W Rydze kończy się dwudniowy szczyt Partnerstwa Wschodniego z udziałem liderów państw Unii Europejskiej. Na szczycie nie padła, oczekiwana przez Ukrainę i Gruzję, data zniesienia wiz do krajów Wspólnoty. Unia nie jest gotowa otworzyć się na ruch bezwizowy w przypadku Ukrainy, która nie kontroluje około tysiąca kilometrów swojej granicy z Rosją. Podobne problemy ma Gruzja. Szczyt pokazuje, że Unia Europejska coraz bardziej liczy się z Rosją. Szczyt skłania również do pytania o dalszy sens i formę utrzymywania Partnerstwa Wschodniego. Idea bloku sześciu państw, które miałyby zbliżać się do UE, jest już przebrzmiała. Tę ideę storpedowała Rosja, a kraje unijne jej nie podtrzymały. Pojawia się świadomość, że w ramach Partnerstwa Wschodniego trzeba tworzyć indywidualne podejścia do poszczególnych krajów. Jedyne co UE ma obecnie do zaoferowania np. Ukrainie to pomoc finansowa i możliwości otwarcia się na handel, ale z uwzględnieniem rosyjskich interesów. Członkostwa na razie nie jest w stanie zaoferować ani Ukrainie, ani Gruzji, ani Mołdawii, mimo, że mają one podpisane umowy stowarzyszeniowe ze Wspólnotą.