Co zrobiły muzyce tranzystory?

Ostatnia aktualizacja: 20.10.2014 22:00
Tej jesieni mija 60 lat od wprowadzenia na rynek pierwszego przenośnego radia tranzystorowego Regency TR-1. Z tej okazji w audycji "O wszystkim z kulturą" zastanawialiśmy się między innymi, czy ilość i szybkość są ważniejsze niż jakość...
Audio
  • Co zrobiły muzyce tranzystory? (O wszystkim z kulturą/Dwójka)
Regency TR-1, pierwsze przenośne radio tranzystorowe, wprowadzone na rynek w 1954 roku
Regency TR-1, pierwsze przenośne radio tranzystorowe, wprowadzone na rynek w 1954 rokuFoto: Theoprakt, lic. CC (wikipedia)

- Historia muzyki ostatnich dwóch tysięcy lat to historia jej stopniowego wyzwalania się. W wiekach średnich zapis nutowy uwolnił muzykę od kompozytora i ograniczeń ludzkiej pamięci. Nagrywanie dźwięku wyzwoliło ją od wykonawców. Wreszcie przenośne urządzenia do jego odtwarzania uwolniły muzykę od miejsc takich jak sale koncertowe, opery czy teatry - wyliczał dziennikarz muzyczny Mariusz Herma.

Kolejne dekady przyniosły w tej dziedzinie następnie rewolucje - walkmana, discmana, wreszcie iPoda. - Odbiorcy w coraz większym stopniu decydowali, czego i gdzie słuchają. Niespotykana wcześniej dostępność nagrań i funkcja losowego wybierania utworów w iPodach spłaszczyły muzyczną chronologię i podziały gatunkowe. Młodzi ludzie bez problemu przeskakują między dekadami w historii jazzu, rocka, elektroniki. To zresztą widać w eklektycznych programach współczesnych festiwali - zwrócił uwagę Herma.

Technologia odmieniła też w XX wieku sposób tworzenia muzyki. - Dzięki technologii cyfrowej mogę tworzyć muzykę w dowolnym miejscu i czasie: w samolocie, na dworcu czy w kawiarni. Swoje studio nagrań po prostu noszę przy sobie - opowiadał psycholog i twórca Paweł Fortuna. - Łatwość choćby losowej obróbki dźwięku zwiększyła też dynamikę rozwoju stylów muzycznych. Niemal codziennie kiełkują nowe gatunki, głównie jako hybrydy tych dawniejszych - dodał. Muzyk przyznał jednak, że coraz większa łatwość i szybkość tworzenia oraz słuchania dźwięku nie pozostała bez wpływu na jego jakość. - Bardzo szybko rozpowszechnił się format mp3. Często okazuje się, że nasze subtelne kreacje brzmią w nim jak hałas. Problemem stało się takie "wyrzeźbienie" muzyki, aby mogła być ona odbierana zgodnie z naszą intencją na bardzo różnych urządzeniach - wyjaśnił.

Piotr
Piotr Nykiel, Mariusz Herma, Mikołaj Bugajak i Bartek Chaciński w studiu Dwójki, foto: Grzegorz Śledź/PR2

Ten problem pojawił się już w latach pięćdziesiątych, gdy lampy zaczęły być stopniowe wypierane przez tranzystory. - Dobrze zrobione urządzenie lampowe daje wielki, ciepły, okrągły dźwięk, niemożliwy do osiągnięcia na nowszym sprzęcie - podkreślił Piotr Nykiel z Politechniki Warszawskiej. A znany producent Noon (Mikołaj Bugajak) dodał: - Repliki dawnych urządzeń lampowych to dziś najlepszy i najdroższy sprzęt. Technologia cyfrowa ułatwiła obróbkę dźwięku, ale zdecydowanie nie poprawiła jego jakości...

Zachęcamy do wysłuchania całej audycji "O wszystkim z kulturą", którą przygotował i poprowadził Bartek Chaciński.

mm/jp

Zobacz więcej na temat: Bartek Chaciński MUZYKA
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Spadkobierca Paderewskiego i chopinista wbrew woli. Witold Małcużyński

Ostatnia aktualizacja: 10.08.2014 09:00
- Był jak Jan Paweł II. Nie musiał grać. Wystarczyło, że był sobą - zachwycał się fenomenem polskiego pianisty krytyk Kacper Miklaszewski. Witolda Małcużyńskiego wspominamy w związku z przypadającą 10 sierpnia setną rocznicą jego urodzin.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Leonard Cohen. Jego śpiew był krokiem w nieznane

Ostatnia aktualizacja: 23.09.2014 10:00
Jako 22-latek zadebiutował tomikiem poezji, później wydał dwie powieści i dopiero po 10 latach od rozpoczęcia kariery zaczął nagrywać piosenki. Dlaczego? O tym w Dwójce mówił m.in. dziennikarz Piotr Najsztub, miłośnik twórczości Leonarda Cohena.
rozwiń zwiń

Czytaj także

Transmisja z Metropolitan Opera jak mecz piłkarski?

Ostatnia aktualizacja: 13.10.2014 20:00
- Możliwość oglądania spektakli z Nowego Jorku w tysiącach sal na całym świecie to sposób Petera Gelba, dyrektora MET, na zdobycie dla opery nowej publiczności. On otwarcie przyznaje, że czerpie inspiracje z transmisji sportowych - mówił w Dwójce publicysta Aleksander Laskowski.
rozwiń zwiń