Dwójka

"Nie tak wyobrażaliśmy sobie życie w XIII wieku"

15.07.2013 13:33
Paryż w XIII wieku to jedna z największych metropolii tego czasu. To miasto, którego dzisiaj już nie ma. Ten Paryż, z labiryntem uliczek, które zniknęły na korzyść szerokich bulwarów, możemy odkryć w powieści Jeanne Bourin "Sekrety kobiet złotnika”. O mieście i książce rozmawialiśmy w "Klubie Ciekawych Wszystkiego".
Widok na stolicę Francji
Widok na stolicę FrancjiFoto: sxc.hu/public domain
Posłuchaj
58'59 Rozmowa z prof. Wojciechem Fałkowskim o średniowiecznym Paryżu (Dwójka/ Klub Ludzi Ciekawych Wszystkiego)
więcej

- Ta opowieść ma dwóch bohaterów – rodzinę złotnika Szczepana Brunela i właśnie Paryż - mówił na antenie profesor Wojciech Fałkowski.
Autorka książki wprowadza nas do świata mieszczan i zależności wiążących ich z radą miejską oraz dworem. W audycji "Klub Ludzi Ciekawych Wszystkiego" profesor Fałkowsk odkrywał niuanse i konteksty, na tle których jest sportretowana rodzina Brunel.
- W tym świecie nie było konwenansów, a protokół zachowań restrykcyjnie przestrzeganych był bardzo niewielki albo w ogóle go nie było - tłumaczył gość Hanny Marii Gizy. Dlatego wszelkiego rodzaju zachowania średniowiecznych mieszczan były bardzo żywiołowe i kolorowe, a uczucia wyrażane niesłychanie wyraziście. W każdym sensie - i dobrym i złym.
W tej średniowiecznej rzeczywistości bardzo ważna i mocna była rodzina, ze swoimi rytuałami, ceremoniami i hierarchiami wartości.
Czytelników zaskoczyć może status kobiet, bo choć, jak zauważa profesor Fałkowski, autorka książki trochę dodaje do ówczesnego poziomu równouprawnienia kobiet, to jednak ich rola nie sprowadzała się do rodzenia dzieci, gotowania i chodzenia do kościoła. - One posiadały prawo do edukacji i dostęp do wykształcenia na poziomie przeduniwersyteckim - opowiadał
Uniwersytety jednak, jak podkreśla profesor, były zarezerwowane dla mężczyzn, tych, którzy służą Bogu i "swoje wiedzą".
Powieść, która zainspirowała rozmowę o Paryżu, zrywa z tradycyjnym widzeniem średniowiecza. Czytelnik będzie zaskoczony, bo "nie tak nauczono nas wyobrażać sobie życie w XIII wieku" powiedziała Hanna Maria Giza, na początku audycji "Klub Ludzi Ciekawych Wszystkiego".

jl

Zobacz więcej na temat: literatura Paryż
Ten artykuł nie ma jeszcze komentarzy, możesz być pierwszy!
aby dodać komentarz
brak

Czytaj także

Prześwietlono "Sąd Ostateczny" Memlinga. "Piekło było bardziej dramatyczne"

07.06.2013 20:00
Jeden z najcenniejszych i najbardziej tajemniczych obrazów w polskich zbiorach został poddany gruntownej analizie. Skanowanie w podczerwieni przyniosło fascynujące odkrycia.
Sąd Ostateczny, tryptyk, część centralna: Maiestas Domini i Archanioł Michał ważący dusze.
Sąd Ostateczny, tryptyk, część centralna: Maiestas Domini i Archanioł Michał ważący dusze.Foto: wikipedia/File Upload Bot (Eloquence)
Posłuchaj
58'28 Rozmowa o "Sądzie Ostatecznym" Memlinga (Dwójka/Klub Ludzi Ciekawych Wszystkiego)
więcej

540 lat temu gdański kaper Paweł Benecke napadł na galeon transportujący do jednego z florenckich kościołów dzieło Hansa Memlinga "Sąd Ostateczny". Być może dręczyły go wyrzuty sumienia, skoro ofiarował łup kościołowi Mariackiemu w Gdańsku.

Car Piotr Wielki i cesarz Rudolf II chcieli odebrać obraz miastu. Na rozkaz Napoleona dzieło zrabowano i umieszczono w Luwrze. Do Gdańska wracało długo – przez Berlin, Turyngię i Petersburg. Od 1956 r. znajduje się w zbiorach Muzeum Narodowego w Gdańsku.

Kilka dni temu zakończyły się prowadzone na szeroką skalę badania naukowo-konserwatorskie gdańskiego arcydzieła realizowane w ramach międzynarodowego projektu "Charisma-Molab". Jak opowiadała w Dwójce prof. Iwona Szmelter z Wydziału Konserwacji i Restauracji Dzieł Sztuki Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, zdecydowano się na te badania po wcześniejszych analizach, które pokazały już, że obraz skrywa wiele tajemnic. Rzecz dotyczyła choćby pierwotnych, ukrytych rysunków.

- W centralnej części kompozycji okazało się na przykład, że są inne podrysowania. Chcieliśmy ciągnąć ten fascynujący wątek - wspominała prof. Szmelter. Dziś, po zakończonych badaniach "Charismy" - skanerem na podczerwień - można potwierdzić wcześniejsze obserwacje polskich uczonych. - Możemy śledzić zmianę rysunku w czasie, w przypadku najstarszej warstwy jest to fascynujące - przyznawała prof. Szmelter, wspominając, jak podczas pierwszego pobyty "Charismy" oglądała, wraz z Anną Fortuną, wyniki analiz. - Pochylałyśmy się nad wynikami i jak osłupiałe porównywałyśmy to z widokiem ołtarza.

Badania wykazały między innymi zmiany w kompozycji centralnej części tryptyku, pokazały również, że pierwotna wizja potępionych była na obrazie bardziej dramatyczna. - Memling dążył do zmniejszenia dramatyzmu w pokazywaniu osób w piekle - zdradzała rozmówczyni Hanny Marii Gizy.

Jednak czy to na pewno Memlig jest autorem gdańskiego arcydzieła? Kim w ogóle był ten tajemniczy malarz? Zapraszamy do wysłuchania audycji z cyklu "Klub Ludzi Ciekawych Wszystkiego". Gośćmi Hanny Marii Gizy byli: prof. Anna Gosławska-Fortuna, prof. Iwona Szmelter i Wojciech Bonisławski - dyrektor Muzeum Narodowego w Gdańsku.

Zobacz więcej na temat: malarstwo Napoleon Bonaparte

Czytaj także

Czy Galileusz zdradził Kopernika?

22.06.2013 19:00
- Naukowcy tamtych czasów często dedykowali swoje prace różnym papieżom, żeby zabezpieczyć się przed ewentualnymi konsekwencjami swoich badań - mówił w Dwójce prof. Paweł Kras, uczestnik dyskusji na temat kontekstów kościelnego procesu Galileusza.
Galileusz przed rzymską inkwizycją, Cristiano Banti.
"Galileusz przed rzymską inkwizycją", Cristiano Banti. Foto: wikipedia/public domain
Posłuchaj
59'18 Czy Galileusz zdradził Kopernika? (Klub Ludzi Ciekawych Wszystkiego/Dwójka)
więcej

380 lat temu wielki uczony stanął przed Trybunałem Rzymskiej Inkwizycji. Jego sędziowie nakazali mu wyrzec się heretyckich, ich zdaniem, poglądów…

22 czerwca 1633 roku Galileusz został doprowadzony do sali dominikańskiego klasztoru Santa Maria Sopra Minerva. Klęcząc - w obecności dziesięciu sędziów - wysłuchał wyroku Trybunału Rzymskiej Inkwizycji skazującego go na dożywotni areszt domowy.

Był to już drugi proces Galileusza związny z popieraniem przez niego heliocentrycznej budowy świata. Po raz pierwszy naukowiec naraził się Kościołowi w roku 1616 kiedy to poparł tezy Kopernika mówiące o tym, że planety poruszają się wokół Słońca po okręgach. Pozostawało to w sprzeczności z popieraną przez Kościół geocentryczną teorią Ptolemeusza, zakładającą nieruchomość Ziemi znajdującej się w centrum Układu Słonecznego.

- W tym pierwszym procesie Galileusz został oskarżony po przyjacielsku, żeby nie szedł tą drogą, żeby szukał dowodów - mówił w Dwójce Paweł Kras. Jednak przyrzeczenie złożone Świętej Inkwizycji zakładające, że nie będzie rozwijał helicentrycznej teorii ani nauczał i bronił jej w jakikolwiek sposób, nie powstrzymało Włocha przed szukaniem dowodów na jej popracie.

O kulisach zmagań Galileusza z Kościołem i światopoglądowym klimacie w jakim pracowali naukowcy na przełomie XVI i XVII wieku w "Klubie Ludzi Ciekawych Wszystkiego" opowiadali prof. Paweł Kras i prof. Jarosław Włodarczyk.
Audycję poprowadziła Hanna Maria Giza.

Zobacz więcej na temat: Galileo Galilei

Czytaj także

Nawet Sowieci chcieli zjednoczenia Niemiec. Dlaczego doszło do powstania?

29.06.2013 19:00
Propaganda Stasi wmawiała, że to "faszystowska prowokacja”, że przywódcy to "starzy naziści”. O powstaniu w NRD rozmawialiśmy w Dwójce z dyplomatami i historykami z Polski oraz z Niemiec.
Sowiecki czołg w Lipsku
Sowiecki czołg w LipskuFoto: wikipedia commons/użytkownik Bundesarchiv, Bild 175-14676 / CC-BY-SA
Posłuchaj
59'38 Nawet sowieci chcieli zjednoczenia Niemiec. Dlaczego doszło do powstania? (Klub Ludzi Ciekawych Wszystkiego/Dwójka)
więcej

17 czerwca 1953 roku w istniejącej niespełna cztery lata Niemieckiej Republice Demokratycznej wybuchło powstanie, które ogarnęło cały kraj. Brało w nim udział ponad milion osób, 15 000 osób zostało aresztowanych, około 100 zginęło, wielu z nich zostało straconych.Strajki, demonstracje i rozruchy w ponad 700 miejscowościach zostały stłumione przez 16 radzieckich dywizji.

- Ludzie nie wytrzymali pogarszających się warunków życia i pracy - mówi o przyczynach powstania zastępca ambasadora w Ambasadzie Niemiec w Warszawie, Joachim Bleicker. Frustrację pogłębiała świadomość zmian w zachodniej strefie okupacyjnej, gdzie dzięki wsparciu USA i Wielkiej Brytanii zniesiono już kartki żywnościowe. Profesor Jerzy Kochanowski, badający systemy autorytarne w Zakładzie Historii XX wieku Uniwersytetu Warszawskiego, podkreśla, że czynniki ekonomiczne były tylko iskrą zapalną.

- Na początku lat 50. większość Niemców, ale też sowieci i Amerykanie wierzyli z zjednoczenie Niemiec. Dopiero w 1953 roku rządząca Socjalistyczna Partia Jedności Niemiec ogłosiła budowę państwa socjalistycznego - mówi Kochanowski. - W istocie mieliśmy więc do czynienia nie z powstaniem robotniczym, lecz narodowym - podkreśla. Warto pamiętać, że w tym okresie nie było jeszcze Muru Berlińskiego i Niemcy mogli swobodnie poruszać się pomiędzy dwoma strefami okupacyjnymi. Nawet 17 czerwca manifestanci skracali sobie drogę przez Berlin Zachodni, korzystając z eskorty tamtejszej policji (!).

Jak na tragiczne wydarzenia zareagowały władze NRD, a także rządy i obywatele innych państw Bloku Wschodniego? Jakie były przyczyny bierności państw zachodnich? W jaki sposób powstanie 1953 roku wpłynęło na późniejszy ustrój NRD? Zachęcamy do wysłuchania nagrania "Klubu Ludzi Ciekawych Wszystkiego". W audycji Hanny Marii Gizy gościli: Jerzy Kochanowski, Joachim Bleicker oraz Jens Boysen z Niemieckiego Instytutu Historycznego w Warszawie.
(mm)

Zobacz więcej na temat: historia Niemcy NRD