"Dō" po japońsku oznacza "drogę", w wielu językach kojarzy się również z pierwszym dźwiękiem gamy. Polsko-japońska gra słów "droga dō" odzwierciedla więc "muzyczny szlak", w tym konkretnym wypadku szlak uchodźczy, wiodący przez Polskę i Litwę aż do Japonii i Izraela.
Szlak uchodźczy kilku tysięcy europejskich Żydów do Japonii pozostaje mało obecny w polskiej świadomości historycznej. DROGA DŌ opowiada poruszającą historię współpracy ponad podziałami. Gdyby nie holenderski konsul Jan Zwartendijk, nie powstałaby koncepcja wiz tranzytowych do Curaçao, gdyby nie polski ambasador Tadeusz Romer, statki z uchodźcami mogłyby zostać odesłane z Tsurugi z powrotem do ZSRR, a gdyby nie cywilna odwaga i zaangażowanie Chiune Sugihary, wszelka nadzieja przepadłaby przed drzwiami jego litewskiego domu, przy ulicy Vaižganto w Kownie.
Trzej dyplomaci z Holandii, Polski i Japonii postanowili postąpić przyzwoicie i humanitarnie, nie wiedząc, czy ich działania będą wystarczające, aby ocalić życie proszących o pomoc.
***
Na audycję "Wybieram Dwójkę" w piątek (2.01) w godz. 16.00-18.00 zapraszał Adam Suprynowicz.