Polskie Radio
Section05

wyłączenie banerów

„Osobliwość muzyczna”

27 listopada 1849 r. w „Kurierze Warszawskim” pojawił się anons: „Nakładem J. Klukowskiego, wyszedł Marsz żałobny na cześć Fr. Chopina, przez Emila Jenike, na fortepian skomponowany; dzieło 4-te, i znajduje się do nabycia we wszystkich Składach Nut muzycznych, egzemplarz po zł. 1 gr. 15”. Wzruszającym dowodem pamięci o zmarłym kompozytorze był utwór skomponowany przez byłego ucznia Mikołaja Chopina. O Emilu Jenike pisał wcześniej do Fryderyka profesor Elsner, polecając go swemu wychowankowi: „[…] a zatem proszę, ażebyś jego żądaniom zadośćuczynić raczył”. Miał on zostać bankierem, wybrał jednak zawód pianisty i kompozytora. Studiował w Berlinie u słynnego wówczas Rungenhagena. Jenike, będący według Elsnera „osobliwością muzyczną”, ofiarując Chopinowi jedną ze swych pierwszych kompozycji, napisał: „Racz Mistrzu czcigodny, przyjąć poświęcenie tej pierwszej nieledwie pracy mojej i chciej na nią spojrzeć okiem pobłażającym”. (md)
Zobacz więcej na temat: 

Śmierć Zawiszy

26 listopada 1833 r. „na zwyczajnym placu exekucji pomiędzy rogatkami Jerozolimskimi i Wolskimi”, wobec tłumu mieszkańców stolicy, wyrokiem Audytorium polowego czynnej Armii powieszono 25-letniego Artura Zawiszę. Był on niegdyś pensjonariuszem Mikołaja Chopina, przyjacielem z lat akademickich Alfonsa Brandta, zaprzyjaźnionego z kolei z Fryderykiem Chopinem. Brał czynny udział w Powstaniu Listopadowym, wykazując się odwagą i męstwem. Po udanej potyczce z kozakami zamierzał przedostać się do Warszawy, by tam wywołać powstanie. W lesie pod Krośniewicami został jednak otoczony przez jazdę rosyjską i po wyczerpującej walce dostał się do niewoli. Po śledztwie w Cytadeli warszawskiej został skazany na śmierć. Spod szubienicy, na której tragicznie zakończył swe życie, kilku jego przyjaciół, słuchaczy Królewskiego Warszawskiego Uniwersytetu, pobrało na pamiątkę garść ziemi. Za ten „nikczemny czyn”, z rozkazu cara Mikołaja nienawidzącego Polaków, ukarano ich chłostą na dziedzińcu Pałacu Kazimierzowskiego”. (md)
Zobacz więcej na temat: