Lykke Li zdradziła kilka drobnych szczegółów dotyczących nadchodzącego albumu "The Afterparty" i zasugerowała, że może to być jej ostatnie wydawnictwo. Szwedzka artystka od pewnego czasu sygnalizuje powrót z nowym materiałem, a następca płyty "EYEYE" z 2022 roku ma - według dotychczasowych zapowiedzi - ukazać się pod koniec tego roku.
Choć oficjalna data premiery wciąż nie została ogłoszona, Li zorganizowała niedawno prywatne listening party w Los Angeles, podczas którego po raz pierwszy zaprezentowała nowy materiał wąskiemu gronu fanów. W trakcie wydarzenia potwierdziła tytuł albumu i opowiedziała o procesie jego powstawania.
Porozmawiajmy o tym albumie. Jego stworzenie było cholernie trudne. Nazywa się "The Afterparty". Robię płyty w taki sposób, jakbym siedziała w samochodzie z matchą w plastikowym kubku i czuła się z tego powodu winna. Teraz mam wrażenie, jakby była czwarta rano i za chwilę miało wzejść słońce, a Trump i całe to AI w muzyce są jak kac. Właśnie z tymi myślami się mierzyłam. [...] To jak podróż przez noc, której powinno słuchać się "na raz". To mój szósty album - i być może ostatni.
Lykke Li podczas kameralnego listening party w Los Angeles
AŚ