Historia

Felietony Wiecha w naszych archiwach - posłuchaj!

Ostatnia aktualizacja: 26.07.2017 06:02
Pierwszą nowelę, o umierającym z głodu dramaturgu, opublikował, gdy miał 12 lat. Prozaik, satyryk, dziennikarz, nazywany "Homerem warszawskiej ulicy" - Stefan Wiechecki zmarł 26 lipca 1979 roku.
Audio
  • Dlaczego zająłem się pisaniem - felieton Wiecha w Polskim Radiu.
  • Jak zostałem Wiechem - felieton w Polskim Radiu.
  • Pomagać ludziom - to moja dewiza. Felieton Wiecha w Polskim Radiu.
Teleturniej Wielka Gra. Stefan Wiechecki ps. Wiech.
Teleturniej "Wielka Gra". Stefan Wiechecki ps. Wiech. Foto: Zbigniew Januszewski/PAP

- Przed wojną pisywałem o sprawach zupełnie innych, byłem recenzentem książek, przedstawień teatralnych. Żyłem w zupełnie innym świecie aniżeli ten, który mnie teraz ponosi, pasjonuje, który wdziera się do życia osobistego i to życie de facto zupełnie mi likwiduje - mówił na antenie Polskiego Radia. - Tematyka moich artykułów zmusza mnie do swego rodzaju troski o ludzi zupełnie mi obcych, nakazuje mi stawać w obronie słusznych, cudzych spraw. Z przyjemnością wdzieram się pomiędzy tego osaczonego człowieka, który przyszedł do mnie z prośbą o pomoc, i jakąś mafię, która go ciśnie za gardło. Ja żyję życiem cudzym - dodał.

Przyjmował w redakcji "Ekspressu Wieczornego" w poniedziałki i czwartki, odwiedzały go setki osób.

Jego zdaniem gwara miała zupełnie inną moc. Jednym słowem pozwalała wyrazić to, do czego w języku literackim potrzeba nieraz kilku zdań. Jako dziecko często bywał na największym targowisku przedwojennej Warszawy, słynnym Kiercelaku. To tu nauczył się gwary, którą potem z takim powodzeniem wykorzystywał w swej twórczości.

Opowiada o tym, jak został popularnym "Wiechem", skąd czerpał tematy do swych felietonów.

- Jako sprawozdawca sądowy relacjonowałem sprawy rozstrzygane przez sądy grodzkie. To oskarżeni stawali się prototypami bohaterów moich książek, oni stanowili pierwowzór dla Teofila Piecyka, Walerego Wątróbki, czy Pani Gieni.

W twórczości Wiecha uderza nie tylko ogrom dorobku, niewyczerpana wena humorystyczna, ale też różnorodność form. Jest autorem m.in. zbiorów felietonów i opowiadań: "Spacerkiem przez Poniatoszczaka" (1946), "G jak Gienia" (1948), "Helena w stroju niedbałem, czyli królewskie opowieści pana Piecyka" (1948), "Z bukietem w ręku" (1949), "Na perłowo" (1951), "Wariackie papiery (1957), "Dryndą przez Kierbedzia" (1960), "Warszawa da się lubić" (1962), "Ksiuty z Melpomeną" (1963), "Przez lufcik" (1972), "A to ci polka!" (1974). Napisał też powieść "Café Pod Minogą".

Posłuchaj felietonów Stanisława Wiecheckiego ze zbiorów archiwalnych Polskiego Radia.

bs

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Tak opowiadał tylko Wańkowicz

Ostatnia aktualizacja: 10.09.2013 07:00
”Ja, biedny robaczek już prawie zamorski, co wielu potrzebnych słów nawet nie znam - czy mnie się śniło wiedzieć, co znaczy: postulować, adekwatny, chałtura, baza, co dyktuje świadomość…” - mówił w jednej z gawęd, wspominając swój powrót do kraju po 20 latach.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Radio Lwów: stukano w ściankę i spiker zaczynał

Ostatnia aktualizacja: 15.01.2015 06:00
- Warszawa wreszcie zrozumiała, że lwowianie umieli odkryć duszę mikrofonu, tzn. zrozumieli co to naprawdę jest radio - wspominał dr Czesław Halski, pracownik lwowskiej rozgłośni.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Polskie Radio było pierwsze!

Ostatnia aktualizacja: 01.02.2017 07:00
Zrodziło się z marzeń włoskiego konstruktora Guglielmo Marconiego. Nazwane początkowo telegrafem bez drutu, w Polsce zaczęło nadawać 1 lutego 1925.
rozwiń zwiń