X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Czwórka

Przemilczany PRL: plaże nudystów i porody rodzinne

20.12.2011
- W myśleniu o PRL-u mamy dwie skrajności: albo strajki i stocznia, albo komedie Barei. Nie ma miejsca na zwykłe szare życie - mówi fotograf dokumentujący PRL.
Posłuchaj
23'10 Tego nie ma w internecie. "Portret PRL Twarze i maski"

Właśnie ukazał się album "Portret PRL. Twarze i maski". To życie w PRL-u uwiecznione w obrazkach, w obiektywie wybitnego fotoreportera Zenona Żyburtowicza, okraszone ciętymi komentarzami równie wybitnego publicysty Krzysztofa Mroziewicza. 

Każdy z kilkudziesięciu fotoreportaży dotyczy innego miejsca lub wydarzenia (m.in. oglądamy fotografie z plaży nudystów, z porodówki, z maratonu tanecznego, z dożynek czy z targowiska), a wiele z obrazów można zakwalifikować do rankingu najlepszych fotografii z PRL-u.

- W myśleniu o PRL-u mamy dwie skrajności: albo strajki i stocznia, albo komedie Barei. Nie ma miejsca na zwykłe szare życie, którego nikomu się nie chciało fotografować. Robiłem zdjęcia z wewnętrznego przymusu, często nie mając na to chęci, bo to była brzydka rzeczywistość, ale czułem, że udokumentowanie jej może być ważne - podkreślał Zenon Żyburtowicz.

Zdjęcia są podzielone na trzy kategorie, zgodnie z sugestią Krzysztofa Mroziewicza. To  dokumentu pokazujący jak było, jak się żyło, jaka była codzienność. Wiele osób patrzyć będzie na zdjęcia z sentymentem, ale nie za PRL-em, tylko za swoją młodością. Ludzie przecież cieszyli się swoją młodością, miłością, zakładali rodziny. Jedno ze zdjęć z albumie dokumentuje jeden z pierwszych w naszym kraju porodów rodzinnych, jaki odbył się w 1986 roku w Szpitalu Bielańskim. Starałem się fotografować rzeczy, które działy się po raz pierwszy. - Na zrobienie tego zdjęcia czekałem pół roku, bo żebym mógł uwiecznić poród musiał on się odbyć w godzinach pracy mojej redakcji, bo w domu nie miałem telefonu - opowiada Zenon Żyburtowicz.

Gość Czwórki to wybitny fotoreporter i artysta fotografik. Podróżnik. Członek Académie Internationale de Lutece w Paryżu, Stowarzyszenia Polskich Artystów Karykatury i Związku Polskich Artystów Fotografików. Fotografował dla "Schweizer Illustrierte" i wiedeńskiego "Die Ganze Woche".

gs

Zobacz więcej na temat: Paryż Polska poród
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

„Po tym jednym przykładzie sądzić ich będziecie..." – Tomasz Jeleński

Dokładnie 25 lat temu, 31 sierpnia 1982 roku w Lubinie podczas tłumienia pokojowej manifestacji milicja i ZOMO użyły broni.

Zginęły wówczas 3 osoby, a kilkadziesiąt odniosło obrażenia. Komunistyczne siły porządkowe urządziły sobie polowanie na ludzi.

Jednym ze świadków tamtych tragicznych wydarzeń był Krzysztof Raczkowiak, który zrobił wówczas wstrząsające zdjęcie śmiertelnie postrzelonego w głowę młodego mężczyzny. Tę fotografię opublikowały największe gazety Europy Zachodniej.

Czytaj także

Rzymskie wakacje fotografa z PRL-u (zobacz zdjęcia!)

Wojciech Plewiński razem z grupą kilkudziesięciu polskich fotografów wsiadł do autokaru, by po raz pierwszy przekroczyć granicę i obfotografowywać senne i codzienne włoskie życie w latach 50.
Posłuchaj
05'01 Rzymskie wakacje z fotoaparatem

Jest rok 1957 i w Polsce przychodzi odwilż... Podróże zagraniczne wreszcie są realne i możliwe. Wojciech Plewiński pakuje aparat i z grupą artystów fotografików wyrusza do Włoch. Przywozi niesamowity zbiór zdjęć: miasta, ludzie, ulice, piękne sklepowe witryny, skutery, na kliszy zapisuje całą atmosferę i piękno Włoch z tamtych czasów. Aparat rejestruje mijane włoskie miasta i miasteczka, w których praktycznie nie było jeszcze wtedy turystów...

Mniej więcej pół wieku później, czyli teraz, zdjęcia Plewińskiego znalazły się na wystawie "Italia 1957", która została zorganizowana przez Włoski Instytut Kultury w Krakowie. Wystawa, która odbywa się w mieście z okazji Miesiąca Fotografii, jest czynna do 22 maja.


/


Zobacz więcej zdjęć w galerii po prawej stronie artykułu.

Wojciech Plewiński obfotografował Udine, Wenecję, Bolonię, Florencję, Rzym, Neapol, Capri, Asyż, Perugię, Montecassino i San Marino. Dla niego, jak i dla wielu współtowarzyszy był to pierwszy w życiu wyjazd do Europy Zachodniej, którą wcześniej oglądali tylko w filmach i w przekazywanych sobie wzajemnie kolorowych czasopismach.

- Myślałem o tych, co zostali po drugiej stronie - opowiadał fotograf w Radiowym Domu Kultury w Trójce - Chciałem im przywieść coś, co by im pokazało to włoskie życie.

Na potrzebę wystawy "Italia 1957" fotograf, urodzony w 1928 roku, zeskanował włoskie zdjęcia i jeszcze raz przyjrzał im się bardzo uważnie.

- Raz zrobiłem zdjęcie wycieczki, wydawało mi się że to pielgrzymi, ale jak teraz je powiększałem okazało się, że to chyba filharmonicy szli do hotelu sznurem, każdy trzyma pudło z instrumentem.


/


To właśnie prywatne, najbliższe codzienności życie Rzymian najbardziej interesowało wtedy Wojciecha Plewińskiego.

- Jest jedno zdjęcie, które bardzo lubię - wspomina - Fontanna di Trevi, gdzie kręcone były filmy i przebywa dziś mnóstwo turystów, wtedy była pusta. W tej chwili jest to nie do wyobrażenia, tam jest taki tłum. A na zdjęciu tylko pięciu uchlapanych wapnem robotników, którzy wyskoczyli na chwilę, na kieliszek wina, odpocząć i popatrzeć. To są sytuacje, których nie da się już powtórzyć.

Posłuchaj niezwykłych wspomnień z wyprawy fotografa, kliknij dźwięk "Rzymskie wakacje z fotoaparatem". Dźwięk nagrała Agnieszka Obszańska.
usc/mn