W Hiszpanii zmienia się system polityczny. Wybory samorządowe pokazują, że stary, dwupartyjny system odchodzi w tym kraju w przeszłość i zamienia się w czteropartyjny. Najwięcej głosów (mimo, że z dużą stratą) zdobyła rządząca Partia Ludowa, dużo mniej socjaliści, ale do ugrupowań głównego nurtu politycznego dochodzi Podemos i centrowa partia Ciudadanos. Wygrana partia prawdopodobnie nie będzie w stanie stworzyć większości, władzę przejmują więc koalicje, które są w stanie tę większość stworzyć. Taka sytuacja powtarza się już w kolejnym kraju Unii Europejskiej. Hiszpanie są na Brukselę nieco zdenerwowani, ponieważ zmusiła ich do oszczędzania i zaciskania pasa. Jednak przed wyborami nie pojawiały się hasła antyeuropejskie. Nawet Podemos złagodził ton, nie wznosząc radykalnych antyunijnych haseł, które miał jeszcze przed rokiem. Podemos i Ciudadanos są to ruchy, które wyrosły na wyborach do Parlamentu Europejskiego. Ciudadanos oczekuje współpracy z Unią Europejską, natomiast Podemos oczekuje od Brukseli polityki bardziej prospołecznej. O dalszych losach hiszpańskiej polityki zadecydują grudniowe wybory do parlamentu. Na razie, podobnie jak w Grecji, zaczynają tam dochodzić do głosu konsekwentnie partie, które chcą radykalnych zmian tak w swoim państwie, jak i w Europie.
Rozmowa z korespondentką PR w Hiszpanii Ewą Wysocką.