Reportaż

Jak żyć po stracie dziecka?

Ostatnia aktualizacja: 12.06.2014 12:49
„Za każdym razem, jak przychodziłam do inkubatora to się bałam, że on będzie pusty. Pamiętam ten skurcz żołądka…najpierw się tak sterylnie myje ręce, przechodzi się przez taką śluzę z kotarami z folii…Za każdym razem, kiedy tam wchodziłam wypatrywałam, czy tam leży dziecko, czy nie”
Audio

Agnieszka Kaluga- bohaterka reportażu pt. "Wymyśliłam sobie" Katarzyny Błaszczyk pracowała w wymarzonym zawodzie, wyszła za mąż za ukochanego mężczyznę i szybko zaszła w ciążę. Wszystko miało być normalnie. Stało się inaczej.

"Jak myśmy przyszli do góry, to się okazało, że Martynka już nie żyje. Pożegnanie było straszne, czułam się jak na scenie, bo OIOM jest cały przeszklony, więc wyproszono wszystkich rodziców, którzy byli przy swoich wcześniakach. No bo zmarło dziecko. My się żegnamy z naszym dzieckiem, ale święcą jarzeniówki, a wszyscy Ci rodzice są za szybami i patrzą na nas jak my stoimy z martwym dzieckiem..."

Dla Agnieszki Kalugi najboleśniejsze jest do dzisiaj to, że wówczas wręczono jej akt zgonu i na tym zakończyła się rola szpitala. Nie było żadnej podpowiedzi dokąd pójść, propozycji spotkania z psychologiem. Z żałobą radziła sobie sama, tak jak umiała. Założyła także Stowarzyszenie Dlaczego dla rodziców po stracie.  Opowieść o tym, w jaki sposób można dalej żyć po stracie dziecka, oraz o tym, że macierzyństwo nawet te najbardziej wyczekane może się okazać bardzo trudne. Dla bohaterki reportażu sposobem na poradzenie sobie z trudnymi sytuacjami ze swojego życia okazał się wolontariat w hospicjum, który zaczęła opisywać na swoim blogu "Zorkowania" http://zorkownia.blogspot.com/.   Niedawno blog został wydany w formie książki pt. "Zorkownia",

Czytaj także

"Alona – życie pomiędzy"

Ostatnia aktualizacja: 06.05.2011 15:51
Niedziela, 8 maja, godzina 18.10, Program 1. Historia młodej Ukrainki wychowanej w polskim domu dziecka, która chce pozostać w naszym kraju.
rozwiń zwiń