Słuchaj
więcej
Historia

Stalinowskie obozy pracy w Polsce

06.04.2016 06:02
Wśród skazanych w obozach znajdowali się przede wszystkim polscy działacze niepodległościowi, żołnierze Armii Krajowej, Ślązacy, którzy w czasie II wojny światowej podpisali tzw. volkslistę, Ukraińcy i Łemkowie.
Audio
  • 15'42
    Obozy pracy w PRL - audycja z cyklu "Z archiwum IPN" (4.01.2007)
Obóz pracy w Świętochłowicach, źródło: IPN
Obóz pracy w Świętochłowicach, źródło: IPN

Po wkroczeniu Armii Czerwonej do Polski 17 stycznia 1945 można było trafić do obozu tylko dlatego, że ktoś z rodziny został uznany za Niemca albo działał w ruchu oporu. Aż do 1989 roku publicznie nie mówiono i nie pisano o tych wydarzeniach, a w zbiorowej pamięci kreowano obraz tłumów ludzi, które wyszły na ulice z biało-czerwonymi sztandarami, witając wybawcę zza wschodniej granicy.

Zobacz serwis specjalny - Radia Wolności >>>

W styczniu 1945 roku NKWD wydało rozkaz, w myśl którego Armia Czerwona i NKWD miały prawo oczyszczać teren zaplecza frontu ze wszystkich nieprzychylnych sobie sił, chodziło tutaj głównie o polskie podziemie zbrojne. W tym celu zaczęto tworzyć miejsca odosobnienia, obozy NKWD na ziemiach polskich.

6 kwietnia 1945 Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego utworzyło Centralne Obozy Pracy. Powołano obozy w Warszawie, Poniatowie, Krzesimowie, Potulicach oraz Jaworznie.

- Gdybyśmy próbowali podsumować liczbę tych obozów, to z moich obliczeń wynika, że było ich nie mniej niż 50, przy czym wydaje się, że ta liczba będzie nadal rosła. Nie wszystkie placówki zostały jeszcze zbadane i omówione z uwagi na brak dokumentów. Tylko niektóre z nich mają już swoją opisaną historię – mówił historyk, prof. Tadeusz Wolsza.

Rosjanie, którzy tworzyli i nadzorowali obozy pracy wspólnie z siłami polskimi, nie zadawali sobie trudu, żeby weryfikować kto powinien się w nich znaleźć, a kto nie, brano po prostu wszystkich, którzy byli. Decyzja o osadzeniu zależała od UB i NKWD i nie była poparta orzeczeniami sądów czy prokuratur, więźniowie trafiali tam bez wyroków, często na podstawie fałszywych donosów.

Obóz w Jaworznie

COP w Jaworznie nieoficjalnie działał już od lutego 1945 roku na terenie niemieckiego podobozu KL Auschwitz-Birkenau. Hitlerowcy wycofując się pozostawili niezniszczony obóz, ogrodzony podwójnym pasem drutów kolczastych, podłączonych do wysokiego napięcia.
Obóz w Jaworznie podlegał Wydziałowi Więziennictwa i Obozów Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Krakowie, dowodzonemu przez porucznika Jakuba Hammerschmidta (później Jakub Halicki). Komendantami obozu byli kolejno: por. Włodzimierz Staniszewski, kpt. Stanisław Kwiatkowski, od kwietnia 1948 Teofil Hazehnajer, a od lutego 1949 kpt. Salomon Morel.

Załoga obozu składała się z ponad 300 żołnierzy i 18 oficerów Korpusu Bezpieczeństwa Publicznego oraz kilkunastu pracowników cywilnych. Tak jak w niemieckich obozach koncentracyjnych, w Centralnych Obozach Pracy istniała funkcja kapo, nazywanych "gońcami" lub "blokowymi".

W lutym 1949 roku COP w Jaworznie został zlikwidowany. W jego miejsce utworzono Progresywne Więzienie dla Młodocianych w Jaworznie.

Osadzeni bez wyroku

Do stalinowskich obozów pracy trafiały osoby podejrzewane o wrogi stosunek do władzy, do których zaliczano przede wszystkim polskich działaczy niepodległościowych, żołnierzy Armii Krajowej, Ślązaków, obywateli II RP, którzy w czasie wojny podpisali tzw. volkslistę oraz Niemców, Ukraińców i Łemków. Decyzje o osadzeniu podejmowali funkcjonariusze UB i NKWD, niepotrzebne były wyroki, często wystarczał fałszywy donos.

Nazwa "obozy" bardzo źle się kojarzyła. W prasie zachodnioeuropejskiej ze zdziwieniem pisano, że w Polsce "w kraju gdzie hitlerowcy założyli obozy śmierci nadal funkcjonują obozy”.
Jak mówi historyk prof. Tadeusz Wolsza, od 1949 roku Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego, w porozumieniu z władzami publicznymi, zmieniło koncepcję wykorzystywania ludzi do pracy niewolniczej. Obozy pracy zaczęto zamieniać na ośrodki pracy więźniów. Do 1978 roku było ich ponad 70.

Pamięć o stalinowskich obozach pracy

- Przez wiele lat w ogóle nie było takiego tematu jak więzień obozu w powojennej Polsce, czyli po 1944 czy 1945 roku. Można nawet powiedzieć, że ludzie takiego wpisu do swojego biogramu unikali, bo to zamykało przed nimi drogę do normalnego życia – mówił prof. Wolsza.
Badania na temat stalinowskich obozów pracy w Polsce ruszyły stosunkowo niedawno. Dzięki wysiłkom historyków dociera do nas coraz więcej informacji na ten temat.

mk

Zobacz więcej na temat: HISTORIA NKWD stalinizm
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak
Henryk Sienkiewicz

Czytaj także

"Wielka czystka" – sposób Stalina na pozbycie się wrogów

27.02.2013 07:00
- Około miliona straconych w ciągu dwóch lat, parę milionów aresztowanych i zesłanych do łagrów, tyle było ofiar wielkiej czystki w Związku Sowieckim - mówił prof. Paweł Wieczorkiewicz.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Stalin - odpowiedzialny za śmierć milionów ludzi

05.03.2013 06:00
- Gruzin odchodzi, Gruzin przepada. Gruzin, który tyranizował i uciskał całą ludzkość, gnębił miliony ludzi, odchodzi z tego świata - tak 5 marca 1953 roku prof. Wiktor Sukiennicki na antenie Rozgłośni Polskiej RWE komentował śmierć Józefa Stalina.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Stalinogród - zastąpił Katowice na mapie Polski

07.03.2013 06:00
- W rozmowach między mieszkańcami Katowice zawsze pozostaną Katowicami, nic nie pomoże, że komunistyczne urzędy pocztowe nie doręczają listów adresowanych do Katowic. Nic nie pomoże, że wszystkich, którzy nie chcą się podporządkować ich zarządzeniom traktują jako zdrajców - mówił Ślązak Alojzy Adamczyk.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Proces szesnastu – historia przywódców Polskiego Podziemia

18.06.2015 06:01
- Spojrzałem przez okno samolotu i zobaczyłem, że lecimy w innym kierunku niż się spodziewaliśmy. Zapytałem dlaczego? W odpowiedzi usłyszałem, że lecimy do Moskwy, do Stalina – mówił Adam Bień, jeden z szesnastu aresztowanych przez NKWD przywódców Polskiego Państwa Podziemnego.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Zbrodnia na polskich jeńcach w ZSRR była precyzyjnie zaplanowana

03.04.2013 07:00
- Do Kozielska zostałem przywieziony na początku listopada 1939 r. W marcu buchnęła pogłoska, że wkrótce rozpocznie się likwidacja obozu – mówił prof. Stanisław Swianiewicz, jedyny ocalały więzień z transportu polskich oficerów do Katynia.
rozwiń zwiń