Trójka

Agnieszka Szydłowska o Open'erze: mój festiwal

10.07.2014 20:40
A także Wasz :) Każdy inny, poniżej kilka przykładów!
Yannis Philippakis z Foals w rozmowie z Agnieszką Szydłowską
Yannis Philippakis z Foals w rozmowie z Agnieszką SzydłowskąFoto: Agnieszka Obszańska
Początek Open'er Festival 2014: The Black Keys, Interpol, Haim...
Początek Open'er Festival 2014: The Black Keys, Interpol, Haim...
Open'er Festival 2014: Pearl Jam, Afghan Whigs i sztuka
Open'er Festival 2014: Pearl Jam, Afghan Whigs i sztuka
Biblioteka i inne atrakcje Trójki na Open'er Festival 2014
Biblioteka i inne atrakcje Trójki na Open'er Festival 2014
Open'er Festival 2014: szaleństwo na koncertach Foals i Jacka White'a
Open'er Festival 2014: szaleństwo na koncertach Foals i Jacka White'a

W środę podczas retransmitowanego koncertu The Black Keys Dan Auerbach krzyknął, komplementując polską publiczność: "wyglądacie jak na Glastonbury, ale energii macie 10 razy więcej"... Podobnie stwierdziłyśmy z Obszaną wczesnym niedzielnym popołudniem. Festiwal był już za nami, a zmęczenie mniejsze niż przed laty, za to uśmiech i zadowolenie. Pozytywne wrażenia 10 razy większe, rozczarowania 10 razy mniejsze.

Wywiadów, informacji i zdjęć szukaj na naszej stronie poświęconej Open'er Festival >>>

Myślę, że za ten stan rzeczy odpowiada to, że po raz pierwszy od lat wszystkie elementy festiwalowej układanki pasowały naprawdę dobrze - od papieru w toi-toiach (przepraszam) przez food tracki i wolny wybór jedzenia i alkoholu, ale ja i tak byłam kierowcą przez cały festiwal, więc wszystko mi jedno:), po przerwę, którą robiłam sobie, gdy headlinerzy okupowali główną scenę. Poza występem Jack'a White'a . Wtedy prawie płakałam z radości - jak on gra!!! Uważam, że wyzbycie się tendencji "bicia rekordu" liczby uczestników, a także rozstanie ze sponsorem tytularnym wyszło Open'erowi na dobre. Także estetycznie - plakaty, język komunikacji wizualnej i wygląd scen - to przestało kojarzyć się przede wszystkim z piwem. Festiwal wyładniał, jak nastolatka, która nagle gubi pryszcze i przestaje nosić ubrania niepotrzebnie zakrywające całe ciało.

Open'er Festival 2014. Jack White: nie ma dni, w których nie zajmuję się muzyką >>

Ponieważ festiwal jest dla mnie od 12 lat bardzo intensywną pracą, przyzwyczaiłam się, że nie tu oglądam wymarzone koncerty. Po tylu latach nauczyłam się tym nie przejmować:) Nie zobaczyłam wielu z zaplanowanych, tym bardziej dziękuję Wam za opisy w listach i te na FB! A na niektóre po prostu nie miałam siły - jak Kamp! w nowym secie i ze specjalnymi światłami - miałam wejście do porannego "Zapraszamy do Trójki" . A potem niemal od razu " Radiowy dom kultury ".

Zanim przejdę do tego, co jednak udało mi się zobaczyć i o czym chciałabym napisać, kilka gorzkich słów. Dotyczą one przede wszystkim ułożenia koncertów - tak, wiemy, że koncerty muszą się nakładać, ale czasami chyba zabrakło wyobraźni lub rozeznania, by lepiej pokierować ruchem publiczności... W jakim celu nakładać Zamilską na Phoenix? Czy roztańczeni fani Francuzów nie potańczyliby dalej do muzyki Natalii? Dotyczą także ulokowania scen - przede wszystkim Alter Stage. Naprawdę trzeba stawiać scenę gdzieś kątem, nieomal pod główną i wkładać na nią artystów, których potem scena główna zagłusza? Najbardziej podobało mi się - zmieniając ton - spotykanie wielu ludzi:) To zawsze ciekawe doznanie, zwłaszcza, że wszystkie te spotkania przebiegały w superatmosferze i za każde dziękuję!

Zanim przejdę do tego, co jednak udało mi się zobaczyć i o czym chciałabym napisać, kilka gorzkich słów. Dotyczą one przede wszystkim ułożenia koncertów - tak, wiemy, że koncerty muszą się nakładać, ale czasami chyba zabrakło wyobraźni lub rozeznania, by lepiej pokierować ruchem publiczności... W jakim celu nakładać Zamilską na Phoenix ? Czy roztańczeni fani Francuzów nie potańczyliby dalej do muzyki Natalii? Dotyczą także ulokowania scen - przede wszystkim Alter Stage . Naprawdę trzeba stawiać scenę gdzieś kątem, nieomal pod główną i wkładać na nią artystów, których potem scena główna zagłusza?

Najbardziej podobało mi się - zmieniając ton - spotykanie wielu ludzi:) To zawsze ciekawe doznanie, zwłaszcza, że wszystkie te spotkania przebiegały w superatmosferze i za każde dziękuję!

Artystyczną część festiwalu rozpoczęłam - tradycyjnie - od teatru. "Podróż zimową" Kleczewskiej obejrzałam w wersji ze wszystkimi aktorami...Wstrząsające i bolesne, ale jednocześnie radosne spotkanie. Radość ze względu na język tego teatru, na reakcję publiczności. W sobotę w końcu obejrzałam "Dziady" . Zachwycająca część pierwsza, lekko osiadła część druga. Ponownie zachwyt nad językiem i nad pomysłami Rychcika . Martwy aktor wypowiadający Wielką Improwizację martwego poety...

Przyglądam się rozpisce koncertowej. Widziałam występ Eldo . Instrumenty - żywe. Do pomocy przy mikrofonie Pelson . Podobało mi się takie wykonanie. Na tej samej scenie widziałam później jeden z moich koncertów festiwalu - występ Earla Sweatshirta . Na scenie było ich trzech, wszyscy chwytali za mikrofon, czasami dziko tańczyli. Earl jakby uciekł z rozdania świadectw w szkole... Najważniejsze - jego umiejętności plus muzyka w podkładach - bardzo świeżo, bardzo nowocześnie! Haim i mnie uderzył siłą gitar, Interpol (wywiad jest) wzruszył przebojami, a z Danem Auerbachem nie nagrałam wywiadu - mimo, że się odbył... Dan opowiadał między innymi o swojej babci, która urodziła się przed wojną w Pułtusku, w Polsce straciła całą rodzinę w obozach koncentracyjnych, przez Londyn uciekła do Stanów. Żyje na Brooklynie, ma 98 lat i nadal mówi po angielsku z brytyjskim akcentem! Wielki żal pierwszego dnia - widziałam tylko dwa utwory Żółtych Kalendarzy .

Open'er Festival 2014. Metronomy: udało nam się zrobić karierę >>>

Drugi dzień zapamiętam za sprawą fenomenalnego występu The Afghan Whigs. Ogień w kopytach i superczad! Zrezygnowałam z Darkside dla Rasmentalismu - nie żałuję. Ponownie rap w otoczeniu żywych instrumentów. Duma, czysta duma, z aranżacji, z wykonania! Przez chwilę dzielnie wspierałam We Draw A , którzy na Alter Stage walczyli o życie z Pearl Jamem . Podobał mi się fragment MO . Straciłam Jagwar Ma i (znowu) Jerza Igora ... Średnio podobał mi się Rudimental , za to mam z nimi ciekawą rozmowę o pirackich radiostacjach w Londynie. Czeka na emisję.

Trzeci dzień zaczęłam spotkaniem z Hello Mark - dobrze, choć jeszcze trochę pracy przed nimi:) i Bulbwires - bardzo dobre brzmienie. Ostatnie minuty szału Royal Blood , Foals i Jack White . Na Banks cały czas zdumiewał mnie entuzjazm publiczności. Jakimi to chodzi drogami? Co akurat ją czyni wyjątkową? Ta pelerynka? :)

Były też "niedojazdy". Nie zagrali Chromeo, z powodu choroby wypadli The Dumplings ... Spotkałam Kubę pod sceną, na której mieli grać. Zagrały - w trybie pilnym wezwane - Domowe Melodie. Gdzieś mijam się wewnętrznie z tym zespołem, z tą estetyką, jednak mało mamy w Polsce tak autorskich, dopracowanych i charakternych zespołów! Lekkość, z jaką się poruszają po instrumentach, po nastrojach... Szacunek! Przyjęcie mieli zresztą owacyjne, mam zdjęcie - na nim chłopak w koszulce z trupimi czachami, na głowie ma rogi ukręcone z "trójkowych uszu", a stoi zadowolony na koncercie Domowych Melodii... Ważny był występ Rojka , początkowo niepewny, a na końcu szalony, trzymam konfetti AR dla wnuków :) Chór dzieci i seniorów w "Beksie" - beczałam po prostu. Zacny był Król, zacna Zamilska. Jeszcze kilka piosenek Phoenix i już :)

W tym roku po raz pierwszy byłam w kinie, na "Podejrzany: Ai WeiWei". Jego wystawa tuż obok Davida Bowie, w Berlinie!

Może wystarczy tego sprawozdania, jeszcze kilka Waszych listów:

Dobry wieczór. Słucham właśnie koncertu w Trójce. Wracają wspomnienia. Niezliczona ilość pozytywnej energii i masa uśmiechów. Dziękuję za okazję do powrotu myślami na tegorocznego Open'era:) Pozdrawiam, Piotr

***

Witam

Ciężko mi oceniać cały festiwal, ponieważ obejrzałem tylko piątkowe koncerty, lecz muszę przyznać, że zrobiły na mnie na prawdę piorunujące wrażenie. Był to mój pierwszy Open'er i już wiem, że na sto procent pojawię się tam w przyszłym roku. Klimat, który tam panuje, jest niepowtarzalny i wyjątkowy. Twórczość Foals, w którą wcześniej się nie wsłuchiwałem zaskoczyła mnie w bardzo pozytywny sposób. Koncert Jacka White'a dane było mi spędzić pod samymi barierkami, stojąc dosłownie kilka metrów od tego wspaniałego artysty. Pomimo braku kilku wyczekiwanych przez mnie utworów, śmiało mogę powiedzieć, że był to jeden z najlepszych koncertów, jaki widziałem w życiu.

Pozdrawiam, Maciej

***

Witam!

Łączę się w bólu nieprzeżytych koncertów Jagwar Ma i Warpaint, a najlepiej wspominam magnetyczny koncert Darkside i wyjątkową Lykke Li, która zaskoczyła mnie układem setlisty i alternatywnymi aranżacjami. Pozytywnie wypadła Banks, chociaż w odbiorze przeszkadzały mi czasem zbyt emocjonalne reakcje publiczności. Występy Metronomy, Coldair, Mooryc, Daughter, Jamie xx, The Black Keys i Jacka również zostaną na długo w pamięci :)

Justyna

***

Ten festiwal - już mój 10 - upłynął mi i mojej ekipie w bardzo emeryckim klimacie - bez pędzenia ze sceny na scenę. Nie było konkretnego zespołu który MUSIAŁABYM zobaczyć, więc na luzie planowaliśmy, gdzie dotrzemy. W tym roku zaliczyłam najwięcej pozamuzycznych atrakcji - muzeum, przesympatycznego "Franka", dokument o moich ulubionych The National i "Dziady". Niestety słoma rozwaliła się zanim do niej dotarłam ;(

największe plusy:

- Dyrektor Rojek pod namiotem - fantastyczny koncert, dzieci zakrywające uszy na Beksie - przeurocze, niesamowita wersja "Lekkości". Szkoda że nie łużej, ci którzy mieli pójść na FNM już poszli, mógł grac dalej...

- Pearl Jam - inaczej niż poprzednio, szybciej i głośniej i nie było "Black". Szkoda, że Vedder tak wcześnie zaczął świętować,

- Daughter - klimatycznie, kameralnie, pięknie,

- Haim - zaskoczenie i wulkan energii sióstr,

- Afghan Whigs !!!!! - konkretnie i na temat,

- trójkowe uszy :D

- pogoda :D

minusy:

- tam gdzie nie dotarłam, a potem słyszałam, że było super.

do zobaczenia i usłyszenia za rok :D

basiątko

***

Na Open'erze było cudownie!

Organizacyjnie - bomba!

Największe wrażenie zrobiły na mnie koncerty Pana Artura, Jacka White'a, Foals, a przede wszystkim Bastille.

Była to dla mnie druga edycja i już nie mogę doczekać się kolejnych!

Pozdrowienia z Krakowa,

Jasiek

jesteśmy na FB, do usłyszenia!

Komitet Obrony Robotników

Czytaj także

Open'er 2014. Koncert The Black Keys największym wydarzeniem pierwszego dnia festiwalu

03.07.2014 11:35
Kilka minut po godzinie 22 pojawili się: perkusista Patrick Carney oraz gitarzysta i wokalista Dan Auerbach. Ubrani na czarno, w zgodzie nazwą swojego zespołu, rozpoczęli koncert od skocznego "Dead and Gone" z albumu "El Camino" (2011). Pod sceną czekało na nich kilkadziesiąt tysięcy osób, które od rana zjeżdżały na festiwalowe pole namiotowe.
Wokalista Dan Auerbach amerykańskiego duetu The Black Keys, podczas występu pierwszego dnia Opener Festival w Gdyni
Wokalista Dan Auerbach amerykańskiego duetu The Black Keys, podczas występu pierwszego dnia Open'er Festival w GdyniFoto: PAP/Adam Warżawa

Kilka godzin wcześniej na tej scenie wystąpił nowojorski zespół indie-rockowy Interpol . Największą atrakcją pierwszego dnia festiwalu miał być jednak koncert The Black Keys - pierwszego headlinera tegorocznego Open'era.

Auerbach i Carney poznali się jako dzieci, dorastając w tej samej okolicy. Chodzili także do tej samej szkoły w Akron w stanie Ohio - Auerbach był kapitanem drużyny piłkarskiej, Carney społecznym wyrzutkiem, należącym do grupy "niepopularnych". Zaczęli razem grać za namową wspólnego znajomego. Tak narodził się pomysł na The Black Keys - brzmienie grupy definiowała minimalistyczna, ascetyczna estetyka "garażowego rocka", wzbogaconego inspiracjami bluesowymi. W 2002 r. ukazał się debiutancki album zespołu pt. "The Big Come Up", wyprodukowany przez samych muzyków i wydany przez niezależną oficynę.

Trójka na Open'er Festival 2014 >>>

Jak przyznawał w wywiadach Auerbach, marzyło mu się utrzymywanie się z koncertowania w lokalnych klubach. Jednak na początku XXI w. nawrót popularności przeżył gatunek "garażowego" rocka i bluesa, spopularyzowany przez formację The White Stripes. Duet z Ohio również stał się obiektem zainteresowania publiczności i wielkich firm płytowych.

W środę kilkadziesiąt tysięcy osób śpiewało z nim największe przeboje grupy - "Lonely Boy", "Tighten Up", glam-rockowe "Gold on the Ceilling" czy akustyczną balladę "Little Black Submarines", pod koniec zamieniającą się w ostrą gitarową kompozycję.

adrianchicken/youtube.com

Od czasu swojego debiutu The Black Keys nagrali jeszcze dziewięć krążków, stając się jednym z najpopularniejszych zespołów rockowych na świecie. Z duetu zespół przekształcił się w kwartet, dodając basistę i klawiszowca. 29 czerwca zespół wystąpił na głównej scenie podczas festiwalu Glastonbury, a podczas trasy, promującej ich ostatni album "Turn Blue" gra w największych salach koncertowych. Sami muzycy przyznają, że popularność bywa dla nich "przygniatająca". "Nastały dziwne czasy" - śpiewał Auerbach w "Strange Times".

W trakcie swojego pierwszego koncertu w Polsce, The Black Keys wykonali również piosenki z ostatniej płyty, m.in. nawiązujący nawet to tradycji muzyki disco "Fever", "Bullet in the Brain" a także "It's Up To You Now". Nie zabrakło także takich utworów jak rock and rollowe "Howlin' For You" czy "She's Long Gone" z ciężkim, rockowym riffem. Widownia tańczyła i głośno wyśpiewywała melodie utworów, wygrywane na klawiszach.

- To był wspaniały wieczór i prawdziwy zaszczyt grać dziś dla was - zwrócił się wokalista do publiczności. - To niby tylko ćwiartka Glastonbury a dziesięciokrotnie większa energia - ocenił Auerbach. Po zejściu ze sceny zespół wrócił i dwukrotnie bisował. Ostatecznie pożegnał się z polską publicznością hard-rockowym "I Got Mine".

Festiwal Open'er odbywa się w dniach 2 - 5 lipca 2014 roku na lotnisku Gdynia-Kosakowo. Na festiwalu wystąpią jeszcze m.in. Faith No More, Pearl Jam, Jack White, Lykke Li, Foals, Phoenix, Warpaint, Artur Rojek.

PAP,kh

Czytaj także

Open'er Festival 2014. Rasmentalism, czyli lot z tematem symfonicznym

03.07.2014 20:01
- Po raz pierwszy w składzie, w którym zagramy na Open'er Festival 2014, graliśmy koncert w Warszawie w studiu S-1. To był ważny koncert, przełomowy. Udało nam się to, co sobie założyliśmy, czyli lot z tematem dość mocno symfonicznym - mówi Ment, czyli Kamil - połowa duetu Rasmentalism.
Rasmentalism
RasmentalismFoto: mat. pras./ Open'er Festival
Posłuchaj
03'30 Open'er Festival 2014. Rastamentalism, czyli lot z tematem symfonicznym (Program alternatywny/Trójka)
03'30 Mikołaj Ziółkowski mówi w "Programie alternatywnym" m.in. o czwartkowym koncercie Pearl Jam
więcej

- Teraz zmierzymy się z tym wszystkim w dużo większym towarzystwie, w innych warunkach - podkreśla Ment, czyli Kamil - połowa duetu Rasmentalism. Gość audycji "Program alternatywny" opowiada, że na czwartkowym koncercie na scenę wyjdzie 11 osób. Będą smyczki, sekcja dęta i gitarzysta.

- To nie jest dla mnie pierwszy występ na Open'er Festival. Grałem tu już trzy sety dj-skie. Jednak będzie to pierwszy koncert. Jestem zachwycony, podniecony i podekscytowany, bo mamy świetną godzinę, świetną scenę w dobrym miejscu - opowiada Agnieszce Szydłowskiej.

Wywiadów, informacji i zdjęć szukaj na naszej stronie poświęconej Open'er Festival >>>

Rasmetalism to klasyczny duet MC (Ras) i producent (Ment XXL). Współpracują od 2006 roku. Przez 6 lat działalności nagrali trzy doskonale przyjęte albumy: "Dobra muzyka ładne życie", "Duże Rzeczy" z W.E.N.Ą. oraz "Hotel Trzygwiazdkowy”, ale to ten najnowszy "Za młodzi na Heroda" uczynił z nich prawdziwą sensację, nie tylko na rapowej scenie.

Wydany nakładem prawdziwej hip hopowej instytucji jaką jest Asfalt Records, natychmiast zyskał opinię najlepszego rapowego debiutu roku 2013, a już teraz pojawiają się głosy, że to także jedna z przełomowych płyt dla całego gatunku.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy. Gościem "Programu alternatywnego" był również Mikołaj Ziółkowski, który opowiedział o koncercie Pearl Jam.

"Program alternatywny" na antenie Trójki w środy i czwartki od godz. 19.00 do 21.00 prowadzi Agnieszka Szydłowska.

(mp/tj)

Czytaj także

Open'er Festival 2014. Bardzo energetyczny koncert Pearl Jam

04.07.2014 14:39
Wydarzeniem drugiego dnia Open'er Festival 2014 był występ grupy Pearl Jam. Zespół zagrał ponad 2-godzinny koncert. - Było kilka utworów, których mogą nam zazdrościć ci fani, których na festiwalu zabrakło - mówili w audycji "Fest Program" wielbiciele zespołu. Rozmawiała z nimi Agnieszka Szydłowska.
Eddie Vedder z zespołu Pearl Jam na Opener Festival 2014
Eddie Vedder z zespołu Pearl Jam na Open'er Festival 2014Foto: MMurawski
Posłuchaj
05'54 Open'er Festival 2014. Pearl Jam grali bardzo energicznie. Do samego końca (Fest Program/Trójka)
06'13 Mikołaj Ziółkowski opowiada o atrakcjach kolejnych dni festiwalowych (Fest Program/Trójka)
więcej

W repertuarze koncertu Pearl Jam znalazły się tylko trzy ballady - "Sirens", "Nothingman" i, najdłuższy tytuł w katalogu zespołu: "Elderly Woman Behind the Counter in a Small Town". Przeważały ostre, punk rockowe i grunge'owe utwory, m.in. "Go", "Animal", "Rearviewmirror", "Corduroy" czy "Lukin".

- Od początku do końca zagrali bardzo energicznie. To wyjątek na tej trasie, bo większość koncertów do tej pory zaczynała się bardzo spokojnie. Co najmniej 4 utwory były wolniejsze. Mogliby jednak pograć dłużej niż dwie godziny. Czasami grają nawet po 3,5 godziny - mówi fan grupy, Tomek.

Wywiadów, informacji i zdjęć szukaj na naszej stronie poświęconej Open'er Festival >>>

Podczas tegorocznej trasy koncertowej Pearl Jam zaskakuje publiczność wyjątkowo długimi, przeciągającymi się nieraz do 4 godzin, występami, w trakcie których wykonują ponad 30 piosenek. Grupa sięga do swoich korzeni, grając m.in. balladę "Crown of Thorns" z repertuaru Mother Love Bone - zespołu, na gruzach którego powstał Pearl Jam - a także covery Pink Floyd, The Rolling Stones czy Neila Younga. W czwartkowy wieczór gdyńska publiczność wysłuchała utworu "Public Image" grupy Public Image Limited.

- Dla mnie najfajniejsze było to, z kim ten koncert obejrzeliśmy. Show wydał mi się słabszy od tego berlińskiego, na którym byłam tydzień temu - mówi Joanna, która widziała już kilka występów Pearl Jam.

Pearl
Pearl Jam na Open'er Festival 2014 fot. MMurawski

Muzycy zeszli ze sceny po raz pierwszy kilkanaście minut po godzinie 23. Wywołani na nią ponownie, wykonali jeszcze kilka piosenek, m.in. "Porch" oraz największy przebój formacji "Alive", wyśpiewany wraz z publicznością. Ostatecznie pożegnali się o północy, utworem "Baba O'Riley" z repertuaru The Who.

Zapraszamy do wysłuchania całej rozmowy z fanami Pearl Jam. Gościem specjalnego "Fest Programu" był również Mikołaj Ziółkowski, który opowiadał o atrakcjach kolejnych dni festiwalowych.

(PAP/Polskie Radio/mp, ei)

Czytaj także

Wild Beasts: oswoiliśmy koncertowe demony

10.07.2014 17:28
- Zawstydzenie, złość, frustracja, potrzeba znalezienia najlepszej formy wyrażania siebie - to wszystko nadal mamy tak silne, jak na początku. Choć oczywiście jesteśmy na wyższym poziomie rzemiosła i swoje narzędzia znamy zdecydowanie lepiej - mówi w Trójce Hayden Thorpe, lider grupy Wild Beasts.
Wild Beasts
Wild BeastsFoto: Klaus Thymann / mat. prasowe
Posłuchaj
10'25 Wild Beasts: oswoiliśmy koncertowe demony (Program alternatywny/Trójka)
więcej

- Muzyka jest dla nas wielką przygodą. W ciągu tych wszystkich lat nabraliśmy pewności siebie i przekonania do tego, co robimy. Osobiście nigdy nie marzyłem o tym, by występować na scenie. Kręciło mnie pisanie piosenek i praca w studiu. Kiedy jednak powstaje muzyka, trzeba koncertować i promować ją na żywo. Musiałem się więc nauczyć, jak to robić, jak czerpać z tego przyjemność. Całe lata straciłem na stresowanie się występami przed publiczności. Kiedy się oswoi lęk, zaczyna się go lubić. Oswojony demon zostaje twoim przyjacielem - przekonuje Hayden Thorpe w rozmowie, jaką Agnieszka Szydłowska przeprowadziła z nim podczas tegorocznej edycji Open'er Festival.

Wywiadów, informacji i zdjęć szukaj na naszej stronie poświęconej Open'er Festival >>>

Wild Beasts przez całą swoją karierę próbowali uciec od ograniczeń formuły "czterech chłopaków gra razem", co widać szczególnie na syntetycznym, pełnym zmian instrumentalnych, nowym albumie "Present Tense". Hayden Thorpe, Tom Fleming, Chris Talbot i Ben Little wzięli niemal roczne wolne od koncertów, poświęcając ten czas na tworzenie jedenastu utworów - pracowali nad nimi o wiele dłużej niż w przypadku poprzednich albumów.
Czterej członkowie Wild Beasts pochodzą z tego samego małego miasteczka i znają się od dzieciństwa. Na początku Hayden i Ben, do których potem dołączył Chris, założyli zespół Fauves (francuskie tłumaczenie Wild Beasts) w miasteczku Kendal w hrabstwie Kumbria. Potem przeprowadzili się do Leeds, gdzie dołączył do nich kolejny chłopak z Kendal - Tom. Podpisali kontrakt z wytwórnią Domino. Debiutancki album "Limbo Panto" nagrali będąc ledwie dwudziestolatkami.

Choć od wydania "Limbo Panto" są w nieustannej trasie, na każdym etapie zatrzymywali się i zastanawiali nad całokształtem zespołu i tym, czego właściwie wszyscy chcą. Słychać to na drugiej płycie "Two Dancers" i na kolejnym krążku "Smother", nagranym po tym, jak zespół przeprowadził się z Leeds do Londynu. Wild Beasts promowali "Smother" podczas swojej pierwszej wizyty na Open’erze (a zarazem w Polsce) w 2010 roku.
Choć albumy układają się w twórczy ciąg, na każdym z nich zespół wypada zupełnie inaczej. Najnowszy krążek - "Present Tense" - również ma zupełnie odmienną formę: czerpie z intensywnych elektronicznych dźwięków lat 80. i 90., osadzając je w nowoczesnej muzyce popularnej XXI wieku.

"Program alternatywny" na antenie Trójki w środy i czwartki od godz. 19.00 do 21.00 prowadzi Agnieszka Szydłowska.

(mat. prasowe, mk, mp)