Paweł Wojewódka: W siedleckim studiu Polskiego Radia przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych Sławomir Izdebski. Witam, panie przewodniczący, bardzo serdecznie.
Sławomir Izdebski: Dzień dobry panu, dzień dobry państwu.
Panie przewodniczący, czy pan nie wierzy nowemu ministrowi rolnictwa, że właściwie ta sprawa już jest załatwiona, że tylko te młyny administracyjne tym razem dość szybko przemielą całą sprawę?
To znaczy ja tylko chciałbym obalić pewien mit i poprosić również i państwa, i polityków, abyście państwo i wszyscy politycy przestali używać pojęcia afrykański pomór świń. Ja powtarzam do znudzenia: nie ma czegoś takiego w Polsce, jak amerykański pomór świń, nikomu żadna sztuka nie pada...
Afrykański.
Afrykański, przepraszam. Nikomu żadna sztuka nie padła, polskie świnie są zdrowe. Ja kiedyś mówiłem od początku na protestach, że można tę sprawę załatwić bardzo szybko, że minister rolnictwa ma ku temu instrumenty i to chciałbym powiedzieć i ustosunkować się również do wypowiedzi wicepremiera Piechocińskiego, który dzisiaj mówi, że nie trzeba wychodzić na drogi. To przecież pan premier Piechociński na spotkaniu z rolnikami w Łosicach zapowiedział szumnie, wręcz bardzo szumnie, że rozpocznie się skup tuczników dokładnie w niedzielę (ta, która minęła), no i oczywiście okazało się, że jest to kolejny blef, kolejne oszustwo, kolejne nieporozumienie, dlatego że jeden z zakładów mięsnych oczywiście dotarł do jednego z rolników, gdzie cenę, która została zaproponowana, z nikim nigdy nie była konsultowana. My jako związkowcy...
Ale, panie przewodniczący, o co chodziło z tą ceną? Czy ta cena była satysfakcjonująca, czy ta cena była za niska, czy ta cena nie odpowiadała jakości tych świń?
Nie, chodziło o to, że my walczymy od początku, i to musi zrozumieć wicepremier polskiego rządu, że tutaj chodzi o przerośnięte tuczniki. Ustalana cena ze związkowcami to była cena 5 złotych za kilogram poubojowo plus około 1,20-1,40 zł dopłaty. Nas jako rolników nie interesuje, skąd będą pochodziły pieniądze, czy to będą pochodziły z Agencji Rynku Rolnego, z Agencji Rezerw Materiałowych czy od Komisji Europejskiej. Wiem, że jest to 50 na 50, natomiast zakład, który przyjechał na właśnie tamte tereny, zaoferował cenę oczywiście 5 zł za tucznika. Akurat mam tutaj ściągawkę, w klasie E 4,80 w klasie (...)
Panie przewodniczący, ale aż takie szczegóły są trudne do ogarnięcia...
Nie będziemy mówić o szczegółach, panie redaktorze, ale...
Nie, nie. Czy ta cena zaproponowana u tego odbiorcy była satysfakcjonująca dla rolnika?
Panie redaktorze, drodzy państwo, jest to cena w granicach średnia 2 zł za kilogram żywca wieprzowego netto. No to niech pan premier Piechociński przyjedzie na wieś, wyprodukuje tucznika, sprzeda go po 2 zł, a wtedy niech publicznie ogłasza, ile z tego ma korzyści, ile z tego ma zysku. To jest cena nie do przyjęcia, to są kpiny, bo to nie rolnicy odpowiadają za to, że tuczniki są przerośnięte, tylko odpowiada za to polski rząd. I jak się dzisiaj okazało, to ja miałem rację na samym początku, kiedy rozpoczynaliśmy blokady, że tą sprawę można załatwić na szczeblu ministerialnym. I co się wczoraj okazało? Wczoraj się okazało, że restrykcje ze strony Komisji Europejskiej nie są tak daleko idące, jak rozporządzenie polskiego ministra z 2010 roku. To rozporządzenie ministra Sawickiego z 2010 roku wprowadziło takie restrykcje, że zakłady mięsne nie mogły ze strefy buforowej kupić tych tuczników, dlatego że groziły im różnego rodzaju sankcje dotyczące braku możliwości sprzedaży później na rynki trzecie (...)
Panie przewodniczący, czy ta propozycja Komisji Europejskiej, ta wstępna propozycja Komisji Europejskiej, aby zmniejszyć ową strefę buforową do 4 powiatów i tylko do niewielkiej ilości gmin i co najważniejsze, że mięso pozyskane ze świń pochodzących ze strefy będzie mogło być umieszczone jako świeże mięso na rynku krajowym, czy ta propozycja, wstępna propozycja oczywiście, pana satysfakcjonuje?
Panie redaktorze, przecież to są kpiny, to są kpiny, ja o tym mówiłem od początku. Przecież można to było zrobić dokładnie miesiąc temu...
Nie, nie, ale czy ta... Panie przewodniczący...
Ale, panie redaktorze, przepraszam, ja muszę to powiedzieć. To można było zrobić miesiąc temu, mogła być strefa buforowa, chociaż my uważamy, że jest to kompromitacja polskiego rządu, kompromitacja w ogóle polskiego ministra rolnictwa. Oczywiście ja bardzo dobrze... od samego początku mówiłem, że jedynym wirusem, który został odnaleziony w Polsce, to jest Polska Centralna, to jest Ministerstwo Rolnictwa i tam dokonaliśmy utylizacji politycznej ministra rolnictwa, który okazał się wielkim nieudacznikiem. Jak można w zdrowym kraju...
Ale nie odpowiedział pan na pytanie...
...tworzyć chore strefy, panie redaktorze.
Panie przewodniczący, bardzo proszę o odpowiedź na pytanie. Pytanie brzmi: czy ta zaproponowana wstępna propozycja ograniczenia strefy buforowej do 4 powiatów, kilkunastu gmin i to, że mięso pozyskiwane ze świń pochodzących z tej strefy będzie mogło być umieszczane jako świeże mięso na rynku krajowym, to jest propozycja satysfakcjonująca związki i organizacje rolnicze?
O tym możemy drugim rozmawiać, bo tutaj ograniczenie jednym zabrać powiat jeden czy dwa, a drugim dołożyć, to naprawdę (...)
Ale, panie przewodniczący, tak czy nie?
Natomiast... Ja nie odpowiadam tak czy nie, nauczyłem się w szkole odpowiadać pełnymi zdaniami, pełnymi zdaniami, panie redaktorze (...)
To wobec tego bardzo uprzejmie proszę przy pełnym zdaniu.
...i odpowiem panu pełnym zdaniem. Na dzień dzisiejszy my walczymy o to, żeby jak najszybciej zdjąć nadwyżki tuczników przerośniętych. Oczywiście okazuje się, że zmiana rozporządzenia ministra rolnictwa, która prawdopodobnie, jak mam informację, już została podpisana, za co bardzo dziękuję panu ministrowi Sawickiemu, nas usatysfakcjonuje na dzień dzisiejszy, ale dlatego, że po pierwsze zakłady mięsne będą mogły kupić, tak jak pan powiedział, te tuczniki, i będą mogły je sprzedać na wolnym rynku. To już jest dla nas kwestia, która nas satysfakcjonuje na dzień dzisiejszy, tylko że ja mówię: na dzień dzisiejszy my nie mamy żadnego dokumentu. Ja mam dokument przed sobą, który wyraźnie mówi, że Komisja Europejska wstępnie wyraziła zgodę. Natomiast ja wczoraj ministrowi Sawickiemu powiedziałem: panie ministrze, będziemy mieli odpowiednie dokumenty na biurku, wtedy podejmujemy decyzję, czy strajk odwołujemy, czy kontynuujemy. Ja na dzień dzisiejszy dzwoniłem przed chwilą do ministra rolnictwa, rozmawiałem z asystentem, zapewniał mnie, że zmiana rozporządzenia jest podpisana i że odpowiednie restrykcje... znaczy odpowiednie dokumenty dla lekarzy wojewódzkich są już przygotowane, że one zostaną wysłane w przeciągu dwóch najbliższych godzin, następnie te dokumenty i te obwarowania, które mają wprowadzić w życie lekarze weterynarii, pójdą do lekarzy powiatowych i ci dopiero mają informować zakłady mięsne, prawda? Jeżeli zakłady mięsne, z którymi mamy kontakty, dzisiaj potwierdzą, że otrzymały dyspozycję od lekarzy weterynarii i mogą kupować na wolnym rynku i nie grozi im nic z tego tytułu i rolnicy potwierdzą to, że rzeczywiście mają już propozycje z tych zakładów mięsnych i przede wszystkim propozycje cenowe, to wtedy przystąpimy do rozmów i być może, że jeszcze dzisiaj ogłosimy. Ja przygotowuję się do tego, że jeżeli jest taka propozycja, jest taka obietnica, czekamy do godziny 17-18-ej, może troszeczkę wcześniej, ustosunkujemy się od tego. Ja bym chciał naprawdę, ja bym chciał dzisiaj i życzę tego i sobie, i rolnikom, i ministrowi rolnictwa, żebyśmy mogli w końcu zakończyć ten spór, przynajmniej na tym etapie, i żebym ja mógł dzisiaj powiedzieć: rolnicy, słuchajcie, sprawa częściowo jest załatwione, na drogi nie wychodzimy, jedziemy w pole, zajmiemy się tym, co mamy dzisiaj do wykonania, czyli zasiewy w polu i tak dalej, a nie blokowanie ulic.
Panie przewodniczący, i na koniec – cena, która satysfakcjonowałaby rolników za te przerośnięte tuczniki?
Cena to jest 5 zł za tucznika poubojowo, bez żadnych klasyfikacji plus dopłaty. No bo wie pan, panie redaktorze, trzeba też powiedzieć telewidzom, naszym widzom...
Słuchaczom.
...i słuchaczom, przepraszam, jak to naprawdę jest z tym wykupem. Bo jeżeli mówimy dzisiaj o wykupie interwencyjnym na konserwy i zakład mięsny przyjeżdża do rolnika i mówi, że będzie dzielił to na takie czy inne klasy, to ja pytam, na jakiej podstawie. Przecież z tego tucznika nie wykraja się szynki, z tego tucznika nie wykraja się boczku, polędwicy, baleronu. On idzie na przemiał na konserwę. Pytam się, do czego ma służyć ta klasyfikacja. Ja wiem, do czego. Do tego, żeby zaniżyć cenę i kupić od rolnika po jak najniższej cenie. Ale my się na to nie godzimy, my się nie damy zrobić w balona po raz kolejny.
Rozumiem, że w tej sytuacji, jeżeli dojdzie do porozumienia, to rolnicy na drogi nie wyjdą, tak, panie przewodniczący? Dobrze myślę?
Chciałbym, chciałbym, panie redaktorze, z całego serca chciałbym.
Dziękuję serdecznie. Sławomir Izdebski, przewodniczący Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych.
(J.M.)