Jak Feliks Przybylak przeżywał świat

Ostatnia aktualizacja: 01.12.2013 19:00
- Nie tylko słuchał muzyki. On ją chłonął całym sobą. Zapodziewał się w niej. Ale zarazem tłumiąc patetyczność obrzucał kompozytora wulgaryzmami - mówiła w Dwójce poetka Urszula Kozioł o swoim mężu, zmarłym w 2010 r. pisarzu Feliksie Przybylaku.
Audio
  • Urszula Kozioł i prof. Jacek Łukasiewicz wspominają Feliksa Przybylaka (Portrety/Dwójka)
Feliks Przybylak
Feliks PrzybylakFoto: z archiwum Urszuli Kozioł

W cyklu "Portrety" przybliżyliśmy sylwetkę zmarłego w 2010 r. pisarza, poety, tłumacza, wybitnego znawcy literatury niemieckojęzycznej, profesora Uniwersytetu Wrocławskiego - Feliksa Przybylaka.
Niedawno ukazał się tom wierszy i przekładów pisarza zatytułowany "Wobec" (Wydawnictwo Atut). Na tę obszerną publikację składają się teksty własne poety (wybór ze zbiorów "Poza szumem" i "To i tamto", zbiór "Wobec") oraz antologia przekładów - fascynująca wędrówka wśród niemieckojęzycznych poetów, m.in. Friedricha Hölderlina, Gottfrieda Benna i Paula Celana.

/

- Feliksa Przybylaka poznałem we wrześniu 1945 r., kiedy z rodzicami przyjechałem do Leszna Wielkopolskiego - wspominał prof. Jacek Łukasiewicz. - W parę dni po naszym przyjeździe Feliks, który był naszym sąsiadem, wszedł do nas na górę, na drugie piętro, by w malutkich pokoikach odgrywać symfonie Beethovena i recytować Fausta po niemiecku. Bardzo mi to zaimponowało. Pokazał się wtedy od strony najbardziej własnej. Mieliśmy wtedy po 11 lat. Potem przyjaźniliśmy przez całe lata. W Kole Polonistów czytaliśmy swoje referaty. Feliks przyszedł z pracą o Goethem, tłumaczył go już wtedy na polski. Nasza przyjaźń umocniła się, gdy przyjechał do Wrocławia studiować germanistykę. Ja i moja żona byliśmy świadkami na jego ślubie z Urszulą Kozioł - dodał.

Poetka Urszula Kozioł powiedziała, że jej przyszły mąż początkowo nie zrobił na niej dobrego wrażenia. - Przyjaciel Jacka Łukasiewicza, Staszek Grochowiak, jesienią 1958 r. miał spotkanie autorskie, na którym czytał swoje wiersze. W dyskusji pojawił się nagle ktoś, kogo w ogóle nie znałam. Ktoś, kto nie dopuszczał nas do głosu, cały czas próbował sam prowadzić dialog ze Staszkiem. Pamiętam, że to mnie zezłościło - opowiadała.

- Bardzo wiele nas dzieliło - mówiła Urszula Kozioł. - On był jedynakiem, ja miałam siedmioro rodzeństwa. Jego ojciec był ranny pod Verdun, a więc był w wieku mojego dziadka. Oprócz tego jednak coś nas łączyło: Feliks urodził się w Prima Aprilis, ja urodziłam się, kiedy, jak czytamy w pieśni Kochanowskiego, "słońce Raka zagrzewa, a słowik więcej nie śpiewa" - powiedziała.

Audycję przygotowały Dorota Gacek i Elżbieta Łukomska.
mc

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Pytania Jerzego Broszkiewicza: co zrobisz ze swoim człowieczeństwem?

Ostatnia aktualizacja: 07.10.2013 16:00
– Trzeba próbować dotykać ran na gorąco, trzeba kłaść palce tam, gdzie są rzeczy najbardziej bolesne, niepokojące i trapiące – tak w archiwalnym nagraniu radiowym o pisarstwie mówił Jerzy Broszkiewicz.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Seniorka aktorskiego rodu Damięckich

Ostatnia aktualizacja: 14.10.2013 10:00
- Stefania Grodzieńska zachwycała się, że to taki ród teatralny, który wciąż wydaje znakomitych aktorów - mówiła o rodzinie Damięckich prof. Barbara Osterloff, wspominając znakomitą aktorkę Irenę Górską-Damięcką.
rozwiń zwiń