"Chmary" ludzi, czyli tak jak o insektach, "grasują", jak o drapieżnikach - tak ostatnio mówią czołowi brytyjscy politycy o uchodźcach i imigrantach koczujących w Calais i usiłujących przedostać się na Wyspy Brytyjskie. Są to ludzie głównie z Erytrei, którzy stali się dla Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej problemem zarówno politycznym, jak gospodarczym, a przede wszystkim moralnym. Problem staje się coraz większy, rozwiązania na razie nie widać. Kontrowersje wzbudziły słowa szefa brytyjskiej dyplomacji o odsyłaniu do kraju pochodzenia tych, którzy nie kwalifikują się do azylu. W tej sprawie Wielka Brytania chce ściśle współpracować z Francją, z której uchodźcy przedostają się na Wyspy przez Kanał La Manche. Problem imigracji najbardziej dotyka jednak inne kraje Wspólnoty, np. Niemcy, Włochy czy Grecję. Wielu Brytyjczykom imigranci ekonomiczni, np. z Polski czy Rumunii, zlewają się z tymi uciekającymi przed wojną. W stosunku do obu grup panuje niechęć. Londyn chciałby przerzucić część odpowiedzialności za problem w Calais na całą Unię Europejską, z marnym skutkiem.