Eli Roth od lat uchodzi za jednego z najbardziej rozpoznawalnych twórców współczesnego kina grozy. Jak sam przyznaje, pomysł na "Ice Cream Man" dojrzewał w jego głowie przez ponad dwie dekady. Ostatecznie projekt został zrealizowany pod szyldem The Horror Section, nowej wytwórni filmowej stworzonej przez reżysera z myślą o produkcjach skierowanych do fanów horrorów.
Akcja filmu rozgrywa się w skąpanym letnim słońcem miasteczku Bayleen Bay. Spokojne życie mieszkańców zostaje zakłócone przez pojawienie się tajemniczego sprzedawcy lodów. Mężczyzna rozdaje dzieciom darmowe przysmaki, które okazują się mieć przerażające właściwości. Wkrótce niewinne maluchy zmieniają się w obłąkanych zabójców, rozpoczynając krwawy terror wymierzony w dorosłych mieszkańców.
Głównym bohaterem historii jest tytułowy Ice Cream Man, w którego wciela się Ari Millen, znany widzom między innymi z serialu "Orphan Black". W zwiastunie jego postać od początku budzi niepokój, a charakterystyczna melodyjka towarzysząca lodziarskiemu wózkowi szybko staje się symbolem nadciągającego koszmaru. Nadzieją dla mieszkańców są troje młodych bohaterów, którym jako jedynym udaje się uniknąć działania tajemniczej klątwy. Dzieci rozpoczynają desperacką walkę z czasem, próbując odkryć źródło zła i powstrzymać katastrofę, zanim całe miasteczko pogrąży się w szaleństwie.
Premiera 7 sierpnia.
mo, mat. prasowe