Jesienią do kin trafi "Czas, który nie nadszedł". Reżyserka Julia Rogowska przenosi widzów do niedalekiej przyszłości, w której ludzkość znalazła sposób na zatrzymanie młodości i odrzuca wszystko, co wiąże się z przemijaniem: niedoskonałość, autentyczność i naturalny bieg życia. Ci, którzy nie chcą się podporządkować nowym regułom, zostają wykluczeni.
Jedną z takich osób jest Sara, grana przez Agatę Kuleszę. Kobieta odmawia przyjęcia kuracji i trafia do odizolowanego ośrodka, gdzie starość wciąż istnieje — ale tylko jako społeczny margines.
Jej partner, Oskar (Dobromir Dymecki), wybiera inaczej. Decyduje się na zabieg, który zapewnia mu młodość i miejsce w "lepszym" świecie. Ich drogi się rozchodzą, choć kiedyś planowali wspólną przyszłość, aż do starości. Po latach Sara podejmuje próbę ucieczki z ośrodka. To wydarzenie prowadzi do ponownego spotkania z Oskarem. Dzieli ich wszystko: wygląd, doświadczenia, dokonane wybory. Łączy jedno — pytania, które przez lata pozostawały bez odpowiedzi. Czy uczucia mogą przetrwać w świecie, który neguje przemijanie? Czy można być naprawdę wolnym, jeśli trzeba wyrzec się własnej natury?
Obok uznanych nazwisk w filmie pojawia się imponująca reprezentacja młodego pokolenia polskich aktorów. Na ekranie zobaczymy m.in. Michalina Łabacz, Vanessa Aleksander, Maciej Musiał oraz Bartosz Bielenia.
mo