Polskie Radio

Sygnały Dnia 7 listopada 2016 - rozmowa z Januszem Piechocińskim

Ostatnia aktualizacja: 07.11.2016 08:15
Audio
  • Janusz Piechociński o wyborach prezesa PSL (Sygnały dnia/Jedynka)

Piotr Gociek: Janusz Piechociński, były wicepremier i minister gospodarki, były prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego. Witamy, panie premierze.

Janusz Piechociński: Dzień dobry.

Dzień dobry. Były i przyszły prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego?

Nie no, prezes jest i zapewne Władysław Kosiniak–Kamysz będzie miał reelekcję na tym kongresie, która mu się słusznie należy. Czyli bardzo dobrze ocenia pan to, jak wiedzie się PSL-owi pod rządami obecnego prezesa.

Bardzo dobrze, trzydziestokilkuletni polityk młodego pokolenia, o wielkim doświadczeniu, bo kilka lat w rządzie, bardzo twórczy, bardzo sprawny, bardzo konkretny, w dalszym ciągu rozwijający się. I jeśli będzie konsekwentny i jeśli dostanie odpowiednie wsparcie i zrozumienie wśród obywateli, że zamiast kłócić się, lepiej wspólnie dialogować i budując przestrzenie tego, co łączy, rozwijać Polskę, niż wykopywać rowy, bo filozofia polityka centrum, filozofia partii centrum, jaką zawsze było Polskie Stronnictwo Ludowe, powinna być właśnie taka. I cieszę się, że taka będzie.

To zanim Władysław Kosiniak–Kamysz będzie miał okazję znów powalczyć o głosy wyborców dla całej partii, cała partia o akceptację, to jeszcze musi powalczyć o głosy delegatów na tym zjeździe, który będzie wybierał szefa PSL 19 listopada. Czyli pan nie będzie kandydował przeciwko Kosiniakowi–Kamyszowi, prezesowi Kamyszowi, a kto będzie kandydował?

Wie pan, ja temat przywództwa zamknąłem i nie zamierzam już ubiegać się o funkcję prezesa Polskiego Stronnictwa Ludowego. Trzy lata gigantycznej pracy, zacząłem 17 listopada 2012 roku, skończyłem w listopadzie 2015 roku. To jest naprawdę olbrzymi wysiłek i wielkie doświadczenie.

A kto będzie kontrkandydatem? Bo regulamin mówi, że musi być kontrkandydat. Wiem, że Dariusz Klimczak się szykuje, ale inni, bardziej znani kontrkandydaci?

Wie pan, mimo że jest taki wymóg statutowy, to łatwo się domyśleć, że w rok po wymianie przywództwa po przegranych wyborach w sposób naturalny sprawdzający się aktualny lider powinien być wybrany. Więc czy to będzie 90 do 10%, czy 85 do 15, to jestem przekonany, że w tych granicach będziemy mieli rozstrzygnięcie.

Władysław Kosiniak–Kamysz mówił tutaj w Sygnałach Dnia o tym, że chciałby, żeby PSL było partią chadecką. To odnosił się do sporu światopoglądowego, który rozgorzał w ostatnich miesiącach ostatnio ponownie. Ja pamiętam pana deklaracje sprzed kilku lat, jeszcze z czasów, kiedy był pan w koalicji rządzącej z Platformą Obywatelską, że na przykład na ustawę o związkach partnerskich nigdy nie będzie zgody ze strony PSL-u. Czyli ten pomysł na chadecję to jest dobry pomysł pana zdaniem.

Wie pan, (...) zrodził się w 94 roku, kiedy na kongresie PSL-u Waldemar Pawlak rywalizował z Romanem Jagielińskim i Januszem Piechocińskim, i ta moja wizja ludowej chadecji dostała wówczas 10%. I proszę zwrócić uwagę, jakiej transformacji zachodzą w ruchu ludowym, który od tego upolitycznionego Związku Zawodowego Rolników, który był w końcu lat 80, partii agrarnej, stał się nowoczesną europejską chadecją. Umiarkowaną, rozsądną, nowoczesną, ale silnie zakorzenioną w tradycji.

A to znaczy, że pod koniec ostatniej kadencji musiałoby wam być bardzo nie po drodze z Platformą Obywatelską, która pod rządami Ewy Kopacz mocno skręcała w lewą stronę.

Wie pan, Platforma skręcała w lewo, żeby konfrontować się z PiS-em, który skręcał w prawo i szedł do środka. Ale to zostawmy, bo najważniejsze jest to, co z tego wynika, bo polska polityka jest przesycona funkcjonowaniem w tym obszarze piany, a coraz widać więcej zagrożeń w obszarze tego, co powinno być istotą, czyli sprawy społeczno–gospodarcze schodzą na dalszy plan, mamy tą erupcję kolejnych konfliktów, koncentrujemy się na sprawach ważnych, ale w mojej ocenie nie najważniejszych. I mówię to jako wicepremier i minister gospodarki, który ma dzisiaj osobistą satysfakcję, bo niedawno GUS skorygował ocenę wzrostu PKB w zeszłym roku, skończyło się na 3,9. Przypomnę, że rok 2015 to jest rok największego napływu bezpośrednich inwestycji zagranicznych w ciągu ostatniego ośmiolecia od światowego kryzysu . No i przypomnę także, że mamy tą bardzo dobrą sytuację na rynku pracy, ale to wcale nie jest trwałe, a także przecież także nawet przy statystycznie rekordowo niskim bezrobociu bardzo wielu z nas nie znajduje satysfakcjonującego zatrudnienia.

To jako praktyk jak pan ocenia połączenie resortu wicepremiera Morawieckiego z Ministerstwem Finansów? To jest dobry pomysł, żeby i gospodarka, rozwój i finanse były skupione w jednym ręku?

Z punktu widzenia takiego patrzenia makro, to pewnie ekipa, która przez 8 lat była w opozycji i zbierała głosy tych, którzy byli znużeni dotychczas sprawującymi władzę, wygrała wybory prezydenckie, parlamentarne, ma Sejm, Senat i własnego prezydenta, to takie czytelne skoncentrowanie w jednym ręku wydaje się nęcące. Ale ja patrzę na to z punktu widzenia praktyki. No więc dzisiaj Morawiecki to jest Piechociński, Szczurek i obecna komisarz pani Bieńkowska razem wziętych. I tak patrzę z punktu widzenia tego, co mnie dotykało i w co byłem zaangażowany przez 3 lata, a więc ponad tysiąc odwiedzonych firm, ponad dwa tysiące odwiedzonych miejscowości w Polsce, gigantyczna praca ze współpracownikami.

Więc to jest ryzykowne z punktu widzenia tego, czy taka siła, takie pozorne władztwo zgromadzone w rękach jednej osoby przełoży się na sprawczą skuteczność, tym bardziej że przecież dochodzi do gigantycznych zmian instytucjonalnych. No i zwracam też uwagę, że to, co... kończyliśmy zeszły rok kwartałem 4,3% wzrostu PKB, dzisiaj nie przekroczyliśmy 3,2 w żadnym tym kwartale i idziemy na wynik 3,0 w stosunku do zapisów w budżecie mamy 3,8. Z wielu powodów: po pierwsze konfliktów w sferze idei, pomysłów i instytucji te trybunały, te raporty, te sygnały, te posiedzenia Parlamentu Europejskiego nie stworzyły dobrego klimatu. Gospodarka potrzebuje ciszy, spokoju, umiaru. Wytworzyliśmy w ostatnich latach bardzo dobrą opinię o Polsce i Polakach jako świetnym kraju przedsiębiorczych ludzi, odważnych, dobrze wykształconych, świetnego kapitału ludzkiego, najlepszego w Europie przez ostatnie lata miejsca do inwestowania. I to (...)

No ale pojawiają się nowe inwestycje, są otwierane nowe fabryki...

No, tak, tak.

...zapowiedzi kolejnych, nawet pan na swoim blogu...

Jasne.

...przepraszał, że nie mógł osobiście uczestniczyć na przykład w otwarciu fabryki Volkswagena.

Jasne, i wiem, kiedy zaczynaliśmy nad nimi prace. Decyzja Toyoty to jest pochodna 2013 roku.

A rząd mówi: spowolnienie gospodarcze jest wywołane tym, że jest w tej chwili ta pechowa przerwa między jedną perspektywą unijną a drugą, jeśli chodzi o inwestycje.

No bo inwestycji nie ma w sektorze prywatnym. I to jest nasz ból.

I czym to jest spowodowane?

Po drugie wróćmy na chwilę do magicznego biliona, tam było od 90 do 120 miliardów na przykład spółek giełdowych, w ciągu tego roku giełda wyceniła o 1/3 wartość majątku tych spółek niżej.

Mówi pan o tym haśle Beaty Szydło „Bilion na rozwój”, o tym, co było w exposé.

Tak, bilion a rozwój, poza środkami unijnymi, po tych wydarzeniach w Wielkiej Brytanii, przecież też w jakiejś części niepewnymi, nagle okazuje się, że trudno odnajdujemy ten bilion. Zwracam też uwagę, że dokonaliśmy potrzebnego na pewno gigantycznego transferu socjalnego, w znacznej mierze na kredyt, bo dopiero jego skutki zobaczymy. I ten transfer, pompowanie tych kilkunastu miliardów, nie tylko programu 500+, przypomnę, że w przyszłym roku czekają nas wydatki na szeroko pojęty sektor socjalno–rodzinny ponad 40 miliardów.

35 miliardów złotych zapowiadał wiceminister Krzysztof Michałkiewicz godzinę temu w Sygnałach Dnia.

Ponad 40, bo tam jeszcze są dodatkowe pochodne w różnych programach. W dalszym ciągu pojawiają się nowe pomysły, żeby wzmacniać te tendencje. Ale popatrzmy, czy gospodarka da te pieniądze, kiedy jednocześnie ta gospodarka potrzebuje w dalszym ciągu wielkich impulsów promodernizacyjnych, proinwestycyjnych. I bardzo dużo liczyliśmy, i to jest przecież w programie Morawieckiego mocno wyeksponowane w tych propozycjach, że będą to także inwestycje kapitału prywatnego, w tym polskiego.

O inwestycjach i innowacji rzeczywiście bardzo dużo wicepremier Morawiecki mówi. W dużym stopniu to, jak ma się polska gospodarka, jest uzależnione także od eksportu. I tutaj dochodzimy do rzeczy, która ostatnio pana bardzo mocno zaprząta, czyli współpracy polsko-, no właściwie -azjatyckiej, nie tylko -chińskiej, bo to jest też kilka innych kierunków...

Tak, założenia...

To jest rzeczywiście ten kierunek, który w bardzo dużym stopniu w najbliższych latach może nam zaważyć na tym bilansie?

No, z żadnego kierunku nie wolno rezygnować i o te odległe, tak jak i o rynek krajowy, rynek europejski, rynki ościenne, Wspólnoty Niepodległych Państw, Unii Celnej, trzeba o te rynki dbać i trzeba mieć świadomość, że w ciągu tego roku pogorszyło się otoczenie zewnętrznej dla polskiej gospodarki. A więc po pierwsze strefa krajów związanych z rublem, Unia Celna w dalszym ciągu jednak idzie dół. Cieszę się, że była ta wizyta pana premiera Morawieckiego na Białorusi, bo to jest ważny dla mnie partner, szczególny nie tylko z racji tego, co robiliśmy w ciągu ostatnich 3 lat, jeśli chodzi o eksport polskiej żywności na Białoruś i dalej.

Po drugie – mamy dramatyczne załamanie się cen surowców. Korzystne dla nas jako dla importerów ropopochodnych, ale jednocześnie bardzo trudne choćby dla KGHM–u.

Po trzecie – i to jest jakby istotne, proszę zwrócić uwagę, po raz pierwszy od 25 lat w tym półroczu, o czym mało kto chce powiedzieć, więc to powiem, odwróciły się nam proporcje pomiędzy dynamiką wzrostu importu żywności a tempem wzrostu eksportu. Pierwsze półrocze to 4,2% wzrostu importu, a tylko 1,2% wzrostu eksportu żywności. No i teraz gdzie możemy sprzedawać? No więc jednym z takich rynków, na które patrzymy z nadzieją, to jest Japonia. I tutaj takie drobne pozornie sprawy, bo to nie tylko polityka, nie tylko administracja, ale na przykład połączenia lotnicze. Wystarczyło, że LOT poleciał w regularnych rejsach do Japonii i to już odczuwamy, to jest intensyfikacja działań chińsko–polskich, 16 plus, teraz spotkanie, zapowiedź utworzenia funduszu dla Europy Środkowo–Wschodniej 10 miliardów dolarów, ale pamiętajmy też o...

No i Polska jako ten przyczółek nowego „jedwabnego szlaku” w Europie.

...40% potencjału Europy Środkowo–Wschodniej, pamiętajmy o tym, że przecież 16 plus zostało ogłoszone na Zamku Królewskim kilka lat temu, pamiętajmy o partnerstwie strategicznym, pamiętajmy o wizycie pana prezydenta Dudy w listopadzie zeszłego roku w Pekinie, bardzo szybkiej rewizycie pana prezydenta Xi w czerwcu, pamiętajmy o tych dwóch tysiącach firm kapitału chińskiego prowadzonych przez polskich Chińczyków. No i pamiętajmy o tym, że cała Azja w 2015 roku to jest zaledwie 6,5 miliarda dolarów eksportu i z tą przestrzenią mamy dramatycznie duży import, a pojawiają się nisze, nie tylko te jabłka, nie tylko mleko w proszku, gdzie możemy tamten rynek zainteresować. Ja pracuję zawodowo w polskiej spółce giełdowej i wprowadzam skutecznie tym kanałem polską żywność na tamte rynki, oprócz tego właśnie inicjuję te działania jako społeczny prezes Izby Przemysłowo–Handlowej Polska–Azja.

Mówił Janusz Piechociński, były i nie przyszły prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego...

Obiecałem to żonie i będę konsekwentny.

....bo ten etap uważa już za zamknięty, były wicepremier i minister gospodarki, gość Sygnałów Dnia. Dziękuję bardzo.

Dziękuję bardzo.

JM