Od Nalewek do Nalewek. Spacer po żydowskiej Warszawie

Ostatnia aktualizacja: 20.04.2017 08:00
- Każda z tych uliczek miała swoją specyfikę. Ulica Franciszkańska to był handel skórami i te nieszczęsne żydowskie domy weselne. Z kolei ulica Mariańska miała charakter syjonistyczny. Był tam urząd, do którego się zgłaszali ludzie pragnący wyemigrować do Palestyny - opowiadała Anna Ciałowicz, autorka antologii "Moja żydowska Warszawa".
Audio
  • Anna Ciałowicz o książce "Moja żydowska Warszawa" (Spotkania po zmroku/Dwójka)
Ulica Nalewki od strony placu Muranowskiego w roku 1939
Ulica Nalewki od strony placu Muranowskiego w roku 1939Foto: Autor nieznany/domena publiczna/Wikimedia Commons

moja żydowska warszawa.jpg

Anna Ciałowicz wybrała i przetłumaczyła z języka jidysz na polski świadectwa ocalałych żydowskich mieszkańców przedwojennej stolicy. - Interesowało mnie, czy osoby i wydarzenia, o których traktują fragmenty wspomnieniowych książek, istniały naprawdę. Zaczęłam ich poszukiwać w żydowskiej prasie i okazało się, że wspomnienia, które tu publikujemy, są bardzo wiarygodne. Zamieszczone w publikacji notatki prasowe są łącznikami między nimi - opowiadała redaktora tomu "Moja żydowska Warszawa".

Antologia złożona jest z 36 rozdziałów, na które składają się opowieści przypisane do warszawskich uliczek. - Wybrałam je w ten sposób, by dało się nimi odbyć spacer. Materiału jest tyle, że o każdej z ulic dałoby się napisać osobną książkę.

Anna Ciałowicz mówiła m.in. o dawnym klimacie żydowskiego bazaru między ulicami Leszno i Nowolipie, gdzie dziś biegnie Aleja Jana Pawła II. Opowiadała też o tragicznej historii pewnego małżeństwa i związanym z nią prawie dotyczącym mycia okien. Mówiła też o przedwojennym plebiscycie na najpopularniejszych warszawskich Żydów.

***

Tytuł audycji: Spotkania po zmroku

Prowadzi: Katarzyna Hagmajer-Kwiatek

Gość: Anna Ciałowicz (etnograf i tłumaczka książek historycznych z języka jidysz)

Data emisji: 19.04.2017

Godzina emisji: 21.30

bch/mz

Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

"Miss Holokaust", czyli konkurs w sercu Hajfy

Ostatnia aktualizacja: 18.01.2017 11:00
- Gdy jechałam na stypendium do Izraela, to chciałam rozmawiać z ludźmi o doświadczeniach wojennych. Okazało się, że Izraelczyków nie do końca interesuje ten temat, bo mają bardziej aktualne problemy. W sposób naturalny zainteresowałam się więc osobami, które pamiętają tamte czasy – podkreśliła Michalina Musielak, opowiadając o genezie powstania filmu "Miss Holokaust".
rozwiń zwiń