"Backrooms. Bez wyjścia" okazał się jednym z największych horrorowych sukcesów ostatnich miesięcy. Film opowiada historię właściciela sklepu meblowego, granego przez Chiwetela Ejiofora, który trafia do tajemniczego równoległego wymiaru pełnego niepokojących, pozornie pustych przestrzeni. W ślad za nim podąża terapeutka, w którą wciela się Renate Reinsve. Produkcja, oparta na popularnej internetowej serii stworzonej przez Kane’a Parsonsa, zdobyła uznanie krytyków i publiczności. Film zarobił już około 118 milionów dolarów na całym świecie, przy budżecie wynoszącym zaledwie 10 milionów dolarów.
W rozmowie z magazynem Variety 20-letni reżyser przyznał, że od początku zakładał rozwijanie historii w szerszą franczyzę. Jak podkreślił, "Backrooms" zawsze miało być czymś więcej niż pojedynczym filmem.
Bez wątpienia "Backrooms" od początku planowane było jako seria wykraczająca poza granice tego filmu – powiedział Parsons. Dodał, że obecna produkcja jest jedynie "uchyleniem drzwi" do znacznie większej opowieści, której fundamenty od lat budowane są w internecie. Twórca zdradził również, że trwają już prace nad kolejnymi projektami związanymi z marką. Szczegóły pozostają jednak tajemnicą.
Mam bardzo konkretne pomysły, nad którymi pracuję. Są rzeczy w przygotowaniu, o których nie mogę jeszcze mówić – zapowiedział.
W ostatnich tygodniach Parsons odniósł się także do internetowych spekulacji sugerujących, że ze względu na młody wiek nie był faktycznym reżyserem filmu. Odpowiedział na nie z humorem, żartując o tajemniczym "Starszym Panu", który rzekomo od dekad potajemnie reżyseruje większość hollywoodzkich produkcji. W obronie twórcy stanął aktor Mark Duplass, który zapewnił, że na planie to właśnie Parsons miał pełną kontrolę nad realizacją filmu.
Co ciekawe, reżyser ujawnił również, że inspiracją dla "Backrooms" była kultowa gra "Portal", wykorzystująca motyw przechodzenia pomiędzy różnymi przestrzeniami za pomocą specjalnych portali.
mo