4 marca minęło dokładnie siedem lat od śmierci jednego z najbardziej charyzmatycznych brytyjskich wokalistów lat 90. Właśnie tego dnia w 2019 roku odszedł Keith Flint - legendarny członek formacji The Prodigy. Fani i koledzy z zespołu nie zapomnieli o nim i właśnie, po raz kolejny, oddali mu hołd.
Wyrazem tego jest pamiątkowa ławka, którą zamontowano przy Kościele św. Marii w Bocking - wsi położonej niedaleko miasteczka Braintree, w którym Flint dorastał. Także w Bocking spoczywa jego ciało pochowane podczas uroczystości 28 marca 2019 roku.
7 lat później. Zawsze jesteś z nami - na każdej scenie i przy każdym dropie. Brakuje Cię nam każdego dnia, bracie. Zrób tam hałas!
The Prodigy
Projektem i wykonaniem pamiątkowej ławki zajęli się Jason Shorthouse i Paul Bullen. Jak sami przyznają, był to dla nich jeden z najbardziej emocjonujących, a przy tym tajnych projektów. Powstał on w porozumieniu z rodziną Flinta oraz z Liamem Howlettem i Maximem.
Kluczowym punktem było to, by całość została wypalona na czarno. Ogień był nie tylko inspiracją - był zasadniczą częścią całego procesu twórczego. "Firestarter" towarzyszyło nam bez przerwy podczas pracy.
Jason Shorthouse i Paul Bullen w rozmowie z BBC
Keith Flint zmarł 4 marca 2019 roku w swoim domu w Dunmow, w hrabstwie Essex. Artysta popełnił samobójstwo. Odszedł w wieku 49 lat.
AŚ