Fioł literacki według prof. Michała Pawła Markowskiego

Dwójka
Jacek Puciato 30.06.2011
 Fioł literacki według prof. Michała Pawła Markowskiego
The Shakespeare & Company Bookshop, Paryż., foto: źr. Flickr/gadl

W pierwszej audycji z nowego cyklu Dwójki rozmawialiśmy z wybitnym literaturoznawcą, eseistą i tłumaczem o jego literackich pasjach i fascynacjach.

– O Matko Boska!
– A jeden mój student, którego poprosiłam o zreperowanie okna w sypialni, zbladł, zachwiał się i omal nie zemdlał, gdy zobaczył, jak ta moja sypialnia wygląda. My jesteśmy teraz w tak zwanym gabinecie. Jest jeszcze pokój romantyczny, ale książki są również w kuchni i w łazience, nie mówiąc o przedpokoju. Ludzie mi mówią, że mam jakąś niesamowitą umiejętność upychania książek i papierów, a one są jak żywe rośliny, które się pną. Pracuję przy tym zapchanym małym stoliku, bo biurko już dawno zarosło. Przepraszam, czy pani aby nie kopie moich książek?
– Nie, to moja teczka.
– Napycham pod ten stolik książki, a potem mam pretensję do ludzi, że je kopią. A jak mają nie kopać, skoro pcham im je pod nogi?

(fragm. wywiadu Barbary Łopieńskiej z prof. Marią Janion)

Gdzie czytają: w łóżku, w kawiarni, w bibliotece, w parku? Jak czytają: równolegle kilka rzeczy, zarywając noce, a może metodycznie? Czy wracają do klasyków, czy są na bieżąco ze wszystkim, no i: kto znajduje się na liście ich książek najważniejszych (ulubionych, fascynujących, do polecenia, nie do pożyczenia…). I co w ogóle znaczy dla nich literatura? Co trzy tygodnie w audycji "Mój fioł literacki" będziemy mieli niepowtarzalną okazję wysłuchać zwierzeń twórców literackich, badaczy, bibliofilów i bibliomaniaków na temat, właśnie, życia z książką.

Gościem pierwszej audycji był prof. Michał Paweł Markowski – znany krytyk i literaturoznawca, tłumacz i eseista, profesor Uniwersytetu Jagiellońskiego, obecnie szef Katedry Języka Polskiego i Literatury na University of Illinois w Chicago, od kilku lat pełniący również funkcję dyrektora artystycznego Festiwalu im. Josepha Conrada, a także: tegoroczny laureat Nagrody im. Kazimierza Wyki.

– Można powiedzieć, że praktykuję fioła literackiego i próbuję wytłumaczyć się, również sam przed sobą, z tej pięknej choroby – mówił prof. Markowski, który opowiadał o swoim życiu z książkami: o czterech bibliotekach rozsianych po świecie, o "książkach przyłóżkowych", o swoich ulubionych twórcach. A są wśród nich Bruno Schulz, Bolesław Leśmian, Witold Gombrowicz, Aleksander Wat czy też Stanisław Jerzy Lec.

Zapraszamy do wysłuchania rozmowy z prof. Markowskim (przy okazji opowieści o autorze Trans-Atlantyku przedstawiliśmy smakowitą gawędę Zofii Chądzyńskiej o Gombrowiczu w Buenos-Aires!).

Audycję przygotowały Dorota Gacek i Elżbieta Łukomska.

Czytaj także:

Komentarze:

Zaloguj się, nie będziesz musiał wpisywac kodu obrazkowego!
Skomentuj
11 komentarzy
  1. (gość) 2011-07-06 18:36:50
    Według mnie taka audycja powinna być zrobiona w formie "Zapisek ze współczesności" albo "Głosów z przeszłości". Bohater powinien sam snuć swoją opowieść i oprowadzać słuchaczy po swoim świecie książek. To powinno mieć formę gawędy...
  2. ounis
    2011-07-06 17:45:50
    Według mnie taka audycja powinna być zrobiona w formie "Zapisek ze współczesności" albo "Głosów z przeszłości". Bohater powinien sam snuć swoją opowieść i oprowadzać słuchaczy po swoim świecie książek. To powinno mieć formę gawędy...
  3. słuchacz
    (gość) 2011-07-04 15:50:25
    Widzę, że nie jestem osamotniony w krytycznej ocenie audycji z tzw. telefonicznym udziałem słuchaczy. Najczęściej czas na pytania od słuchaczy jest czasem straconym. Czy utrzymuje się tę modną "interaktywność", po to żeby udowadniać decydentom jak wielu ludzi słucha radia? Chyba nie ma takiej potrzeby. @gość: audycje są pozbawiane fragmentów literackich najprawdopodobniej z powodu ochrony praw autorskich.
  4. (gość) 2011-07-04 13:59:40
    Zgadzam się z przedmówcą. Szkoda, że nie pozwolono prof. Markowskiemu popłynąć... Dobry wywiad płynie. Ten nie popłynął, wręcz zirytował. Słuchacze też lubią pływać, ale nie mają często wyczucia i dzwonią bez zastanowienia, trochę bez względu dla innych słuchaczy. Szkoda by było, gdyby audycją utonęła.
  5. kolejny gość
    (gość) 2011-07-04 01:36:58
    Ciekawy to bardzo pomysł programu...lecz niestety rozpada się on w swojej kompozycji. Prowadząca rozmowę staje się osobą pierwszoplanową zamiast znamienitego gościa programu prof.Markowskiego.Telefony od słuchaczy nie wnoszą nic ciekawego a tylko przeszkadzają, urywając ciekawe wątki w wypowiedziach pana profesora. Szkoda.
  6. (gość) 2011-07-02 18:18:37
    Dlaczego w podkastach (tym i innych) wycięte są wszystkie wstawki przykładów literackich? Taka audycja stanowi przecież integralną całość, ktoś ją zaprojektował, ułożył program itp. Po takich operacjach jest jakby okaleczona.
  7. czytomaniak
    (gość) 2011-06-26 19:53:40
    poproszę o podcast tej audycji, niestety dowiedziałem się o niej po fakcie, ale jak wiadomo sowa minerwy wylatuje o zmierzchu pzdm
  8. adam m
    (gość) 2011-06-26 09:21:48
    znakomity pomysł, czekam na możliwość odsłuchania i polecania znajomym
  9. AD
    (gość) 2011-06-25 16:04:59
    Pomysł audycji naprawdę ciekawy, ale... Te telefony od słuchaczy naprawdę nie wnoszą wiele do rozmowy. Dziś była tragedia. Jeśli zaprasza się znaczącego gościa, zapewne bardzo zapracowanego, to może lepiej zostawić mu więcej czasu i go słuchać? Poddaję to pod rozwagę. Pozdrowienia.
  10. Alojzy
    (gość) 2011-06-25 13:51:08
    Najgorsze hasło, że w literaturze każdy znajdzie coś dla siebie. Najlepiej czyta się ksiązki gdy nie wie się nic o autorze. I nie chodzi o uprzedzenia ale o to, że autorzy walczą o zawładnięcie nami. Jak nie zgubić siebie czytając? Albo jak się odnaleźć po doświadczeniu uniwersyteckim?
06:00 - 10:00Poranek DwójkiSłuchaj na żywo
Oglądaj na żywo
Wkrótce: Nabożeństwo

Czytamy w Dwójce

Azja wbijany na pal

- Przytomny? - Przytomny. Patrzy rozumnie... - I w tej chwili ujrzał nad sobą twarz Luśni. - No, bratku - mówił wachmistrz spokojnym głosem - czas na cię... "Pan Wołodyjowski" w interpretacji Janusza Gajosa od 13 lutego w Dwójce.