Zachowało się jedynie pięć egzemplarzy tej broni. W ubiegłym roku karabin wystawiono na aukcji, dziś zabytek wraca do kraju.
"Karabin samopowtarzalny wz. 38M kal. 7,92 mm był nowoczesny i wojsko zdecydowało się na jego seryjną produkcję"- wyjaśnia Piotr Paszkowski, znawca broni i współzałożyciel Fundacji Rozwoju Strzelectwa w Polsce. "To jest jedyny polski karabin samopowtarzalny - wyprodukowano około 50 sztuk"- mówi Paszkowski. Zgodnie z tendencją europejską, armie przygotowywały się do wdrożenia takiego typu broni. Piotr Paszkowski dodaje, że trudno ocenić karabin, ponieważ nie zachowały się żadne relacje z jej użycia w warunkach bojowych, jest tylko dokumentacja z prób jakie odbyto na prototypach.
Prace nad karabinem rozpoczęły się w 1934 roku, konstrukcja inżyniera Maroszka była pierwszym polskim karabinem samopowtarzalnym - przypomina Piotr Paszkowski. Największą innowacyjnością było to, że karabin był samopowtarzalny, czyli po każdym strzale sam się przeładowywał, był przystosowany do naboju mausera kalibru 7.92 mm i miał dziesięcio nabojowy magazynek. "Działał na zasadzie odprowadzania gazów przez boczny otwór w lufie"- tłumaczy ekspert.
Zabytkowy egzemplarz o numerze seryjnym 1019 dzięki staraniom MSZ, ministerstwa kultury oraz ambasady RP w Waszyngtonie został sprowadzony do Polski. Od dziś karabin będzie można oglądać w Muzeum Powstania Warszawskiego.
IAR