X
Aby nas słuchać lub oglądać potrzebujesz najnowszego Adobe Flash Player | Pobierz Flash
POLSKIE RADIO - HISTORIE DOBRZE OPOWIADANE OD 90 LAT
Trójka

Ukraina. Co dalej?

04.02.2014
Koniec kryzysu czy raczej eskalacja przemocy? O możliwych scenariuszach rozmawiać będą publicystki: Bogumiła Berdychowska z Forum Polsko-Ukraińskiego oraz Agnieszka Romaszewska, dyrektor Telewizji Biełsat.

Przed miesiącem w Klubie Trójki rozmawialiśmy o Ukrainie z Izą Chruślińską i Mirosławem Czechem; połączyliśmy się też telefonicznie z Oksaną Zabużko. Było to kilka tygodni po wybuchu protestów, sprowokowanych nieoczekiwanym zerwaniem przez prezydenta Janukowycza rozmów stowarzyszeniowych z Unią Europejską.

Dziś, po upływie kolejnych tygodni, sytuacja się jeszcze zaostrzyła: z jednej strony mówi się o pewnych nadziejach na korzystne rozwiązanie kryzysu, z drugiej rysuje się "apokaliptyczne scenariusze". W dodatku w Polsce sympatia dla Euromajdanu zaczęła się mieszać z zakłopotaniem lub wręcz z lękiem, że z biegiem czasu coraz więcej tam czerwono-czarnych flag banderowców, a do głosu dochodzą nacjonalistyczni radykałowie.
W tej sytuacji spróbujemy przyjrzeć się wydarzeniom na Ukrainie ponownie, pytając o możliwe scenariusze dla całego regionu: dla Ukrainy, Polski, Rosji, Białorusi. Gośćmi Klubu Trójki będą tym razem publicystki: Bogumiła Berdychowska z Forum Polsko-Ukraińskiego oraz Agnieszka Romaszewska, dyrektor Telewizji Biełsat.

Na "Klub Trójki" zapraszamy we wtorek, 4 lutego, od godz. 21.05 do 22.00

Sylwia Héjj i Jerzy Sosnowski

Zobacz więcej na temat: Kijów protest Ukraina

Czytaj także

Ukraina: będzie rozłam w partii rządzącej?

Szef parlamentarnej frakcji Partii Regionów Ołeksandr Jefremow przyznał, że część deputowanych może opuścić jego klub. - Mając do czynienia z takimi naciskami nie wykluczam, że poszczególni posłowie mogą podjąć taką decyzję - powiedział.
Posłuchaj
00'41 Rosyjskie MSZ jest zaniepokojone wydarzeniami na Ukrainie. Relacja Macieja Jastrzębskiego (IAR)

Nie wiadomo o jakich naciskach mówił Ołeksandr Jefremow. Opozycja od dawna wzywa deputowanych z rządzącego ugrupowania, by przeszli na jej stronę.

Gdyby tak się stało, już we wtorek Rada Najwyższa Ukrainy mogłaby przegłosować ustawę o bezwarunkowej amnestii dla wszystkich zatrzymanych i aresztowanych uczestników protestów. Zgodnie z obecnymi przepisami, amnestia zacznie obowiązywać dopiero wtedy, gdy demonstranci opuszczą zajęte budynki administracji państwowej i samorządowej oraz zejdą z barykad w centrum Kijowa.

A Ukraińcy protestujący na ulicach Kijowa i w innych miastach nawet nie myślą o rezygnacji z protestów, dopóki nie zmieni się władza w ich kraju.

Opozycja liczy też, że we wtorek uda jej się znaleźć niezbędną większość do przywrócenia zapisów konstytucji z 2004 roku, ograniczających uprawnienia prezydenta kraju i rozszerzających kompetencje parlamentu. - Uważamy, że dokument ten powinien być przegłosowany przez cały parlament - oświadczył jeden z liderów opozycji Arsenij Jaceniuk.
Według niego, prezydentowi Ukrainy należy odebrać "dyktatorskie uprawnienia" i przekazać je narodowi, który powinien odzyskać prawo do kierowania państwem za pośrednictwem parlamentu.
Ale szef parlamentarnej frakcji Partii Regionów Ołeksandr Jefremow uważa, że pomysły opozycji są nierealne. Jego zdaniem, przywrócenie konstytucji z 2004 roku jest z punktu widzenia prawa niemożliwe. Jefremow uważa, że najlepszym rozwiązaniem byłoby zorganizowanie referendum w tej sprawie. - Wysłuchajmy opinii ludzi. Niech oni się wypowiedzą w referendum, a my zapiszemy to w dokumencie, którego nie można będzie zmienić, gdyż będzie to stanowisko narodu - powiedział.
Konstytucja z 2004 roku została anulowana w 2010 roku przez Trybunał Konstytucyjny. Sędziowie uznali, że zmiany ograniczające władzę prezydenta na rzecz parlamentu zostały uchwalone wbrew procedurom i orzekli, że na Ukrainie przywraca się konstytucję z 1996 roku. Ukraina przekształciła się tym samym z powrotem w państwo z systemem prezydencko - parlamentarnym.

O protestach na Ukrainie - tu czytaj więcej>>>

Zdaniem rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, ukraińska opozycja - wbrew deklaracjom - dąży do zaognienia sytuacji.

Wpływowy deputowany do Dumy Państwowej Wiaczesław Nikonow wyraził obawę, że opozycjoniści na kijowskim Majdanie mogą wkrótce sięgnąć po broń. Zdaniem parlamentarzysty może to nastąpić już w piątek, w dniu otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Soczi.
- Na Majdanie jest dużo broni. Oby nie wystrzeliła w dniu otwarcia olimpiady - oświadczył Nikonow przed kamerami telewizji państwowej Rossija. Reprezentujący kierowaną przez prezydenta Władimira Putina partię Jedna Rosja polityk powiedział, że opozycja na Ukrainie może pójść śladem gruzińskiego prezydenta Micheila Saakaszwilego, który "rozpętał wojnę w Osetii Południowej w dniu otwarcia igrzysk olimpijskich w Pekinie". - Obawiam się, że dzisiaj może być tak samo - oznajmił Nikonow.

Resort spraw zagranicznych Rosji wyraził nadzieję, że "opozycja na Ukrainie wyrzeknie się gróźb i ultimatów, a także zintensyfikuje dialog z władzami w celu wyjścia z głębokiego kryzysu i powrotu na grunt konstytucji".
IAR/PAP/asop

''

Zobacz więcej na temat: Kijów Rosja Ukraina

Czytaj także

Kozacki duch na Majdanie

03.02.2014
Protesty w Kijowie
Protesty w KijowieFoto: PAP/EPA/SERGEY DOLZHENKO
Kozacy z Zaporoża, niegdyś znani z umiłowania wolności i siczowej demokracji, również demonstrują przeciwko ukraińskiej władzy i wyrażają poparcie dla demonstrantów.
Posłuchaj
33'52 03.02.14 Świat w powiększeniu: Kozacki duch na Majdanie

– Wiec odbył się w niedzielę i zgromadził dwa tysiące ludzi, mimo iż poprzednie zgromadzenie zostało brutalnie rozpędzone przez milicję. Ci, którzy przyszli przełamali strach. Aktywista zaporoskiego Majdanu Sergiej Pawłowski powiedział mi, że kozactwo zaporoskie już nie istnieje. Mimo braku „prawdziwych” Kozaków ludzie, protestujący w Zaporożu nawiązują w wystąpieniach do kozackiego ducha i umiłowania wolności. Operują pewnym mitem, ale i mity mają to do siebie, że niekiedy „ożywają” – podkreślił Krzysztof Renik, korespondent Polskiego Radia z Ukrainy.

Tamtejsi mieszkańcy w większości dystansują się jednak do kijowskich wydarzeń. Jest to nie tylko kwestia zastraszania ich przez tamtejszą milicję, ale także braku poczucia tożsamości narodowej.

– Trzeba wyjaśnić to historycznie. Kozaczyzna – jako warstwa społeczna oraz jako kultura i styl życia – została w dużej mierze zniszczona pod koniec XVIII w. i na początku XIX wieku. Obecnie jest więc rekonstrukcją, która ma charakter folklorystyczny, a w ten sposób nie odbuduje się poczucia niezależności czy chęci oporu wobec władzy. Ponadto trzeba pamiętać, że jest to część rosyjskojęzyczna i położona daleko od granic Europy, a znajomość realiów europejskich jest tam zupełnie inna niż na zachodzie kraju. Tak więc nawet zastraszanie nie jest nawet potrzebne – stwierdził profesor Tomasz Stryjek, z Collegium Civitas i Polskiej Akademii Nauk.

►UE i Stany Zjednoczone pracują nad wspólną propozycją pomocy dla Ukrainy. Chodzi zarówno o zakończenie obecnego kryzysu politycznego jak i o wsparcie gospodarcze. Bruksela zastrzega, że, przyjmując międzynarodową ofertę, Kijów będzie musiał zobowiązać się do konkretnych reform.

– Proponowane są spore pieniądze, ale UE cały czas nie jest w stanie przebić tej oferty , która zaproponowała Rosja. Ostatnie było to 15 miliardów. Sama UE nie jest w stanie zaproponować więcej. Nawet ze Stanami Zjednoczonymi byłoby to zapewne niemożliwe – relacjonowała z Brukseli Magdalena Skajewska – UE tłumaczy, że jej główną propozycją jest umowa stowarzyszeniowa. Jak podkreśla Bruksela jest to oferta korzystna, która w długiej perspektywie doprowadzi m.in. do stabilności gospodarczej na Ukrainie.

PR24/Anna Krzesińska

Zobacz więcej na temat: Kijów Ukraina

Czytaj także

Sikorski: na Ukrainie jest scenariusz stabilizacji, ale więcej jest złych scenariuszy

04.02.2014
Szef MSZ Radosław Sikorski uważa, że najbliższe parę tygodni, to czas dla Ukraińców, aby dojść do porozumienia
Szef MSZ Radosław Sikorski uważa, że najbliższe parę tygodni, to czas dla Ukraińców, aby dojść do porozumieniaFoto: PAP/EPA/andreas gebert
Sikorski powiedział, że obawia się, iż "szanse na realizację pozytywnego scenariusza mogą być mniejsze niż byśmy sobie życzyli". - Trzymajmy kciuki za Ukrainę. Ten kraj jest w momencie przełomowym. Oby władze i opozycja wybrały mądrze - powiedział Sikorski w TVP2.

- Myślę, że na Ukrainie jest scenariusz, wąska droga, po której można dojść do nowego rządu, który stabilizuje sytuację, który odzyskuje sterowność, wprowadza reformy, uzyskuje wsparcie międzynarodowe i przywraca Ukrainie ścieżkę ku Europie, ale jest więcej scenariuszy złych, a także apokaliptycznych - powiedział Sikorski, pytany w programie "Tomasz Lis. Na żywo".

Ocenił, że droga do nowego rządu stabilizującego sytuację jest bardzo trudna. - Bo nam się wydaje, że w polskiej polityce jest bardzo mało zaufania. Tam tego zaufania nie ma w ogóle - stwierdził minister.

- Wydaje się, że jest te parę tygodni na to, by albo się dogadać, albo podejrzewam, że władza przygotowuje bardzo nieprzyjemne scenariusze - powiedział szef polskiej dyplomacji.

"To jest pułapka"

Pytany o propozycję wejścia do rządu, jaką prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz złożył przedstawicielom opozycji, szef MSZ powiedział, że w miniony weekend w Monachium, gdzie odbywała się doroczna Konferencja Bezpieczeństwa - rozmawiał także o tym z liderami ukraińskiej opozycji Witalijem Kliczką i Arsenijem Jaceniukiem.

- I oni mówią tak: "wejście do rządu na zasadach tej zmienionej konstytucji, która całą władzę daje prezydentowi, to jest pułapka". Przy powrocie do tej wersji konstytucji, pod którą prezydent Janukowycz był wybrany, która ustanawia system parlamentarno-prezydencki, na tych warunkach oni są gotowi do wzięcia odpowiedzialności za kraj - powiedział Sikorski. - To jest polski scenariusz: wasz prezydent, nasz premier - dodał.

- Uważam, i radzę Ukraińcom, żeby poszli drogą roku 1989, a nie 1981, gdzie, umówmy się, też były gorące głowy, które sobie nie wyobrażały, że władza ma w zanadrzu stan wojenny - powiedział Sikorski. Na pytanie, czy dialog i kompromis są możliwe przy zerowym zaufaniu, odpowiedział, że "prezydent Janukowycz wykonał pewien gest - odwołał te ustawy, które wprowadzały autorytaryzm i podpisał ustawę o amnestii". - To też trzeba docenić - dodał szef MSZ.

<<<Sikorski do Ukraińców: naśladujcie polski scenariusz z '89, a nie '81>>>

Zapytany o pojawiające się opinie, że Rosja w najbliższych dniach będzie powściągliwa ws. Ukrainy z powodu zbliżających się zimowych igrzysk w Soczi oraz co może nastąpić później w polityce rosyjskiej wobec Ukrainy, powiedział, że "nie wiemy, jakie scenariusze rozpatruje Federacja Rosyjska, my mamy własne scenariusze".

We wtorek zbierze się ukraiński parlament

Przewodniczący parlamentu Wołodymyr Rybak poinformował w poniedziałek, że prezydent Janukowycz zamierza przedyskutować z liderami opozycji wybór premiera; dotychczasowy szef rządu Mykoła Azarow ustąpił 28 stycznia. Do Rady Najwyższej nie przesłano jednak żadnych propozycji dotyczących nominacji - dodał Rybak.

<<<Janukowycz: im chodzi o władzę>>>

Ukraińska opozycja przygotowała projekt zmian w konstytucji, które mają doprowadzić do przywrócenia zapisów z 2004 r., ograniczających uprawnienia prezydenta i rozszerzających kompetencje parlamentu. Opozycja ma nadzieję, że głosowanie w tej sprawie odbędzie się we wtorek i że projekt poprze część deputowanych opozycji.

Tego samego dnia opozycja chce wprowadzić zmiany do uchwalonej w ubiegłym tygodniu ustawy o amnestii, by objęła ona bezwarunkowo wszystkich zatrzymanych i aresztowanych uczestników protestów antyrządowych. Zgodnie z obecnymi przepisami amnestia zacznie obowiązywać, gdy demonstranci opuszczą zajęte budynki administracji państwowej i samorządowej oraz zejdą z barykad w centrum Kijowa.

Protesty na Ukrainie

Trwające do dziś protesty na Ukrainie wybuchły w listopadzie, gdy rząd Mykoły Azarowa [podał się w styczniu do dymisji] wstrzymał przygotowania do podpisania umowy stowarzyszeniowej z UE. Azarow wiele razy wyjaśniał, że zbliżenie z UE stwarzałoby zagrożenie dla gospodarki Ukrainy. Twierdził także, że Ukraina nie mogła podpisać umowy z UE, gdyż Bruksela domagała się od Kijowa m.in. zalegalizowania związków homoseksualnych.

Protesty na Ukrainie - zobacz serwis specjalny >>>

PAP,IAR,kh