Nauka

W 2012 roku zobaczymy dwa słońca

To całkiem możliwe. Astrofizycy przewidują, że czerwony supergigant Betelgeza, który w tej chwili jest dziewiątą co do jasności gwiazdą naszego nieba, wkrótce wybuchnie. Będzie wówczas jasno całą dobę!
24.01.2011 13:00
To całkiem możliwe. Astrofizycy przewidują, że czerwony supergigant Betelgeza, który w tej chwili jest dziewiątą co do jasności gwiazdą naszego nieba, wkrótce wybuchnie. Będzie wówczas jasno całą dobę!

Betelgeza to gwiazda w konstelacji Oriona, znakomicie widoczna na polskim niebie zwłaszcza teraz, zimą. Jej nazwa pochodzi z arabskiego i oznacza  „Rękę olbrzymki”. Betelgeza jest jedną z najjaśniejszych gwiazd na niebie, jak również jedną z najbardziej interesujących astronomów. Jest ona ogromnym czerwonym nadolbrzymem, jej masę ocenia się na 14-15 mas Słońca. Jej średnica jest tak ogromna (maks. ok. 345 razy większa od Słońca), że za pomocą ziemskich teleskopów jesteśmy w stanie widzieć jej powierzchnię jako dysk, a nie punkt (jeden z około 10 takich przypadków wśród wszystkich gwiazd, oczywiście z pominięciem Słońca).

Betelgeza obecnie gwałtownie traci masę. To znak, że jej życie dobiega końca. Brad Carter, wykładowca University of Southern Queensland, wyjaśnia: - Oznacza to, że w gwieździe kończy się paliwo, które sprawiało, że świeciła i zachowywała swój kształt. Kiedy paliwo się kończy, gwiazda dosłownie zapada sie w sobie, i to bardzo szybko.

Potem nastąpi eksplozja, która sprawi, że gwiazda stanie się miliony razy jaśniejsza od naszego Słońca. Na Ziemi poskutkuje to dniem trwającym przez 24 godziny na dobę i dwoma słońcami na niebie. Nawet przez kilka tygodni.

- Będziemy mieli niewiarygodny okres ciągłej jasności. Potrwa nawet kilka tygodni, a potem przez parę miesięcy supernowa będzie gasła. W końcu w ogóle trudno ją będzie zauważyć – mówi Carter. Czym stanie sie Betelgeza? Istnieje duże prawdopodbieństwo, że gwiazdą nautronową. Albo czarną dziurą o masie około 20 Słońc.

/

 

Czy Ziemia jest bezpieczna? Astrofizycy zapewniają, że nic złego się nie wydarzy. Naszą planetę podczas eksplozji zaleje strumień neutrino, ale to nic groźnego. Wręcz przeciwnie – naukowcy twierdzą, że właśnie ten „gwiezdny pył” odpowiada za rozwój „spraw” w kosmosie. Na Ziemi – i to dosłownie – cząstki mogą wpłynąć na tworzenie się nowych złóż. Carter: - Na przykład złota, srebra, czy cięższych, nawet takich jak uran.

Co do daty wydarzenia – 2012 rok to tylko spekulacja. Wybuch może nastapić jutro, a może dopiero za 100 000 lat. Trzymamy kciuki, aby było to w miarę szybko. Każdy przecież chciałby zobaczyć coś tak nieprawdopodobnego!

(ew/Huffington Post/news.com.au)

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Astronomiczna pamięć Aborygenów

Rdzenni mieszkańcy Australii pamietają supernową sprzed 150 lat.

 

Dotąd, aby dowiedzieć się o dawnych supernowych, musieliśmy szukać w chińskich kronikach. Okazuje się, że dobrymi astronomami byli także Aborygeni (przeczytaj więcej>>>).

Astronomowie Duane Hamacher i David Frew sądzą, że Aborygeni od wieków byli aktywnymi obserwatorami gwiazd. Pamięć o najważniejszych wydarzeniach na niebie przekazywali sobie drogą ustną w formie opowiadań.  

Artykuł na ten temat ukazał się w listopadowym numerze Journal of Astronomical History & Heritage. Hamacher i Frew dowodza tam, że lud Boorong znad jeziora Tyrell zaobserwował supernową w XIX wieku i do dzisiaj o tym opowiada.

Chodzi o Eta Carinae, enigmatyczną i supermasywaną podwójną gwiazdę, która okresowo rozbłyskuje jaśniej. – W 1840 roku Eta Carinae jaśniała wyjątkowo, co nazwano Wielką Erupcją. Wydaliła wtedy z siebie tyle energii, ile supernowa – wyjaśnia Frew. Skutek był taki, że stała się na niebie najjaśniejszym obiektem po Syriuszu, no a Syriusz świeci przecież bardzo jasno. Co więcej, światło Eta Carinae zniknęło dopiero po 20 latach.

Lud Boorong zaobserwował te zmiany i wprowadził je do swoich mitów, które następnie w 1857 roku zapisał William Stanbridge. – Stanbridge był prawdodpodbnie zupełnie nieświadomy faktu wybuchu Eta Carinae i wagi, jaką przywiązali do tego Boorong – mówi Hamacher. Aż 150 lat zajęło odkrycie astronomicznych zainteresowań Aborygenów.

To nie pierwsze badania, które sugerują, ze Aborygeni nieźle znali sie na gwiazdach. Lud Boorong wiedział o nich najwięcej. Fakt wprowadzenia wybuchu gwiazdy do mitów jednoznacznie wskazuje zaś, że ustna tradycja tzw. ludów prymitywnych wcale nie jest statyczna, ale może zmieniać sie pod wpływem bieżących wydarzeń.

(ew/PhysOrg.com)

Zobacz więcej na temat: astronomia Australia fakt

Czytaj także

Obserwujemy narodziny czarnej dziury

23.11.2010 11:15
Materia po wybuchu supernowej świeci jasno w promieniach X. Czy widzimy młodą czarną dziurę o masie 5-10 mas Słońca?
Obserwujemy narodziny czarnej dziury
Foto: źr. NASA

W galaktyce oddalonej od nas o około 50 milionów lat świetlnych, w roku 1979, pojawiła się supernowa. Powstała po eksplozji gwiazdy o masie blisko 20 mas Słońca. Błysk ten obserwowali miłośnicy astronomii i zawodowi astronomowie na całym świecie, a sam obiekt oznaczono SN 1979C. Naukowców intryguje ciągły blask, jakim świeci ten obiekt w promieniach X.

Ostatnie badania nad SN 1979C prowadzi grupa astronomów kierowana przez Daniela Patnaude z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics w Cambridge. Naukowcy analizują jak zmieniał się blask pozostałości po supernowej, wykorzystując dane archiwalne z lat 1995-2007.

Jasną supernową przez te lata podglądało kilka ważnych instrumentów astronomicznych: Teleskop Kosmiczny Chandra NASA, Satelita Swift NASA, Obserwatrium XMM-Newton ESA i obserwatorium German ROSAT. Okazało się, że obiekt emituje spore ilości promieni X, świecąc w nich jasno i ze stałym blaskiem przez cały analizowany okres. Może to świadczyć o tym, że widzimy czarną dziurę lub gwiazgę neutronową.

- Wykrywanie narodzin tego typu czarnych dziur jest trudne, bo wymaga dekad obserwacji emitowanego przez nie promieniowania rentgenowskiego - zaznacza Abraham Loeb, badacz z Harvard-Smithsonian Center. Trudności w badaniach przysparza także fakt, że nie zawsze supernowa od razu ewoluuje w czarną dziurę.

Czasami rozpad supernowej zostaje wstrzymany i zamiast czarnej dziury powstaje bardzo gęsta gwiazda, nazywana gwiazdą neutronową. Młoda gwiazda neutronowa bardzo szybko rotuje. Emituje tym samym bardzo silny wiatr składający się z wysokoenergetycznych cząsteczek, które odpowiedzialne są za emisję w promieniach rentgena.

Niezależnie od tego, czy zjawisko jest już czarną dziurą, czy jeszcze gwiazdą neutronową, mamy do czynienia z najmłodszymi obiektami tego typu - mającymi tylko 31 lat. Trzeba jednak pamiętać, że do eksplozji doszło w rzeczywistości 50 milionów lat temu, a ze względu na ogromną odległość dzielącą nas od SN 1979C, jej blask dotarł do nas właśnie 31 lat temu.

(ki/pg/news.aol.ca)

Czytaj także

10-latka odkryła supernową

Dziewczynka z Kanady jest najmłodszą osobą, która dokonała takiego odkrycia.
Posłuchaj
00'54 10-latka odkryła supernową - relacja Rafała Motriuka
więcej

Dziewczynka w sylwestra zaczęła obserwować jedną z galaktyk. W dwa dni później odkryła w niej tzw. supernową, czyli gwiazdę, która skończyła życie i zginęła w gigantycznym wybuchu.

- Kolega mojego taty zrobił zdjęcia nieba i w domu na komputerze porównywaliśmy je. Jeśli na starszym obrazu jakiejś gwiazdy nie ma, a na nowszym jest to trzeba sprawdzić czy jest to supernowa, czy może jakaś asteroida - tłumaczy Kathryn Aurora Gray.

Niezależni astronomowie potwierdzili - dziewczynka zaobserwowała supernową. Nadano jej nazwę 2010 It. Gwiazda eksplodowała w galaktyce, która jest oddalona od nas o 240 mln lat świetlnych.

Ojciec Kathryn interesuje się astronomią od dawna. Dziewczyna ma na drugie imię Aurora, co oznacza zorzę polarną.    

kk

Czytaj także

Twój horoskop 2011 jest nieważny

Jeśli śledzisz horoskopy, w tym roku najprawdopodobniej czytasz o losach kogoś innego. I to z powodów czysto naukowych.

Dzięki zmianom położenia osi ziemskiej znaki zodiaku to bzdura. Nawet większa niż przypuszczają ich przeciwnicy.

Skąd wiemy, że ktoś jest spod znaku Panny, a ktoś inny – Bliźniąt czy Wodnika? Znaki zodiaku ustalane są według pozycji Słońca w dniu urodzin danej osoby. Słońce porusza się w ciągu roku wzdłuż linii ekliptyki, a na linii tej starożytni dostrzegli szereg konstelacji astronomicznych, które odpowiadają kolejnym znakom zodiaku. A zatem 22 września Słońce powinno opuszczać konstelację Panny i wchodzić do Wagi. Problem polega na tym, że obowiązujące dzisiaj daty, które wyznaczają, czy ktoś jest Panną, czy już może Wagą, zostały ustalone 2000 lat temu. I dzisiaj nie mają już żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości!

- Astrologia twierdzi, że Słońce jest w jednej pozycji, a astronomia, że zupełnie w innej – mówi Joe Rao z portalu Space.com i nowojorskiego planetarium. Różnica wynosi około miesiąca.

Wszystko przez zjawisko precesji osi ziemskiej. Ponieważ Słońce i Księżyc działają siłą przyciągania na glob ziemski, powodują, że oś ziemska wytrącona z położenia równowagi wykonuje długookresowy ruch po pobocznicy stożka, kreśląc go na tle gwiaździstego nieba. To skutkuje m.in. tym, że Gwiazda Polarna nie zawsze wskazuje północ, a czasami jej miejsce zajmują inne gwiazdy. W momencie, kiedy powstawały piramidy w Gizie północ wyznaczał gwiazda Thuban w konstelacji Smoka. Za 12 000 lat będzie najłatwiej: nad biegunem północnym w zenicie będzie świeciła Wega, bardzo jasna gwiazda z konstelacji Lutni. Naprawdę trudno będzie zabłądzić.

To nic nowego. Jako pierwszy zjawisko precesji osi ziemskiej spostrzegł Arystarch z Samos, około 280 roku p.n.e. Okres całej zmiany położenia osi trwa 26 000 lat.

Statystyki pokazują, że mimo naukowych dowodów na brak jakiejkolwiek korelacji pomiędzy dniem urodzin a cechami osobowości, wiele osób ciągle wierzy w znaki zodiaku. Robi to na przykład 25 proc. Amerykanów.

Dla tych, którzy ciągle wierzą, podajemy astronomicznie skalibrowane daty, w jakich obowiązują poszczególne znaki zodiaku AD 2011: Koziorożec 20 stycznia – 16 lutego, Wodnik 16 lutego – 11 marca, Ryby 11 marca - 18 kwietnia, Baran 18 kwietnia – 13 maja,  Byk 13 maja – 21 czerwca, Bliźnięta 21 czerwca – 20 lipca, Rak 20 lipca – 10 sierpnia, Lew 10 sierpnia – 16 września, Panna 16 września – 30 października, Waga 30 października – 23 listopada, Skorpion 23 – 29 listopada, Wężownik (!) 29 listopada – 17 grudnia, Strzelec 17 grudnia – 20 stycznia.

Lista zawiera 13 znaków zodiaku, bo tyle właśnie znajduje się na ekliptyce. Wężownik został wyeliminowany przez Babilończyków, którzy woleli elegancką liczbę 12 znaków zodiaku, zamiast 13. – To czyste szaleństwo. Wygląda na to, że stosowali jakieś własne zasady – komentuje Rao.

Przypominamy: astronomii nie wolno mylić z astrologią. Pierwsza to nauka z prawdziwego zdarzenia, druga – cóż... wierzy w 12 znaków zodiaku.

(ew/livescience.com)

 

Czytaj także

Planeta gorętsza od gwiazd

20.01.2011 12:00
Naukowcy z projektu SuperWASP ogłosili w internecie odkrycie planety pozasłonecznej o temperaturze około 3200 stopni Celsjusza.
Artystyczna wizja egzoplanety
Artystyczna wizja egzoplanetyFoto: NASA.

Jak można sie domyslac, jest to planeta typu „gorący Jowisz”. Zaskoczeniem jest jednak to, jak bardzo gorący! To nowy rekord wśród znanych egzoplanet.

Planeta nosi oznaczenie WASP-33 b i została odkryta w 2010 roku. Ma masę około 4,5 masy Jowisza lub nieco mniejszą. Krąży bardzo blisko swojej gwiazdy, w odległości niecałych 4 milionów kilometrów (mniej niż trzy setne dystansu Ziemia-Słońce).

Zespół naukowców kierowany przez Alexis Smith z Uniwersytetu Keele w Staffordshire (Wielka Brytania) dokonał obserwacji zakrycia planety przez jej gwiazdę. Pomiary wykazały, że WASP-33 b ma jasność na poziomie 9 proc. jasności swojej gwiazdy na fali o długości 0,91 mikrometrów. Pozwoliło to na oszacowanie temperatury jasnościowej planety na 3466 kelwinów, czyli prawie 3193 stopnie Celsjusza.

Co to oznacza? Że temperatura planety jest większa niż temperatura powierzchniowa niektórych czerwonych karłów - małych, słabych i chłodnych gwiazd.

Nie tylko planeta WASP-33 b jest rekordzistką. Jej gwiazda, WASP-33, także należy do najgorętszych gwiazd posiadających planety. Temperatura efektywna powierzchni gwiazdy wynosi nieco ponad 7100 stopni Celsjusza. Dla porównania temperatura powierzchni Słońca to „zaledwie” około 5500 stopni Celsjusza.

 (ew/pap)