Krzysztof Grzesiowski: Poseł Mariusz Błaszczak, szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości. Dzień dobry, panie pośle.
Mariusz Błaszczak: Dzień dobry.
Po kongresie Prawa i Sprawiedliwości w Sosnowcu takie wrażenie można by odnieść, jeśli się mylę, proszę sprostować, że wraca hasło PiS-u z kampanii z 2005 roku, czyli „Polska solidarna, a nie liberalna”. Mylę się?
Polska solidarna, ale także silna Polska w Europie, alternatywa wobec złych rządów koalicji PO-PSL została wyraźnie zarysowana, konkrety. Prawo i Sprawiedliwość jest konkretne, przeprowadziliśmy 13 paneli tematycznych, jeden dotyczył Śląska, pozostałe 12 spraw ogólnopolskich. Przedstawialiśmy nasze konkretne projekty, np. sprawa zmniejszenia bezrobocia, narodowy program zatrudnienia, wysłuchaliśmy opinii ze strony fachowców. No więc jesteśmy konkretni. To było charakterystyczne, że kiedy można było posłuchać Donalda Tuska, to wówczas słuchacz pewnie odnosił wrażenie, jak by Donald Tusk nie był szefem rządu, tylko kimś, kto o władzę się ubiega, bo znowu składał obietnice, mówił, że będzie lepiej.
A Prawo i Sprawiedliwość nie ubiega się o władzę?
Tak, tylko z tym, że my nie rządzimy. Dziś już od blisko 6 lat rządzi koalicja PO-PLS, źle rządzi. Wymiarem tych złych rządów jest ponad 2 miliony bezrobotnych czy też zapaść służby zdrowia, fakt, że ludzie miesiącami, ba, latami czekają na wizytę u lekarza specjalisty, krach systemu emerytalnego, zamieszanie związane z finansami publicznymi, to wszystko jest efekt rządów tej koalicji, koalicji PO-PSL. A Prawo i Sprawiedliwość, jeszcze raz to podkreślę, jest konkretne, przedstawiamy konkretne rozwiązania: służba zdrowia, likwidacja NFZ-u, finansowanie opieki zdrowotnej z budżetu państwa, bo jeżeli nie dojdzie do takiego przełomu, to za chwilę służba zdrowia będzie dostępna wyłącznie dla bogatych, bo zostanie sprywatyzowana.
Wybory kiedy będą, jak pan sądzi, panie pośle?
Jest termin konstytucyjny...
Konstytucyjny 2015 rok.
No ale być może będą wcześniej, to wszystko zależy od sytuacji...
Historia płata figle? Powtórzyłby pan za pana kolegą partyjnym Adamem Lipińskim?
Zobaczymy, jak się będzie rozwijała sytuacja w Sejmie. My podjęliśmy próbę zmiany rządu, wniosek o konstruktywne wotum nieufności, rząd techniczny ponadpartyjny z prof. Glińskim na czele to była nasza inicjatywa, Prawa i Sprawiedliwości, wówczas została odrzucona. Zobaczymy, być może powtórzymy taki wniosek.
A czy osoba pana prof. Piotra Glińskiego jest wciąż w grze z punktu widzenia Prawa i Sprawiedliwości?
Oczywiście tak, jeżeli chodzi o sytuację przejściową, to znaczy jeżeli chodzi o sytuację, w której trzeba przejąć odpowiedzialność za Polskę i przygotować wybory. Natomiast sprawą zasadniczą są oczywiście wolne wybory i ja jestem przekonany, że w wyniku tych wyborów wygra Prawo i Sprawiedliwość, a wówczas naturalnym kandydatem na szefa rządu jest były premier Jarosław Kaczyński.
Wygra, rozumiem, większością, tak, by nie tworzyć koalicji.
Zakładamy...
Takie jest marzenie.
My uważamy, że jest to bardzo prawdopodobne, chociażby dlatego, że prof. Czapiński, który jest przecież daleki od poglądów Prawa i Sprawiedliwości, na posiedzeniu klubu parlamentarnego partii rządzącej PO powiedział, że taki scenariusz jest prawdopodobny. A więc skoro nawet przeciwnicy polityczni usłyszeli, że taki scenariusz jest prawdopodobny, to on rzeczywiście prawdopodobny jest.
No, sondaże w każdym razie, przynajmniej ostatnie, dają przewagę pana partii, Prawu i Sprawiedliwości nad Platformą.
Rzeczywiście, tak, od kilku miesięcy widać wyraźnie taki przełom, tendencja też jest stała, wzrost poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości i spadek poparcia dla partii rządzącej.
Tyle tylko, że jak pan doskonale wie, panie pośle, co zamawiający, to inny sondaż.
Ależ oczywiście, że tak, ale...
Nie wiem, czy pan miał okazję rzucić okiem, Stowarzyszenie Republikanie...
No tak, to jest zabawne, tak...
...którym kieruje były poseł Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Wipler, zamówiło w Instytucie Homo Homini pierwsze badania metodą omnibus, to są telefoniczne badania z uwzględnieniem trzyprocentowego błędu, no i wyniki są takie: Platforma 25%, Prawo i Sprawiedliwość 23%, PSL 7%, na czwartym miejscu... zaryzykuje pan, kto?
Pewnie ten, kto zamawiał.
Republikanie 6,3% badanych. Zdecydowanie tak zagłosowaliby na Republikanów pytani przez telefon. Tak bywa.
Rzeczywiście zawsze był pewien margines folkloru w życiu politycznym także i można traktować tego rodzaju publikacje z pewnym poczuciem humoru, no ale co jest ważne? Ważne są wybory, wybory uzupełniające w Rybniku wygrał kandydat Prawa i Sprawiedliwości, choć wcześniej mandat senatorski z tego okręgu był w ręku polityka PO. Wybory wcześniejsze samorządowe w Elblągu wygrało Prawo i Sprawiedliwość, wygrało wybory do rady miasta, mamy największą reprezentację. I również nasz kandydat Jerzy Wilk zajął I miejsce, jeżeli chodzi o wybory prezydenckie w Elblągu, teraz za tydzień będzie... już w przyszłą niedzielę będzie II tura tych wyborów. A więc wybory, wybory świadczą o tendencjach poparcia.
Tylko w radzie miasta w Elblągu trzeba się będzie z kimś ułożyć, żeby móc sprawować władzę.
No i tu widać rolę tych, którzy swego czasu odeszli z Prawa i Sprawiedliwości. Myślę o Solidarnej Polsce. Oni, jak to pokazał Elbląg, działają na rzecz Donalda Tuska, na rzecz partii rządzącej, również rządzącej w Elblągu, bo prezydent Elbląga został odwołany w referendum, ten prezydent reprezentował PO i źle rządził, skoro elblążanie go odwołali.
Także swoją imprezę polityczną miała właśnie Solidarna Polska wspomniana przez pana. Uważa pan, że receptą na lepszą Polskę jest zmiana Konstytucji?
Ja myślę, że panowie robią wszystko, byleby tylko odnowić swoje mandaty do Parlamentu Europejskiego. To jest szkodliwe dla Polski, bo to wzmacnia te złe rządy koalicji PO-PSL, podział na prawicy wzmacnia Donalda Tuska, a więc zadowolony z tych przedsięwzięć jest obecny premier.
Piotr Duda, lider Solidarności, był i u państwa na konwencji, i na spotkaniu polityków Solidarnej Polski. Jak pan to komentuje?
To wybór szefa Solidarności. Dla mnie ważniejsze jest to, co powiedział Piotr Duda na kongresie Prawa i Sprawiedliwości, odniósł się do sytuacji w partii rządzącej, do tego, że rząd Donalda Tuska nie chce rozmawiać z partnerami społecznymi. Zresztą to jest charakterystyczne, nie tylko Solidarność wyszła z komisji trójstronnej, ale także inne związki zawodowe. To jest dla mnie dowód mówiący o tym, że mamy przy władzy ludzi aroganckich, ludzi niekompetentnych, stąd też i protesty związkowe, które są efektem złej sytuacji gospodarczej, złej sytuacji społecznej w Polsce, a za to wszystko odpowiada Donald Tusk.
O co chodzi w tym sporze o pakt klimatyczny, kto podpisał, kto temu winien?
Chodzi o to, że Donald Tusk tonie, a więc szuka jakiejś brzytwy, za którą mógłby się chwycić. Fakty są takie – pakiet klimatyczny, który był wstępnie przedstawiany prezydentowi Kaczyńskiemu, dotyczył jednego ważnego szczegółu: daty bazowej. Daty bazowej. Otóż ta data bazowa jest o tyle ważna, że jeśli zostałaby przyjęta taka, o jakiej mówiono wobec prezydenta Kaczyńskiego, byłby to rok 1990. Od tego czasu emisja dwutlenku węgla w Polsce zmniejszyła się o ponad 30%. Natomiast Donald Tusk nie zastosował weta wtedy, to był rok 2008, kiedy Komisja Europejska zaproponowała inną datę bazową, a więc rok 2005. Zgoda Donalda Tuska na datę bazową w postaci roku 2005 oznacza zahamowanie gospodarcze naszego kraju, więcej: oznacza wzrost bezrobocia, oznacza upadek całego sektora energetycznego w Polsce. A więc to jest błąd. To jest błąd, którego konsekwencje ponosimy do dziś i za ten błąd odpowiada szef rządu ówczesny, rok 2008, Donald Tusk.
A to zdanie wypowiedziane przez pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego z lipca 2008 roku dla Dziennika, był to wywiad dla Dziennika: „Przecież zgodziłem się na politykę klimatyczną, z punktu widzenia Polski ryzykowną. To był mój gest w stosunku do pani kanclerz Angeli Merkel”. To jak to wytłumaczyć, jak to wyjaśnić? Co oznacza to zdanie?
Na czym polegało ryzyko, a ryzyko polegało na tym, że szefem polskiego rządu był i jest wciąż polityk, który doprowadził do zgody na niekorzystne warunki dla naszego kraju. Na tym polegało ryzyko. Donald Tusk...
Ale prezydent Kaczyński też mówił, że się zgodził.
Ale tak jak powiedziałem, warunki przedstawione w 2007 roku dotyczyły innej daty bazowej, dotyczyły sytuacji, w której zyskalibyśmy na wejściu pakietu klimatyczno-energetycznego, bo zmniejszyliśmy emisję od roku 1990 o ponad 30%, natomiast Donald Tusk zgodził się na inną datę bazowę. Szczegół, ale o znaczeniu fundamentalnym. No i na tym polegało ryzyko. Niestety na czele polskiego rządu w 2008 roku i teraz stoi polityk niekompetentny.
Katalog błędów to rządy Donalda Tuska według Prawa i Sprawiedliwości, a Prawo i Sprawiedliwość musi to przerwać, tak jak kilka minut temu mówiliśmy, 2015 wybory w terminie, być może wcześniej, ale...
Być może wcześniej, bardzo wiele...
Samodzielnie tego pomysłu Prawo i Sprawiedliwość nie przeprowadzi w Sejmie.
Bardzo wiele będzie zależało od postawy partii rządzącej, tam już widać takie ruchy wewnętrzne, bo politycy tej partii zdają sobie sprawę z tego, że poparcie dla nich spada, rząd źle rządzi. No, skoro nawet budżet na rok 2013 przyjęty przecież kilka miesięcy temu, okazuje się, że jest nierealny. My wtedy, Prawo i Sprawiedliwość mówiło, że jest on oparty o wirtualne wskaźniki. 89% wykorzystanego deficytu na cały rok już do końca kwietnia. A więc o czym to świadczy? Świadczy to o niekompetencji, jeszcze raz to powtórzę, o niekompetencji i arogancji koalicji PO-PSL. Zresztą ta arogancja też była wyraźnie widoczna, taki obrazek z Chorzowa, gdzie odbyła się konwencja PO, otóż politycy PO byli odgrodzeni od ludzi protestujących wysokim płotem, policja na koniach... No tak, ta władza rzeczywiście od ludzi się odgradza i zajmuje się sobą, bo przecież to też jest bardzo charakterystyczne, że mówili o sobie, o tym, kto z nich będzie przewodniczącym PO, a nie zajmowali się Polską, a dziś Polska wymaga działań ze strony władzy, i to takich konkretnych, realnych działań. Wysokie bezrobocie jest chorobą, która drąży Polskę, i Donald Tusk twierdzi, że nic nie może w tej sprawie zrobić, bo kryzys jest w Europie i na świecie, a on jest bezradny. Tylko jakoś inni szefowie rządów – kanclerz Merkel bezradna nie jest, premierzy innych państw bezradni nie są, bo dbają o interesy swych społeczeństw.
Dziękujemy bardzo, panie pośle, za spotkanie i za rozmowę. W Legionowie poradzono sobie z kwestią rewolucji śmieciowej?
Podwyżka, tak jak wszędzie, niestety podwyżka tak jak wszędzie.
Ale pan segreguje.
Tak, ja segreguję, oczywiście, śmieci. No, to też jest uderzenie w tych, którzy są średnio i gorzej sytuowani, to jest drenowanie kieszeni Polaków. Przypomnę, że jedyne...
Przypomnę, że idea segregowania to nie jest uderzenie w kieszenie...
Nie, ceny, wzrost cen.
...tylko to jest namawianie do tego, żeby to uporządkować.
Ale to jest takie zasłanianie się ideą, a tymczasem nieudolność. Ja przypomnę, że Prawo i Sprawiedliwość, klub parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości był jedynym klubem, który nie poparł tej ustawy.
Czyli jeśli władza zostanie przejęta przez Prawo i Sprawiedliwość, to ta ustawa zostanie wycofana, zostanie zmieniona?
Zmienimy system, który sprawi, że będzie konkurencja. Zaskarżyliśmy zresztą do Trybunału Konstytucyjnego tę ustawę ze względu na to, że są ograniczone możliwości konkurencji między firmami, które zajmują się odbiorem odpadów, i efekt jest taki, że w zasadzie wszędzie wzrosły ceny za odbiór odpadów.
Dziękujemy jeszcze raz za spotkanie, panie pośle. Poseł Mariusz Błaszczak w Sygnałach dnia.
Bardzo dziękuję.
(J.M.)