział Bartosz Panek. - Ten prezent to przede wszystkim pewnego rodzaju luksus, polegający m.in. na tym, że ma się czas, który można poświęcić na namysł nad reportażem, czas na zgłębianie tematu i na wielokrotne spotkania z bohaterem - mówił.

Autor "Chcę więcej" opowiadał o tym, jak poszukiwał swojej opowieści. - Pomyślałem, że jeśli to ma być reportaż radiowy, należy wrócić do korzeni tego gatunku, czyli myśleć przede wszystkim dźwiękiem. Wybrać taki temat, który byłby nie do opowiedzenia ani w telewizji, ani w gazecie - mówił. - Historia Dominika Połońskiego nie była z początku na pierwszym miejscu mojej listy tematów. Ostatecznie jednak stała się numerem jeden. To historia człowieka wybitnego pod każdym względem, jednocześnie kozackiego i niesamowitego, ekstremisty dokonującego wielkich rzeczy w muzyce i życiu prywatnym - powiedział.

Opiekę artystyczną nad reportażem Bartosza Panka sprawował Janusz Deblessem. Zrealizował go Tomasz Perkowski. "Chcę więcej" to opowieść o niezwykłym artyście, jego świecie, dźwiękach, które odbiera w specyficzny sposób (jaki instrument przypomina wiertarka?), a także o potędze mózgu i wyobraźni.

- Czuję, że ciągle nie jestem jeszcze tam, dokąd zmierzam - mówił w reportażu Dominik Połoński. - Jestem w drodze. Z jednej strony to inspirujące, że jest się ciągle w napięciu, w podróży. Z drugiej strony starzeję się, za chwilę będę miał 40 lat. Cieszę się jednak z tego, co robię, cieszę się z muzyki, którą tworzę jedną ręką. Jak powiedział Arvo Pärt, "w ograniczeniach można stworzyć największe rzeczy". Staram się w to wierzyć, ale nie jestem spełniony, chcę więcej grać, chcę większych projektów, lepszych utworów. Chcę po prostu więcej - dodał.

Z Bartoszem Pankiem rozmawiała Joanna Szwedowska.

***

Dominik Połoński to wiolonczelista, pedagog, adiunkt dwóch akademii muzycznych: w Łodzi i w Krakowie. Ukończył Akademię Muzyczną w Łodzi w klasie prof. S. Firleja oraz jedną z dwóch najwyżej cenionych uczelni świata: Escuela Superior de Musica Reina Sofia w Madrycie w klasie wiolonczeli Natalii Szachowskiej, wizytowanej przez Mścisława Rostropowicza.

Jest laureatem wielu prestiżowych konkursów (m.in. New Talent, Konkursu im. D. Danczowskiego, Konkursu Yamaha Music Foundation of Europe, Międzynarodowego Konkursu im. A. Tansmana w Łodzi, Konkursu im. W. Lutosławskiego w Warszawie). Koncertował w największych salach koncertowych świata.

Jego nagrania są do dziś wysoko oceniane przez środowisko muzyczne, szczególnie z powodu aksamitnej barwy dźwięku, jaką wydobywa z wiolonczeli.

W 2004 roku zachorował na nowotwór mózgu. Po kilku operacjach i żmudnej rehabilitacji jest dziś jedynym wiolonczelistą, który używa podczas gry tylko prawej ręki. Specjalnie dla niego komponuje grupa zaprzyjaźnionych twórców, m.in. Artur Zagajewski, Sławomir Kaczorowski, Olga Hans i Sławomir Zamuszko. Wielki powrót na scenę Dominika Połońskiego miał miejsce w lutym 2009 roku. Dominik Połoński udowadnia, że nawet na czterech pustych strunach można stworzyć wartościową muzykę.

mc

Zobacz więcej na temat: muzyka
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Wszystko o moim ojcu. Portret Zdzisława Piernika

11.11.2013
Zdzisław Piernik
Zdzisław PiernikFoto: Justyna Piernik
- W Akademii Muzycznej, podczas pomiaru oddechu, jak dmuchnąłem w urządzenia to je rozwaliłem - wspominał w Dwójce jedn z najbarwniejszych polskich muzyków, pierwszy w Polsce wirtuoz tuby. Jego dźwiękowy portret przygotowała Justyna Piernik, córka artysty, a zarazem dziennikarka Dwójki.
Posłuchaj
57'25 "Wszystko o moim ojcu. Portret Zdzisława Piernika" (Opowieści po zmroku/Dwójka)

"Wszystko o moim ojcu. Portret Zdzisława Piernika" to subiektywna opowieść o muzyku: soliście, kompozytorze, improwizatorze, pedagogu, a także człowieku i ojcu, naszkicowany przez jego córkę – dziennikarkę radiowej Dwójki; to uniwersalna opowieść o determinacji w realizacji marzeń w każdej dziedzinie życia.
Bohater ze wzruszeniem i poczuciem humoru dzieli się osobistymi wspomnieniami z kolejnych etapów swojej kariery w swobodnej rozmowie, bogato ilustrowanej archiwalnymi nagraniami muzycznymi i fragmentami dźwiękowych eksperymentów. Opowiada o długiej drodze jego pasji muzycznej, która zaczęła się od wykonywania muzyki tradycyjnej w rodzinnej wsi na Kujawach, a doprowadziła do najsłynniejszych sal koncertowych i festiwali świata - w Europie, Stanach Zjednoczonych, Meksyku czy Japonii. Przybliża słuchaczom niedoceniane i mało znane możliwości samego instrumentu, rzadko wykorzystywanego w muzyce solowej.
Zdzisław Piernik odkrył piękno brzmienia tuby, jej oryginalną barwę i ogromną skalę już w latach 60. XX wieku i postanowił zainteresować nią szeroką publiczność. Taka postawa budziła wówczas w Polsce zdziwienie, bowiem do tego czasu tubę uważano jedynie za instrument orkiestrowy. Wobec braku oryginalnej literatury artysta początkowo dokonywał transkrypcji utworów pisanych na inne instrumenty takich kompozytorów jak B. Marcello, R. Schumann, F. Schubert, W. A Mozart, C. Saint-Saens, L. van Beethoven, J. Nowakowski. M. K. Ogiński i. in.
Po serii muzycznych podróży i nagrań płytowych z repertuarem klasycznym rozpoczął eksperymenty sonorystyczne z tubą preparowaną. Z wykorzystaniem ustników, tłumików i dźwięczników od innych instrumentów do swojej gry wprowadzał frullata, flażolety i wielodźwięki. Począwszy od lat 70. utwory dla niego pisali i dedykowali mu wybitni kompozytorzy muzyki współczesnej, m.in. K. Penderecki, W. Szalonek, H. M. Górecki, Z. Bargielski, B. Schaeffer, B. Ammann, R. Haubenstock - Ramati. Kompozycje te miały prawykonania na festiwalach muzyki współczesnej w Polsce i za granicą, m.in. w Bayreuth, Witten, Darmstadt, Salzburgu, Bourges, Sztokholmie, Los Angeles. Zostały wydane przez takie wytwórnie jak: Polskie Nagrania, ProViva i Sonoton, a w programach radiowych i telewizyjnych docierały do szerokiej publiczności na całym świecie. W audycji Zdzisław Piernik przypomina historię ich powstawania i prezentuje unikatowe rękopisy wybranych partytur graficznych.
Opowieść dopełniają wspomnienia z pracy w teatrach, orkiestrach, zespołach jazzowych, refleksje o muzyce improwizowanej i działalności pedagogicznej. W rozmowie poznajemy również inne pasje muzyka: fascynację poezją polską, przyrodą, jego zaangażowanie w tworzenie domu i ogrodu oraz przywiązanie do rodziny.

Zobacz więcej na temat:

Czytaj także

Olimpijskie dzieło Pendereckiego. Wspomnienie Eugeniusza Rudnika

18.11.2013
Ceremonia otwarcia Letnich Igrzysk Olimpijskich w Monachium w roku 1972
Ceremonia otwarcia Letnich Igrzysk Olimpijskich w Monachium w roku 1972Foto: PAP/DPA/SVEN SIMON
- W najbardziej uroczystym momencie ceremonii otwarcia igrzysk, po złożeniu przysięgi przez sędziów, zwykle grano utwór Beethovena. W 1972 roku w Monachium w jej miejsce zabrzmiała kompozycja Krzysztofa Pendereckiego - opowiadał w Dwójce Eugeniusz Rudnik.
Posłuchaj
09'29 Eugeniusz Rudnik wspomina utwór Krzysztofa Pendereckiego napisany na potrzemy Letnich Igrzysk Olimpijskich w Monachium 1972 (Opowieści po zmroku)

Utwór zamówiony u Krzysztofa Pendereckiego przez Komitet Organizacyjny Igrzysk Olimpijskich w Monachium powstawał w Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia pod kierunkiem Eugeniusza Rudnika.

Pionier muzyki elektroakustycznej wspominał w Dwójce, że tekst do swojej minikompozycji Krzysztof Penderecki wydobył ze starożytnego greckiego traktatu, który miał gwarantować "pokój boży" w czasie igrzysk. Pierwsza wersja powstawała przez dwa miesiące w oparciu o dźwięki fletu nagranego przez Barbarę Świątek.
>>Zobacz serwis specjalny: Krzysztof Penderecki w Polskim Radiu<<

- Pojechałem z tym do Monachium na próbę. Komitet jednak nie przyjął tej wersji. Prawdopodobnie została uznana za mało emocjonującą - wspominał Eugeniusz Rudnik. - Drugą już przyjęto. Zatytułowaliśmy ją "Ekechejria”.

Główną materią muzyczną, zaakceptowanej przez organizatorów igrzysk propozycji Krzysztofa Pendereckiego, był "przetwarzany z największym pietyzmem, uporem i udręką" w Studiu Eksperymentalnym Polskiego Radia śpiew wielkiego przyjaciela kompozytora Bernarda Ładysza.

Nie był to jednak koniec perypetii związanych z "Ekechejrią”. Problem pojawił się na jednej z ostatnich prób, tuż przed rozpoczęciem monachijskich zawodów.

- Na stadionie podszedł do mnie dżentelmen profesor z Uniwersytetu w Monachium, wyspecjalizowany w psychologii tłumu, i powiedział, że nie może się zgodzić, żeby tak długo był eksponowany tekst niezrozumiały dla publiczności, w tym przypadku tekst grecki, ponieważ według badań naukowych, jeśli zbiorowość ludzka słucha niezrozumiałego tekstu dłużej niż 17,3 sekundy, to wtedy albo przełącza odbiornik, albo zmienia fale, albo zacznie rzucać butelkami na stadionie - wspominał Eugeniusz Rudnik.
Niemcy zaproponowali, żeby tekst był czytany po niemiecku. - Organizatorzy znaleźli odpowiedniego aktora i odpowiednik greckiej ody w XVII-wiecznym niemieckim przekładzie. nagrałem to w radiu monachijskim, wgrywając to na oryginalną materię wokalną.

12 lat po odtworzeniu "Ekechejrii" na stadionie w Monachium Eugeniusz Rudnik stworzył swój dokumentalny zapis z powstawania tej kompozycji, posiłkując się materiałami ze studia, ale też nagraniami z ceremonii otwarcia. Utwór został zatytułowany "Szkic do portretu Mistrza".
O kulisach powstania oryginalnego dzieła, jak i swojego szkicu Eugeniusz Rudnik opowiadał w audycji "Opowieści po zmroku".
***
Film z ceremonii otwarcia igrzysk olimpijskich w Monachium. Utwór Krzysztofa Pendereckiego od 2:09:00

Zobacz więcej na temat: muzyka Polskie Radio