Polskie Radio

Sygnały Dnia, 12 lipca 2016 - rozmowa z Ryszardem Czarneckim

Ostatnia aktualizacja: 12.07.2016 07:15
Audio
  • Wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego Ryszard Czarnecki o perspektywie Brexitu (Jedynka/Sygnały dnia)

Piotr Gociek: Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego. Witam, panie przewodniczący, dzień dobry.

Ryszard Czarnecki: Witam pana, witam państwa. I od razu pozdrowienia dla dwukrotnego medalisty olimpijskiego w kolarstwie Czesława Langa, 36 lat temu w Moskwie w wyścigu dualnym, wyścigu drużynowym, pamiętam.

I pana też na rowerze widziałem ostatnio w jakiejś gazecie.

No, lepiej zawsze na żywo, ale przyznaję się, czasami jeżdżę. W zdrowym ciele zdrowy duch.

David Cameron teraz będzie miał bardzo dużo czasu na uprawianie wszelkich sportów – dyskorolka, rower. Nie wyglądał, żegnając się wczoraj z urzędem, na bardzo smutnego.

Premier Jej Królewskiej Mości rzeczywiście kończy karierę polityczną, zapewne zacznie takie życie po życiu jak jeden z jego poprzedników Tony Blair. Obaj to cudowne dzieci brytyjskiej polityki. I co jeszcze ich łączy, chociaż jeden to jeden lider Partii Pracy, drugi lider Partii Konserwatywnej, to obaj jako pierwsi w historii Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej szefowie rządu zostali ojcami w trakcie pełnienia funkcji premiera Jej Królewskiej Mości. Taka ciekawostka. Tony Blaira spotkałem niedawno w Brukseli, on ma takie swoje życie po życiu, jeździ z różnymi wykładami, nawet tam doradzał prezydentowi Kazachstanu, co było kontrowersyjne, skądinąd również prezydent Kwaśniewski to czynił. Natomiast... Cóż, szkoda Camerona, oczywiście, natomiast zagrał się, myślał, że to referendum, które forsował, uważając, że kupi tym pokój we własnej partii, okazało się posunięciem skutecznym tylko na krótką metę. Na dłuższą metę było zarzewiem jego klęski.

Tony’ego Blaira kojarzyć będziemy z trzecią drogą, z sojuszem ze Stanami Zjednoczonymi, z interwencją w Iraku. A nazwisko Davida Camerona będzie z Brexitem już nieodwołalnie łączone, bo mówił pan, że obaj zostali ojcami w trakcie kadencji, no to Cameron zapisze się jednak w podręcznikach historii jako ojciec Brexitu w pierwszej kolejności. Theresa May od środowego wieczora będzie kierować rządem brytyjskim. Miał pan okazję poznać tę posłankę Konserwatystów?

Tak, to polityk wybitny. No, gdyby pan zapytał, czy polityk charyzmatyczny, to bym zaczął mówić o pogodzie w Londynie, ale jest to polityk wybitny. Miałem okazję kilkakrotnie z nią rozmawiać w Londynie. Przez 6 lat minister spraw wewnętrznych, na tej funkcji to absolutna rzadkość. Moi brytyjscy przyjaciele mówią, że w ich państwie bycie szefem resortu spraw wewnętrznych jest trudniejsze niż bycie premierem. To jest osoba, która jest... No, ona nie ma dzieci, jest mężatką, ale poświęciła się w zasadzie polityce całkowicie. No i pan powiedział słusznie, że będzie kierować od jutra bodaj gabinetem na 10 Downing Street, ale też jest bardzo prawdopodobne, że to ona od 10 września będzie kierować brytyjską Partią Konserwatywną, a więc to będzie oznaczało, że zostanie już formalnie lokatorem tegoż 10 Downing Street, premierem Jej Królewskiej Mości, a to już będzie sygnał, jeżeli ona wygra, a nie jej konkurentka, pani Leadsom, to będzie sygnał, że brytyjska klasa polityczna, brytyjski establishment polityczny wysuwa na funkcję premiera osobę, która jest przeciwnikiem Brexitu – umiarkowanym, ona nie angażowała się w kampanii przeciwko Brexitowi, natomiast to był sygnał bardzo wyraźny, jej konkurentka jest z kolei brexiterem, czyli zwolennikiem wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Jeżeli pani May zostanie szefem rządu Wielkiej Brytanii, to będzie oznaczało zapewne długie negocjacje z Brukselą. No i pytanie: czy do tego Brexitu w ogóle dojdzie?

Ale Theresa May zapowiada, że jej celem jest, żeby Brexit zakończył się sukcesem i że jest o tym przekonana. Więc nie wygląda na to, żeby miało tu cokolwiek być odwracane. Jeszcze rząd brytyjski odrzucił przecież wczoraj oficjalnie petycję podpisaną przez 4 miliony osób, żeby kolejne referendum przeprowadzić w sprawie tym razem powrotu do Unii Europejskiej.

Panie redaktorze, no oczywiście, a co ma zrobić brytyjski rząd? Przecież nie powie w kraju, który poważnie traktuje demokratyczne reguły gry, nie powie 52 procentom Brytyjczyków, którzy głosowali za Brexitem, że my teraz tutaj hokus pokus, czary–mary, jakiś szacher–macher i wasze głosy są nieważne. Ja myślę, że oczywiście pani May na razie jako p.o. premiera, potem ewentualnie jako premier od września skupi się na bardzo precyzyjnych negocjacjach między Londynem a Brukselą, Unią Europejską odnośnie handlu, odnośnie sytuacji ekonomicznej, zapewne pójdzie w kierunku modelu norweskiego, tak, aby Wielka Brytania, wychodząc z Unii, jak najbardziej w niej pozostała w sensie gospodarczym. Jednak, wie pan, to jest kwestia tego, że tu nie ma się co na Brytyjczyków obrażać, bo najwięcej niemieckich samochodów w Europie jest sprzedawanych do Wielkiej Brytanii, najwięcej francuskich szampanów w Europie jest sprzedawanych do Wielkiej Brytanii, więc te największe państwa, które są trochę beneficjantami Brexitu – i Berlin, i Paryż – też nie powinni tutaj odwracać się plecami do Wielkiej Brytanii, bo to nie leży w ich interesie gospodarczym. Natomiast, oczywiście, ja myślę, że tego głośno nikt nie powie w Londynie, oficjalnie, do BBC na przykład, ale myślę, że taki scenariusz na przykład wynegocjowania takiego porozumienia między Londynem a Brukselą, które później byłoby poddane pod referendum i ewentualnie odrzucone przez Brytyjczyków,  a to by oznaczało remain, to by oznaczało pozostanie, że taki scenariusz być może jednak jest w głowach brytyjskiej elity politycznej.

Mówił pan o beneficjentach Brexitu, ale są i kraje, które tracą, i to już w najbliższych miesiącach będą tracić. Narodowy Bank Polski przygotował nowe, zrewidowane prognozy na ten rok, w poniedziałek je poznaliśmy. Wynika z nich, że polski wzrost PKB wyniesie nie 3,8%, jak zakładał w ustawie budżetowej rząd, ale tylko 3,2%, właśnie z powodu Brexitu.

No cóż, zobaczymy. Eksport Polski do Zjednoczonego Królestwa to jest 11 miliardów złotych rocznie, Wielka Brytania weszła na drugie miejsce po Niemczech, gdy chodzi o importerów z Polski, a to jest też kwestia napędzania tej koniunktury gospodarczej między naszymi krajami dzięki temu milionowi czy półtora miliona, czy dwa miliony Polaków, trudno powiedzieć, ile tam mieszka. Natomiast zobaczymy, jak to będzie w rzeczywistości. Ja wczoraj udzieliłem wywiadu w BBC, mówiłem o tym, że tak naprawdę nikt nie wie, ani tego nie wie cały czas jeszcze urzędujący kanclerz skarbu, czyli minister finansów George Osborne, ani tego nie wie Boris Johnson, który był taką twarzą tego Brexitu, podobnie jak Nigel Farage, nikt nie wie, jakie będą skutki i dla Wielkiej Brytanii, i dla Europy, co znaczy i dla Polski, konkretne skutki Brexitu. Ekonomia to psychologia, na pewno te prognozy są pewnym sygnałem, a jak będzie w rzeczywistości, zobaczymy. Na razie Wielka Brytania przecież pozostanie w Unii Europejskiej i tutaj jakiegoś tąpnięcia, jakiegoś armagedonu, który zapowiadał kanclerz Osborne, na razie nie będzie.

Na koniec pytanie, jak w Brukseli komentuje się przebieg i owoce szczytu NATO w Warszawie.

Ja w tym czasie byłem w Waszyngtonie i taka ciekawostka: naprawdę w amerykańskich telewizjach i w amerykańskich gazetach, w tej chwili nie jestem w Internecie, ale w amerykańskich dziennikach i telewizyjnych, i tych papierowych jako żywo nie spotkałem informacji czy jakiegoś komentarza o tym, że prezydent Barack Hussein Obama zajął się Trybunałem Konstytucyjnym w Polsce. To my w Polsce o tym mówimy, natomiast w USA się o tym w ogóle nie mówi. Natomiast na pewno tutaj ten szczyt NATO jest odbierany jako pokazanie pewnej siły Paktu Północnoatlantyckiego wbrew temu, co przepowiadał skądinąd Robert Gates, sekretarz obrony, czyli minister obrony zarówno w gabinecie jeszcze kiedyś George’a Busha juniora, czyli George’a W. Busha, jak i później również kontynuował swoją karierę w resorcie obrony amerykańskim u Baracka Obamy. I trzeba tutaj powiedzieć, że on w swoim czasie wieścił śmierć Sojuszu. Dlaczego? I to jest pewien sygnał dla Polski. Wieścił dlatego, że uważał, iż Pakt Północnoatlantycki w zasadzie tylko jest utrzymywany przez Amerykanów, a Europa w zasadzie nie chce płacić na to. Mówię to w kontekście ostatnie wypowiedzi Donalda Trumpa, a wybieram się w przyszłym tygodniu na konwencję Republikanów do Ohio, gdzie Trump będzie już oficjalnym kandydatem Republikanów na urząd prezydenta USA. Trump powiedział, że NATO to jest taka instytucja, gdzie w Europie jest wiele krajów, które chcą być pasażerami i są pasażerami na gapę. To oznacza, że jednak będą od nas, europejskich partnerów NATO, wymagać zwiększenie środków finansowych na Pakt. Akurat tutaj Polska jest jednym z 4 krajów, jak wiadomo, które te 2% PKB rzeczywiście realnie łożą, ale wiele krajów europejskich tego nie czyni. I tą dysproporcję Amerykanie widzą. Uważają, że to nieuczciwe, że to Amerykanie są głównie zainteresowani NATO, a Europa jest zainteresowana tylko tym, żeby wykorzystywać parasol NATO, a niespecjalnie go współfinansować. I taka sytuacja pewnie będzie podnoszona i przez panią Clinton, i zwłaszcza przez Donalda Trumpa.

Mówił Ryszard Czarnecki, wiceprzewodniczący Parlamentu Europejskiego. Dziękujemy serdecznie.

JM