Przemysław Szubartowicz: Marek Sawicki, minister rolnictwa i rozwoju wsi. Witam pana.
Marek Sawicki: Dzień dobry.
Panie ministrze, słyszał pan głos tych rolników, którzy stoją blisko pana, znają pana i pełne goryczy słowa kierują. Jak pan je komentuje?
Ale jeśli pan pozwoli, państwo pozwolą, na początek sprostowanie, bo nieprawdą jest, że rolnicze związki zawodowe nie rozmawiają z ministrem rolnictwa. Przez ostatnie 3 miesiące nie ma dnia, żebyśmy nie rozmawiali z organizacjami rolniczymi i nawet w dniu wczorajszym o godzinie 10 byli rolnicy indywidualni „Ojczyzna” na dwugodzinnej rozmowie z ministrem rolnictwa, złożyli postulaty i umówiliśmy się na kolejne spotkanie za dwa tygodnie, żeby można było się odnieść do tego wszystkiego, co podnoszą. Są tam postulaty gospodarcze, ale są również i polityczne. O godzinie 14 mieliśmy spotkanie z OPZZ–em i organizacjami rolniczymi organizującymi ten protest, spotkanie trwało...
No dobrze, rozmowy trwają, ale jak pan słyszy, panie ministrze...
Panie redaktorze, spotkanie trwało półtorej godziny. Na 12 złożonych postulat 7 jest zrealizowanych, 3 w trakcie realizacji, a co do dwóch mieliśmy punkty sporne. No i o godzinie 18, później o 20, mieliśmy spotkanie 6 organizacji rolniczych, między innymi Solidarności i wiceszefa Copa Cogeca, pana senatora Chruścikowskiego, z przedstawicielami organizacji rolniczych niemieckich, żeby się wspólnie wspierali, o to nam chodzi, a więc kwestie...
Panie ministrze, ja rozumiem, że rozmowy trwają...
...a więc kwestie... Panie redaktorze, proszę dać skończyć. A więc kwestie związane z dopłatą do przechowalnictwa i eksportu trzody chlewnej, bo na tym rynku jest rzeczywiście trudna sytuacja, i także z kwestią kar za przekroczenie kwot w produkcji mleka. Tu Polska niezmiennie od września stawia wniosek o rezygnację z pobierania tych opłat bądź przynajmniej rozłożenia na raty...
No dobrze, panie ministrze, ale pozwoli pan, że zadam pytanie...
...i bez wsparcia całego europejskiego środowiska rolniczego, niestety, pojedynczo tego nie wywalczymy, natomiastt...
To jest jasne.
...to, co dzisiaj słyszałem...
To jest jasne.
...organizatorzy tego protestu zwyczajnie rolników okłamują o dopłatach do produkcji trzody chlewnej, o likwidacji kwot mlecznych. Niestety, nie można, trzeba po prostu rolnikom szczerze mówić tak jak jest.
Czyli ci rolnicy, którzy mówią do pana to, co przed chwilą słyszeliśmy, mijają się z prawdą? Oni mają swoje postulaty i chyba nie są akurat jakoś szczególnie zaangażowani w rozmowy, w polityczne spory związkowe, tylko po prostu wychodzą i mówią do pana, jak słyszał pan przed chwilą.
Otóż, panie redaktorze, bo tym rolnikom powiedziano, że można w Polsce wprowadzić dopłaty do produkcji trzody chlewnej, a w żadnym z państw Unii Europejskiej takich dopłat nie ma. Tym rolnikom powiedziano, że rolnicy w Niemczech, we Francji dostaną ogromne pieniądze za rezygnację z kwot mlecznych. Nie ma żadnych pieniędzy za rezygnację z kwot mlecznych. Natomiast to, co ja wczoraj zaproponowałem OPZZ–owi, to oczywiście przygotowanie stosownego programu wsparcia, jeśli chodzi o rynek wieprzowiny, który uzgadniam z ministrem finansów i muszę mieć akceptację Komisji Europejskiej, a więc muszę go notyfikować, i drugie – dla tych rolników, którzy kupili kwoty na rynku, bo przypomnę, że 78% kwot były to kwoty rozdane bezpłatnie rolnikom nawet w sytuacji takiej, kiedy państwo odkupowało od rolników te kwoty, płaciło za to pieniądze, rozdawało je rolnikom bezpłatnie w ramach krajowej rezerwy, natomiast ci, którzy na rynku kupili, też uważam, że powinni jakąś rekompensatę dostać. I w związku z tym...
No dobrze, ale było to spotkanie, wyszedł minister...
...takie propozycje przygotowujemy.
Wyszedł minister i powiedział to, co pan mówi teraz, czyli wyszedł pan, ale wyszedł też Sławomir Izdebski z rolniczego OPZZ i powiedział tak, że 800 zł zaproponowane przez pana to jest za mało, dlatego że rolnicy nie mają z czego spłacać zadłużenia, nie mają za co kupować nawozów, ale mówi tak, że jak może minister mówić, że nie może wypłacić odszkodowania, bo mu przepisy na to nie pozwalają, no to niech sobie te przepisy zmieni, a jeśli minister jest bezradny, to może premier pomoże, a jeżeli nie, to niestety będzie eskalacja protestów. I taki jest głos pana Izdebskiego i OPZZ–u.
I to jest, panie redaktorze, skala hipokryzji i niestety gry politycznej, dlatego że ja nie mam środków na wypłacanie rekompensat za szkody łowieckie. Za szkody łowieckie rekompensaty wypłacają koła łowieckie i tam proszę kierować swoje wnioski, także na drodze prawnej. Ja udzieliłem pomocy de minimis. Przypomnę, 850 zł dla tych, którzy mieli protokóły przygotowane przez Ośrodek Doradztwa Rolniczego, bo tak umówił się komitet protestacyjny województwa podlaskiego z dwoma wiceministrami, wiceministrem rolnictwa i wiministrem środowiska. I tym rolnikom zaoferowaliśmy pomoc, nie odszkodowanie, a pomoc w wysokości 850 zł do hektara. Wcześniej producentom porzeczek czarnych wypłaciliśmy po 400 zł pomocy de minimis. Rolnikom–producentom sadów, gdzie koszty są zdecydowanie większe niż w przypadku uprawy kukurydzy czy żyta, wypłaciliśmy po 800 zł. 850, jak określił pan Izdebski, jest to jałmużna, po którą on się nie schyli. Ja rozumiem, jest bogaty, ma zasoby, on się nie schyli, ale okazuje się, że ponad tysiąc rolników... przepraszam, ponad sześćset rolników o tę pomoc wystąpiło i ponad milion złotych tej pomocy rolnikom żeśmy wypłacili, więc...
No dobrze, a co z tymi rolnikami, którzy teraz nie mogą wyjść na pole, jak mówi pan Izdebski?
Panie redaktorze, gdyby ci rolnicy złożyli wnioski, gdyby pan Izdebski pomógł im złożyć wnioski, to mieliśmy 3,2 mln zł, mogliśmy wypłacić. Pan Izdebski także zapomina, że w miesiącu grudniu i styczniu wypłaciliśmy w ramach dopłat bezpośrednich już ponad 9 mld 200 mln zł, a więc są także środki na to, żeby rozpocząć produkcję rolniczą. Wspólna polityka rolna ma to do siebie, że często pokrywa właśnie niższe ceny niż koszty wytwarzania produktów po to, żeby konsumenci mieli tanią, powszechnie dostępną żywność.
No dobrze, panie ministrze, bo jesteśmy w takim punkcie, w którym pan mówi to, co mówi, a związkowcy mówią coś innego, mówią, tak jak powiedziałem, że te 800 zł odszkodowania to jest za mało, bo to jest jedna trzecia tego, co trzeba. Co dalej?
Niech ci związkowcy pomogą rolnikom na drodze prawnej wystąpić do kół łowieckich o pełne szkody, jakie wyszacowali w związku z (...)
A koła łowieckie wypłacą takie pieniądze i odszkodowania?
A przepraszam bardzo, to rolnicy nie martwią się o siebie, tylko martwią się o koła łowieckie? Ja nie jestem myśliwym, ja nie jestem w kole łowieckim, być może część tych rolników, którzy nie chcą występować o pełne odszkodowania, są także członkami tych kół łowieckich, więc warto, żeby się nawzajem siebie zapytali. Ponadto jest w tej chwili w Sejmie jeden projekt poselski, w następnym tygodniu trafi kolejny projekt rządowy ministra środowiska, w którym zmieniamy z jednej strony sposób szacowania strat, z drugiej strony będzie tworzony fundusz na te odszkodowania. Więc nie jest tak, że rolnicy nie mają możliwości, ale organizacje rolnicze są od tego, żeby wtedy, kiedy rolnik nie jest w stanie przygotować wniosku o pomoc, żeby mu w tym pomogły. Dzisiaj Ministerstwo Rolnictwa, zamiast intensywnie przygotowywać nowe rozwiązania dla wykorzystania środków w płatnościach, w rozwoju obszarów wiejskich na nową perspektywę, to musi zajmować się bieżącym gaszeniem pożarów, którego tak naprawdę nie ma, który został rozpalony w związku mimo wszystko z rozpoczynającą się...
Panie ministrze, pan powiedział...
...kampanią do parlamentu i kampanią w wyborach prezydenckich.
No, temu akurat zaprzeczają rolnicy, bo stoją na ulicy i na drogach i blokują...
Panie redaktorze...
...i mówią, że to nieprawda.
No, panie redaktorze, więc jeśli to nieprawda, to zachęcam do tego. Dziś Sejm przyjął w trzecim czytaniu ustawę o płatnościach bezpośrednich. To jest ponad 14 mld zł wypłacanych rolnikom rocznie. To jest ponad 1000 zł do hektara. Jeśli ci rolnicy dobrze przygotują wnioski i dobrze przygotują także produkcję w swoim gospodarstwie, korzystając z dopłat produkcyjnych, mogą uzyskać 500–700 euro do hektara. Więc warto, żeby się na tym skupili, a nie na szukaniu pieniędzy na drodze. Tam ich nie ma.
Panie ministrze, pan powiedział, że te dwie sprawy sporne, które wczoraj w tych rozmowach pojawiły się jako nierozwiązane i nadal są nierozwiązane, to oczywiście jest sprawa rynku mleka i wieprzowiny, ale spełnienie tych postulatów wymaga zgody Komisji Europejskiej. Czy pan występuje do Komisji Europejskiej?
Tak, bo taka jest zasada...
Czy pan jest w kontakcie z Komisją Europejską?
Ja jestem w kontakcie z Komisją Europejską cały czas...
Walczy pan o załatwienie tej sprawy?
...przygotowujemy stosowny wniosek, który konsultujemy z ministrem finansów i będziemy go wysyłali w tej sprawie do Komisji Europejskiej. Ale, panie redaktorze, jeśli komitet protestacyjny Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych Rolników i Organizacji Rolniczych składa do mnie wniosek z tych 12 jako pierwszy, wydanie stosownych pozwoleń na zagospodarowanie nadwyżki mleka na własne potrzeby gospodarstwa rolnego, czyli skarmiania przez cielęta, wypicie szklanki mleka, więc wczoraj to powiedziałem i dzisiaj powtarzam: każdy rolnik może skarmić tyle mleka, ile da rady w swoim gospodarstwie, a jeśli chce wypić szklankę czy trzy szklanki, to życzę na zdrowie. Na to zgody ministra rolnictwa nie potrzeba. Nie chcę czytać tych 12 postulatów, bo one nie najlepsze świadectwo wystawiają temu, kto je pisał. Dlatego jeszcze raz informuję: z tych dwunastu siedem zrealizowano, trzy są w trakcie realizacji, dwa sporne dotyczące m.in. właśnie tej kwestii rekompensat za wykupione wcześniej kwoty produkcyjne mleka i dopłat do produkcji wieprzowiny. W żadnym kraju nie ma dopłat do produkcji wieprzowiny.
Panie ministrze, a co z tymi dopłatami...
Jeśli dobry program zrobimy czy to dla loch, czy ewentualnie dla prosiąt, to być może Komisja wyrazi zgodę na użycie środków krajowych budżetowych na udzielenie pomocy. Ale jeszcze przypomnę...
A z powodu szkód łowieckich jednak ministerstwo wypłaciło jakieś pieniądze. To dlaczego nie może więcej?
Panie redaktorze, nie wypłacaliśmy żadnych pieniędzy jako rekompensaty za szkody łowieckie...
A 3,2 mln zł?
Była to pomoc de minimis, tak jak udzielona producentom porzeczki czarnej...
I więcej nie można.
...i maliny, tak jak udzielona była producentom jabłek 110 mln zł. Przecież ci rolnicy mogli uzyskać całe 3,2 mln, a gdyby tych wniosków było więcej, gdyby były protokóły, to z pewnością tę kwotę mogliśmy powiększyć.
To jeszcze zapytam na koniec, panie ministrze...
Ale na zadysponowane 3,2 mln mogłem wypłacić zaledwie milion, bo organizatorzy sporu, zamiast pomóc rolnikom napisanie wniosków i złożenie ich do Agencji Rynku Rolnego, zajęli się czym innym.
Panie ministrze, pan powiedział, że teraz trzeba się zajmować gaszeniem pożarów zamiast przygotowywaniem wniosków i reform. Dobrze, to zapytam, jak pan zamierza ugasić ten pożar? No bo on jest, tak czy owak jest.
Codziennie, nie ma dnia, dzisiaj także po południu z kolejną organizacją rolniczą spotykam się i nie jest prawdą, że nie ma dialogu. Wszystkie organizacje rolnicze, a jest ich kilkadziesiąt w Polsce, w Ministerstwie Rolnictwa rozmawiają i nie mają, że tak powiem, tak radykalnych zachowań, jakie prezentuje dzisiaj organizator, pan Izdebski. Więc apeluję do pana Izdebskiego, tak jak mówiłem mu wczoraj, że proszę bardzo, siądźmy, powołajmy dwa, trzy zespoły do rozwiązania tych trzech spornych kwestii, jeśli nie uda nam ich się rozwiązać w ciągu dwóch tygodni, niech podejmuje decyzje, jakie uważa za stosowne. Przecież z 6 organizacjami rolniczymi reprezentującymi Polskę w strukturach europejskich umówiliśmy się, że w ciągu 2 tygodni przygotowujemy projekt ustawy o dialogu, o komisji dialogu trójstronnego w rolnictwie. Po co? Po to, żeby także ustalić kwestie reprezentatywności związków zawodowych, możliwości podejmowania sporu, żeby nie było tak, że budzi się jednego dnia jeden czy drugi obywatel i mówi, że: a ja dzisiaj zrobię blokadę. Warto byłoby, że pan Izdebski wcześniej, a przypomnę – trzy tygodnie wcześniej był w Ministerstwie Rolnictwa z Podlaskim Zrzeszeniem Producentów Trzody Chlewnej i nie był aż tak radykalny, więc nie bardzo rozumiem...
Panie ministrze, jest pan gotowy rozmawiać dalej z panem Izdebskim?
Ja jestem gotów porozmawiać z każdym, bo jest o czym...
Dobrze, to jest puenta, panie ministrze...
Trzeba rozmawiać o tych realnych, możliwych warunkach pomocy, a nie o wymyślonych, których wiadomo, że...
Marek Sawicki...
nie można (...) ze względu na międzynarodowe uwarunkowania wspólnej polityki rolnej.
Marek Sawicki, minister rolnictwa i rozwoju wsi. Bardzo dziękuję za rozmowę.
Dziękuję bardzo.
(J.M.)