Krzysztof Grzesiowski: Janusz Korwin-Mikke, prezes Kongresu Nowej Prawicy. Dzień dobry, witamy.
Janusz Korwin-Mikke: Kłaniam się, witam państwa.
I dodajmy: deputowany-elekt do Parlamentu Europejskiego. Jest pan pewnie zadowolony z ostatniego sondażu TNS Polska dla Wiadomości.
Nie, liczyłem, że będzie 12, ale to jest dlatego, że...
A jest 10.
No tak, ale uwzględniając tam partię pana Gowina, która tam już jest w tej chwili w koalicji z PiS-em, tak że za chwilę te 2% do nas przejdzie i będzie to 12.
Napisał pan na blogu: „Zgodnie z moimi przewidywaniami przeskoczyliśmy wreszcie ten cholerny Sojusz Lewicy Demokratycznej”, cytuję dosłownie.
Tak, bo zawsze był przed nami.
To teraz jeszcze brakuje kilkunastu punktów do kolejnego przeciwnika.
No tak, ale PO się już sypie wyraźnie, tak że to jest tylko kwestia czasu. Pan Janusz Czapiński prorokuje początek przyszłego roku.
No dobrze, a dlaczego tak się dzieje?
Dlatego że my mówimy stale to samo i mówimy prawdę, kropla drąży skałę, natomiast oni kręcą, kłamią, robią z siebie kompletnych idiotów i obiecują, obiecują. Ludzie przestali wierzyć w obietnice. Bo my mówimy jasno i prosto: jeżeli rząd obiecuje dać wam sto tysięcy, to rząd wam musi zabrać sto czterdzieści. Nie ma innej możliwości, musi zatrudnić urzędnika, który te pieniądze jakoś ściągnie, i drugiego urzędnika, który te pieniądze da. Więc każdy polityk, który obiecuje, że da wam sto tysięcy, obiecuje wam, że zabierze wam sto czterdzieści. Nie ma innej możliwości.
Ten sondaż, na który się powołujemy, był robiony 23 czerwca, czyli już po wybuchu afery podsłuchowej, i prawdopodobnie wynik Platformy to konsekwencja tego wydarzenia. Czy pan to bierze pod uwagę?
Tak, ale proszę wziąć pod uwagę również, że PO i nie tylko PO pracuje dla nas, ale i PiS pracuje dla nas, bo pomysły, jakie tam prezentuje PiS, są właśnie takie uparte, że oni coś dadzą ludziom, więc powtarzam: nasi wyborcy to są ludzie inteligentni i już zrozumieli, o co chodzi.
A sama afera podsłuchowa? Właściwie trudno znaleźć pana komentarz do tego wydarzenia.
Ależ miałem chyba ze dwadzieścia komentarzy, napisałem masę artykułów w prasie na ten temat, natomiast wie pan, sprawa jest dość dziwna, mianowicie okazuje się, że to, co ja wszystko mówiłem, to inni krzyczeli, że ja jestem wariat, oszołom i tak dalej, to ci ludzie w prywatnych rozmowach mówią to samo, tylko oficjalnie jak wyjdą na trybunę, to kłamią. Natomiast prywatnie mówią to, co ja, że sojusz z Ameryką nie jest wiele wart, to, że ZUS zbankrutuje, znaczy zbankrutuje... będzie płacił emeryturę siedemset złotych. No więc ja to mówiłem, to samo od 20 lat tłumaczę, prawda? Nikt mi nie wierzył, no to teraz ludzie widzą.
A jakie według pana mogą być konsekwencje polityczne tego, z czym mamy do czynienia? Czy nic się nie wydarzy?
W normalnym kraju zarówno pan minister Bartłomiej Sienkiewicz, jak i pan minister Radosław Sikorski, mimo że ja tego drugiego osobiście bardzo lubię i cenię, muszą się podać do dymisji. No i jak to jest możliwe, że prowadzi śledztwo człowiek, który osobiście jest zamieszany. Zresztą minister spraw wewnętrznych [śmiech] jako ofiara podsłuchów jest figurą dość humorystyczną w świecie bezpieki. Natomiast również ciężko jest rozmawiać z Amerykanami człowiekowi, któremu ujawniono, że mówi, że sojusz z nimi jest bullshit, czyli wielkie ge, prawda? No więc to jest moim zdaniem bardzo dobry minister, bo ja znam jego prawdziwe wypowiedzi, znam je z rozmów osobistych, ale również z WikiLeaks, mało kto czyta WikiLeaks, tam jest bardzo wiele prawdziwych depesz pana Sikorskiego, który naprawdę ma bardzo rozsądne poglądy. Wygaduje głupoty oczywiście, bo proszę państwa, jak przychodzi...
Znaczy wygaduje głupoty publicznie?
Publicznie.
A prywatnie mówi prawdę.
Prywatnie mówi prawdę. Wychodzi taki minister jeden z drugim czy pan prezydent Obama, prezydent Komorowski i obie jego ekscelencje mówią tam o wiecznej przyjaźni, potem w gabinecie prywatnie mówią: ty sukinsynu, jak ty nie wyślesz tego i tego.... tak wygląda prawdziwa rozmowa polityków. Natomiast jeżeli ktoś wierzy w to, co oni mówią publicznie, analizuje te słowa, czy on powiedział, że bardzo szanujemy czy że tylko szanujemy, no to sam sobie jest winien.
A takie scenariusze, które piszą politycy opozycji: konstruktywne wotum nieufności, rząd techniczny – czy to jest realne według pana?
To nie jest pytanie do mnie, to raczej proszę pytać...
Jest pan politykiem.
No tak, ale w Sejmie aktualnie siedzi pan poseł Wipler, to takie drobne dzienne niuanse, i raczej jego proszę pytać, natomiast jeśli pan pyta o moją opinię, to moim zdaniem nie, dlatego że trzeba by obalić rząd przez konstruktywne wotum nieufności, czyli wskazać jakiegoś innego premiera. Wątpliwe jest w ogóle, czy się uda obalić tego premiera, bo koalicja się zwarła murem, jak się atakuje stado baranów, to one się zwierają w krąg z najsilniejszymi baranami rogami do przodu i on się nie ruszy, to jest znana zasada, ale poza tym trzeba by jeszcze uzgodnić jakiegoś kandydata na tego premiera, no i to wiadomo, jak to jest. Pomysły wielce czcigodnego pana Jarosława Kaczyńskiego – a to jakiś profesor Gliński, a to profesor Hausner – to są lewacy, straszliwi lewicowcy, więc partia prawicowa, która promuje takich ludzi, po prostu się ośmiesza. Gdyby Jarosław Kaczyński sam się (...) powiedział ja chcę być premierem, to ja rozumiem, natomiast branie kogoś takiego to jest ośmieszanie się.
Wspomniał pan o pośle Wiplerze, który jest członkiem Kongresu Nowej Prawicy. Jak sprawdziłem, od 15 maja, czyli ma staż stosunkowo krótki. Powiedział on, zacytuję: „Prezydent Bronisław Komorowski jest ojcem chrzestnym tej mafii, która rządzi Polską, przynajmniej tak się teraz zachowuje, nie wyciągając żadnych kroków wobec tego, co się działo. To facet, który wziął na siebie odpowiedzialność i teraz jest żyrantem tego patologicznego układu, który od 7 lat okrada Polskę i Polaków”. Czy pan się pod tym podpisze?
Wielce czcigodny poseł Wipler jest takim harcownikiem i on tak wybiega trochę przed szereg. No, każda armia potrzebuje harcowników, armia idzie poważnie do boju, a tam biegają i pokrzykują sobie. To jest młody człowiek jeszcze bardzo i trochę przesadza, ale generalnie ma oczywiście rację. Państwo polskie jest mafią założoną specjalnie i celowo. Wie pan, Czesław Kiszczak świadomie i celowo zaplanował Polskę jako firmę, w której będzie się kradło. Chcę przypomnieć państwu jako jeden z licznych dowodów to to, że z kodeksu karnego w 88 czy 89 roku usunięto tylko dwa artykuły: sto trzydzieści chyba cztery i pięć, które mówiły o wysokich karach za wielkie afery gospodarcze. To była jedyna poprawka w kodeksie karnym, jaką zrobiono. Chodziło o to, żeby można było kraść, kraść i kraść, żeby można było rozkradać mienie państwowe. To było od początku założone. Cała III Rzeczpospolita od początku została założona tak, żeby można było kraść, żeby potem wejść do tej... bo ta cała Unia Europejska jest na zasadzie: aferzyści wszystkich krajów, łączcie się. Zresztą jestem teraz w środku w tej Unii i widzę, co tam się dzieje. To jest nieprawdopodobne zbiorowisko złodziei i aferzystów.
Tylko z tego, co pan mówi, to przypisuje pan generałowi Czesławowi Kiszczakowi coś, co można by określić mianem wizjonerstwa politycznego.
To nie było wizjonerstwo. Ten człowiek po prostu realizował pewien plan i tozrobił mistrzowsko. Zaplanował to wszystko w ten sposób ilości w tym Sejmie, że PZPR plus SD plus ZSL miały większość, zapewniało się tych z ZSL-u, że oni będą mieli władzę, po czym agenci pana Kiszczaka, przecież wiadomo, że ZSL i SD to byli agencji bezpieki, przeniosło się do Solidarności i przejęło władzę. To wszystko było zaplanowane. To jest mistrzostwo, muszę powiedzieć. Działania Czesława Kiszczaka to chapeau bas, to świetnie to zorganizował.
Jeszcze w sprawie wątku afery podsłuchowej, premier uważa, a właściwie nadaje ton takim argumentem, że to celowa destabilizacja państwa. Co pan o tym sądzi? Działania tych, którzy podsłuchiwali i tych, którzy mieli korzyść z tego osiągnąć.
Oczywiście, że to jest (...) Nie wiemy, kto to robił. W moim tygodniu Najwyższy Czas tam napisałem 10 hipotez, bo tam wielu ludzi ma interes w tym, żeby to zrobić, na przykład zarówno ci, którzy kochają Kongres Nowej Prawicy, jak i ci, którzy go nie lubią, zwolennicy PiS-u i tak dalej, bardzo różni ludzie mogą to robić. Poczekajmy, miejmy nadzieję, że to się wyjaśni.
Skoro poruszył pan wątek Parlamentu Europejskiego, co pan będzie robił w Parlamencie Europejskim jako deputowany niezrzeszony, wszystko na to wskazuje?
Niezrzeszony, właśnie. No, będę ośmieszał Parlament Europejski i całą Unię Europejską, bo to tylko Parlament może robić, w Parlamencie można będzie tylko gadać i nic innego robić nie można. I będę to robił. Zacząłem nieźle, bo już udzieliłem 30 wywiadów, jestem w tej chwili chyba najbardziej popularnym posłem Parlamentu Europejskiego [śmiech] tak że robię, co mogę.
No ale nic z powstania frakcji tak zwanych, nie wiem, eurosceptyków, zostańmy przy tej nazwie, nie wyszło.
Pani Marine La Pen się dość dziwnie zachowywała, mówiła, że na pewno będzie te siedem, bo to musi być siedmiu przedstawicieli siedmiu państw, na pewno to siódme będzie, tak mówiła przez miesiąc, po miesiącu ostatniego dnia okazało się, że tego siódmego jakoś nie ma, a co więcej, już ostatniego dnia na pięć minut przed końcem powiedziała, że z nami nie może. No więc przedtem mogła, tylko przed... [śmiech] Nie no, są różne tam hipotezy na ten temat, tam podobno walka wewnętrzna we Froncie Narodowym, jej wiceprezes pan Philippot, Florian Philippot powiedział, że on sobie nie życzy, no i w końcu wygrał, głosowanie tam zrobili w jakimś zarządzie, nie wiem, to są wewnętrzne sprawy.
No tak, ale być może, a właściwie na pewno poszło o zbyt ekstremistyczne poglądy pana, jak rozumiem...
Tak, ale póki groziło, że będzie siedem osób, to im te ekstremistyczne poglądy nie przeszkadzały, dopiero jak wyszło, że i tak nie będzie, to to zrobili dla celów zewnętrznych. Muszę powiedzieć, że te poglądy szokują w tej chwili w Unii, tak samo jak szokowały... to, co ja mówię, 20 lat temu w Polsce szokowało, prawda? Tak samo teraz szokuje w Unii, ale myślę, że przywykną i do mnie też. Wreszcie będziemy mogli mówić jak normalni ludzie, tak jak mówi jego ekscelencja Radosław Sikorski prywatnie, a nie tak jak mówi Radosław Sikorski publicznie.
Geert Wilders, Holender, deputowany, jeden z tych, którzy mieli wejść w skład owej frakcji, mówi, że miał problemy z pana wypowiedziami homofonicznymi, pomysłami odebrania kobietom praw wyborczych, pojawia się wątek antysemityzmu. Bierze pan to wszystko pod uwagę?
Nie...
Że to mogło zdecydować?
Absolutnie nie, on to miał na początku rzeczywiście takie problemy, potem się uśmiechał cały czas, nie było żadnych problemów z panem Wildersem. Są gorsze problemy z panem Wildersem, że nam było ciężko, bo on tam ma taki antypolski blog u siebie w tej Holandii i tak dalej, ale uznaliśmy obaj, że to są sprawy wewnętrzne. A co do tego prawa kobiet do głosowania, to ja przypominam, że afera pochodzi stąd, że ja całkowicie zgadzam się ze śp. Małgorzatą Thatcherową, byłą premier Wielkiej Brytanii, która tutaj w Polsce parę razy była, żeśmy rozmawiali, oprowadzałem po Polsce po Sejmie... Ona mi mówiła, że lepiej jest dla kobiet, żeby kobiety nie miały prawa wyborczego, bo wtedy kobietom łatwiej jest być wybranym. Ona mówi tak: „Ja zostałam wybrana na szefa torysów, czyli premiera de facto, dlatego że wybierało mnie 49 ludzi, sami mężczyźni praktycznie, bo jedna kobieta czy dwie. Gdyby połową wyborców były kobiety, to wybrano by sobie jakiegoś mężczyznę, bo kobiety głosują na mężczyzn. Dlatego kobietom jest lepiej, tym politycznym kobietom, żeby kobiety nie głosowały”. I tylko tyle.
Czyli rozumiem, że poprawność polityczna to nie jest pana specjalność.
Nie pozwala mi tego powiedzieć. Wie pan, mnie w szkole uczono na przykład, że inteligencja kobiet jest średnio niższa niż mężczyzn o te 4, 5, 6 punktów, to są badania naukowe i to uczono w szkole. Natomiast powiedzieć to dzisiaj w Europie to szokuje. Ja pokazuję dane, ale przecież wiadomo, że są równe, ale mężczyźni mają gorszą pamięć niż kobiety. No mają gorszą. No i kogo to szokuje? Nikogo, prawda? Każda płeć ma swoją specjalność. Poza tym to jest tylko średnia. Znam mężczyzn, którzy mają lepszą pamięć niż kobiety, i znam kobiety, które są bardziej inteligentne niż wielu mężczyzn. Mówimy tylko o średniej, to nic nie mówi o żadnej kobiecie i żadnym mężczyźnie, mówimy tylko o średniej. No więc o czym w ogóle mowa?
I tak na koniec, sondaż robiony w czerwcu roku 2014, wiele wskazuje na to, że wybory parlamentarne odbędą się jednak w terminie, czyli jesienią przyszłego roku. Ma pan pomysł, jak utrzymać lub zwiększyć (...) dla swojej partii? Na tej samej zasadzie wciąż mówić to samo?
Oczywiście. Każdy dzień rządów Platformy Obywatelskiej to dodatkowe pół procenta dla nas. Każde wrzaski PiS-u zupełnie nieumotywowane, takie jątrzące, to ludzie widzą, że tu jest partia, która mówi stale to samo, my nie... Przecież czy my robimy wielką histerię z tych podsłuchów? Przecież zawsze mówiłem, że to jest jedna wielka mafia. Ja nie muszę teraz nic krzyczeć, ja tylko mówię: ja to mówiłem przez ostatnie 20 lat.
Janusz Korwin-Mikke, gość Sygnałów dnia. Dziękujemy za spotkanie.
Dziękuję.
(J.M.)