Kanclerz Niemiec Angela Merkel zaapelowała o jedność Unii Europejskiej i wspólne działania wobec kryzysu migracyjnego. Według części komentatorów, to Berlin dyktuje warunki, na jakich państwa członkowskie mają przyjmować imigrantów, zwłaszcza tych, którzy uciekają przed wojną. Wynika to z otwartości i empatii niemieckiego społeczeństwa i klasy politycznej. W Unii Europejskiej jest prawo do azylu dla potrzebujących pomocy, ale nie ma prawa do jak najlepszego standardu życia. Jeśli jest więc jakiś rozdzielnik uchodźców na kraje UE, to osoba skierowana do jednego kraju musi być tam zarejestrowana; może podróżować, ale nie może żądać świadczenia socjalnego w innym kraju członkowskim. Berlin bardzo krytycznie przyjmuje sprzeciw przyjmowaniu uchodźców przez Węgry, Słowację, Czechy i Rumunię. Polski głos stał w sprzeczności z polityką wyrażoną w głosowaniu przez innych członków Grupy Wyszehradzkiej.
Polityka migracyjna UE w zasadzie nie istnieje, rozdzielana jest tylko pewna liczba uchodźców, którym trzeba udzielić pomocy humanitarnej. Jak stwierdził szef Rady Europejskiej Donald Tusk, priorytetem powinna być ochrona granic Wspólnoty. Potrzebna jest także długofalowa polityka UE w stosunku do Afryki Północnej.
Rozmowa z Kai-Olafem Langiem, ekspertem Niemieckiego Instytutu Studiów Politycznych i Bezpieczeństwa oraz Janem Olbrychtem, szefem polskiej delegacji PO-PSL w Parlamencie Europejskim.