„Europa nie będzie w stanie utrzymać swojego poziomu życia, jeśli zostanie zmuszona do przyjęcia milionów imigrantów z Afryki” – tak powiedział szef brytyjskiej dyplomacji Philip Hammond. W niewybrednych słowach wyrażał się na temat uchodźców, przybywających do państw Wspólnoty, a przede wszystkim do Wielkiej Brytanii. Zdaniem Amnesty International, język Hammonda jest haniebny, jest szczuciem na ludzi i graniem na strachu. Większość ludzi, szukających schronienia w krajach Unii Europejskiej, ucieka przed represjami i ratuje swoje życie. Krytycy mówią o pojawiającym się na Wyspach języku dehumanizującym i zamykaniu się na resztę świata. W związku z kryzysem w Calais, który sprawił, że Wielka Brytania musi mierzyć się z coraz większą liczbą nielegalnych imigrantów, brytyjscy politycy coraz bardziej zaostrzają swoją antyimigracyjną retorykę. Powstają też obawy przed terroryzmem.
Rozmowa z Adamem Dąbrowskim, korespondentem Polskiego Radia w Londynie.