Opozycja krytykowała przedstawioną przez ministra spraw wewnętrznych i administracji Mariusza Błaszczaka oraz ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę informację o zajściu na wrocławskim komisariacie w maju zeszłego roku.
Podczas debaty, opozycja zarzucała ministrom brak nadzoru nad policją i prokuraturą. Borys Budka z PO mówił, że za wydarzenia sprzed roku polityczną odpowiedzialność ponosi wiceminister spraw wewnętrznych Jarosław Zieliński, który nadzoruje policję. Powiedział też, że przez rok nie ukarano winnych śmierci Igora Stachowiaka. Jak mówił, zamiast postępowań dyscyplinarnych dla osób odpowiedzialnych za wydarzenia we Wrocławiu, był awans dla tych, którzy - jak to określił - mają krew na rękach.
Dymisji wiceszefa MSWiA domagał się Paweł Kukiz. Wytknął wiceministrowi zły dobór kadr nieuwzględniający kompetencji zatrudnianych w Policji osób. W ocenie Pawła Kukiza funkcjonariusz, który użył paralizatora wobec Igora Stachowiaka, w ogóle nie powinien trafić do policji. Odpowiedzialnością za to, co się dzieje w policji, obarczył PiS, który - jak mówił - "zostawiając stan stały, wymienia ich kolegów na swoich".
Lider Nowoczesnej Ryszard Petru ocenił, że "w państwie PiS jest strasznie niebezpiecznie". Dodał, że "każdego Polaka może spotkać to, co Igora Stachowiaka". Ministra Zbigniewa Ziobrę dopytywał, czy ma świadomość, że we Wrocławiu zginął człowiek. "Pan niestety jest odpowiedzialny za tę śmierć" - mówił Ryszard Petru. Zdaniem lidera Nowoczesnej minister powinien występować posypując głowę popiołem, tymczasem całe wystąpienie było utrzymanie w tonie "nic się nie stało" i płynie z niego wniosek, że 25-latek sam się zabił. Premier Beatę Szydło dopytywał, kiedy zostanie zdymisjonowany minister Mariusz Błaszczak.
W ocenie Zbigniewa Sosnowskiego z PSL szef MSWiA wiedział o tym, co wydarzyło się na komisariacie Policji we Wrocławiu od dawna. Jak mówił świadczy o tym sprawozdanie, które minister składał na posiedzeniu komisji spraw wewnętrznych i administracji w czerwcu 2016 roku. Poseł ocenił, że kierownictwo MSWiA "nie jest zdolne ani do kierowania resortem, ani do reagowania na nadzwyczajne zdarzenia".
Wiceminister Jarosław Zieliński odpierając zarzuty opozycji, mówił że domaganie się jego dymisji ma związek z przeforsowaną przez niego ustawą dezubekizacyjną. Zapowiedział, że nie zrezygnuje z obranej drogi i będzie konsekwentny w nadzorze nad policją.
Polityczne wykorzystywanie śmierci Igora Stachowiaka zarzucał też Platformie Obywatelskiej Arkadiusz Czartoryski z PiS-u. Poseł mówił między innymi, że PO nie interesuje, że szef MSWiA nie odpowiadał za szkolenia, które policjanci przechodzili przez wszystkie lata. Dodał, że minister nie może pilnować każdego ze 130 tysięcy policjantów i pracowników cywilnych w policji.
Minister Mariusz Błaszczak ocenił, że Platforma prowadzi "wojnę totalną na grobie Igora Stachowiaka".
Przedstawiając w Sejmie informację minister spraw wewnętrznych i administracji zapowiedział zmiany w sposobie pracy policji. Zaznaczył, że państwo przykłada dużą wagę do wyjaśnienia sprawy: rozpoczęto wewnętrzne postępowanie wyjaśniające oraz wszczęto postępowanie dyscyplinarne, podejmowane są również decyzje personalne.
Podkreślił, że z jego inicjatywy wprowadzono program modernizacji służb mundurowych. W latach 2017-2020 do formacji podległych MSWiA trafi ponad 9 miliardów złotych. Minister Błaszczak mówił, że z tych pieniędzy policjanci zostaną wyposażeni w kamery umieszczane na mundurach, którymi będą mogli filmować interwencje. Szef resortu spraw wewnętrznych dodał, że w komisariatach zostanie zainstalowany profesjonalny monitoring.
Minister Błaszczak zaznaczył, że każdy policjant, który będzie łamał przepisy będzie musiał liczyć z surowymi konsekwencjami. Jak mówił, w policji nie ma i nie będzie przyzwolenia na łamanie prawa przez funkcjonariuszy oraz braku nadzoru ze strony przełożonych. Zapewnił, że odpowiedzialni za nieprawidłowości w związku ze sprawą Igora Stachowiaka poniosą surowe konsekwencje. Przypominał politykom PO, że za rządów tej partii również dochodziło do nadużyć w policji. Zapowiedział wyjaśnienie tych spraw.
W swoim wystąpieniu minister Zbigniew Ziobro przypomniał, że prokuratura wszczęła postępowanie w tej sprawie jeszcze w dniu śmierci Igora Stachowiaka. Poinformował, że do tej pory przesłuchała 58 świadków, niektórych wielokrotnie. Uzyskała aż 11 opinii biegłych.
Zbigniew Ziobro poinformował też, że biegli wykryli w organizmie zmarłego narkotyki, między innymi amfetaminę. Ich obecność prawdopodobnie przyczyniła się do śmierci mężczyzny.
Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro zapowiedział, że zwróci się do prowadzącej tę sprawę prokurator o ujawnienie całości materiałów w sprawie śmierci we wrocławskim komisariacie policji. Podkreślił, że prokuratura robi wszystko, by wyjaśnić okoliczności śmierci 25-latka.
Igor Stachowiak został zatrzymany przez policję 15 maja ubiegłego roku na rynku we Wrocławiu. W komisariacie został kilkakrotnie rażony paralizatorem, wkrótce zmarł. Kilka dni temu dziennikarze programu "Superwizjer" TVN24 ujawnili między innymi nagrania z kamer wbudowanych w paralizatory. Igor Stachowiak skuty kajdankami, niestawiający oporu, jest rażony prądem. Wszystko dzieje się w łazience na komisariacie. Według funkcjonariuszy policji, mężczyzna był agresywny i musieli oni użyć paralizatora.
Po ujawnieniu nagrań do Wrocławia został skierowany specjalny zespół kontrolny Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji. Śledztwo prowadzi prokuratura w Poznaniu. Stanowiska stracili komendant wojewódzki policji we Wrocławiu, jego zastępca nadzorujący pion prewencji oraz szef komendy miejskiej we Wrocławiu. Zwolniono też policjanta, który użył paralizatora wobec Igora Stachowiaka.
IAR
Zachęcamy do śledzenia nas na Twitterze. Więcej i najwięcej wiadomości IAR po wykupieniu dostępu do serwisu.